W polskim światku katolickim, szczególnie tym medialnym, coraz częściej zadaje się pytanie o zasadność sięgania po techniki marketingowe, reklamowe dla propagowania treści pobożnych. Przeciwnicy uważają, że nie należy spraw świętych rozgłaszać w ten sam sposób, co proszku do prania, etc. Osobiście przynależę do obozu umiarkowanych optymistów w tej materii, tj. uważam, że jak najbardziej, ale w granicach religijnego „smaku”, który raczej da się wyczuć niż skodyfikować. A gdy oglądam religijne programy katolickie, mój optymizm staje się przymusem, wobec ogólnej nijakości emocjonalnej tych produkcji. Mają być one zazwyczaj familijne, znaczy się – dla całej rodziny, ale wychodzi jak zwykle – zdzierżyć je mogą kobiety, i to też raczej te starsze….
Wydaje się, że na naszym polskim podwórku do poetyki reklamy (nieraz kontrowersyjnej, może i nazbyt) pierwsi sięgnęli założyciele magazynu Fronda (choć na świecie takie zabiegi nowiną już dawno nie były ). Swoją twórczością umacniać starali się zasady „świętej wiary katolickiej” albo też rozprawiali się z pogańskim zasadami "tego świata". W obu wariantach czynili to – jak dla mnie – zbyt krzykliwie, zbyt jaskrawo… Reklama modlitwy różańcowej, do której odsyłam, jak najbardziej odpowiada mojej wrażliwości. Bazuje na zaskoczeniu, niedomówieniu, skrócie myślowym, a nade wszystko pokazuje, że duchowość to też temperatura uczuć… a co do pokazania takiej temperatury nadaje się lepiej niż poetyka reklamy? Tak zatem zapraszam i ciekaw jestem innych opinii:
May feelings:
http://pl.youtube.com/watch?v=YxjjyXhO9EA
P.S. Dla sprawiedliwości trzeba dodać, że nową formułę produkowania programów religijnych (często ciekawą) próbują znaleźć twórcy Religii.tv. Mimo moich wszelkich „ale” od koncernu ITI i tej telewizj, szczerze życzę twórcom tego tematycznego kanału owocnej pracy. Zresztą sami zobaczcie, co robią:
http://www.onet.tv/30289,,,,,,19951,wideo.html



Komentarze
Pokaż komentarze (5)