Poznanie
Jedną masz rzecz do zrobienia w życiu, poznanie siebie, co znaczy poznanie absolutnej Świadomości. Wszystko inne wybierasz sam i to wszystko jest już tylko obciążeniem.
14 obserwujących
185 notek
196k odsłon
337 odsłon

Prof. zw. dr hab. Andrzej Kiepas – przestępca, cz. 1

Wykop Skomentuj3

1.    W tym i kolejnych artykułach opiszę fragment sieci układów korupcyjnych obejmujących akademików, prokuratury, sądy i inne instytucje w woj. Śląskim, które świadomie działają wbrew prawu i łamią je wielokrotnie w celu wzajemnej ochrony. Układy te doprowadziły mnie do sytuacji, w której od dwóch lat ukrywam się, gdyż siłą sprzecznie stosowanego prawa, a co za tym idzie siłą fizyczną mam zostać aresztowany na miesiąc i doprowadzony na badania psychiatryczne w celu umieszczenia w zakładzie psychiatrycznym, aby mnie i moje oskarżenia ukryć. Stosuje się represje wobec mnie od wielu lat ze złamaniem prawa, w dużym nasileniu od trzech wbrew wszelkim faktom, okolicznościom i dowodom, a także przepisom wskazującym na moją pełną niewinność, poniesioną szkodę i poczytalność w toczącym się procesie prywatnym w Sądzie Rejonowym w Chorzowie o sygn. akt VII K 45/18 prowadzonym przez SSR Bartłomiej Kwaśnik, który z "bajeczną dowolnością" łamie prawo.
    To proces karny zapoczątkowany oskarżeniem mnie w styczniu 2018r. o pomówienie tytułowego akademika, z art. 212 par. 2 kk – internetowa publikacja krytyczna wobec osoby. Proces o małej szkodliwości czynu, więc szczególnie tu starannie powinna być stosowana zasada proporcjonalności, gdyż to proces na pograniczu prawa cywilnego i karnego (oskarżeń publicznych). Jednak sprawa ta utkwiła w miejscu, stoi od 2 lat, bo nie pozwalam oszukać się sile urzędu, ale gromadzę dowody celowego łamania prawa przez prowadzącego tę sprawę SSR Bartłomiej Kwaśnik. Ogólnie, sąd uprał się, iż może łamać prawo i naruszać moją pozycję procesową dowolnie – żadna granica niełamania nie została dotąd wyznaczona, od początku procesu nie jestem podmiotem prawa – aby chronić zbyt wpływowego, tytułowego akademika.
    W celu ochrony siebie, gdyż jak napisałem ukrywam się od blisko dwóch lat upubliczniam opis tej i szerszej sytuacji, gdyż obnaża szerokie i głębokie, bo obyczajowe i świadomie podtrzymywane układy korupcyjne w szeregu pozornie niezależnych instytucjach państwa. Wśród wpływowych urzędników celowo stosujących prawo i narzędzia państwa niezgodnie z przeznaczeniem na szkodę obywateli i własną nienależną korzyść. Sytuacja ta obrazuje jak dokonują przestępstw kolejni urzędnicy począwszy od przywołanego A. Kiepasa, którego sprzeczny z prawem czyn skłonił innych akademików do gwałtownej ochrony pierwszego, a po tym pojawili się sędziowie i prokuratorzy – łącznie łamiący wiele przepisów. Dla mnie osobiście wydarzenie to toczy się od 17 lat, od tylu trwa krzywda i szkoda mojej rodziny – my nie mamy tutaj praw i jestem ze swoją rodziną niszczony. Od 2017r. powstają jasne i twarde dowody korupcji różnych urzędników, którymi nikt w tym państwie nie przejmuje się i nie chce zająć – dzieje się co chce. Aby takim narzędziem dysponować wystarczyło otrzymać tytuł profesora karierę rozpoczynając w komunizmie... i ma się to wszystko.
    W tym pierwszym artykule opiszę motyw wszystkich wydarzeń, które mnie spotkały i wbrew faktom, przepisom i możliwościom nie mogą ulec wyjaśnieniu. Rozegrały się i wciąż rozgrywają wokół Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach. Ten motyw to ignorancja i arogancja akademika, prof. zw. dr hab. Andrzeja Kiepasa, który tymi subiektywnymi przywarami rozpoczął całą tę sprawę ujawniającą wielką korupcję systemu i który używa obecnie władzy i wpływów, aby tę ignorancję i arogancję uświęcić siłą i narzędziami różnych urzędów. Chce ukryć brak autorytetu, miałką osobowość i wiedzę naukową pozwalającą mu jedynie na reakcje ignorujące odkrycie naukowe, z którym na nieszczęście odkrywcy spotykał się przez ponad dekadę, ale niczego nie zdołał poznać. Sprawa ta zupełnie kompromituje tego człowieka, w różnych dziedzinach jego życia, jako naukowca, nauczyciela, urzędnika. Dlatego niszczy mnie, gdyż siła mojego odkrycia i poniesionej krzywdy stanowią dla niego bezpośrednie zagrożenie. Do zbadania pozostaje jak bardzo bezpośrednio oddziałuje na instytucje państwa, że zdołał zdeterminować je do działania ślepo na swoją rzecz, z pełną ślepą szkodliwością dla mojej osoby, a w dalszej konsekwencji ze szkodą dla działania demokratycznego kraju i nauki.
    Sprawa zaczyna się od szeregu prac naukowych o charakterze odkrywczym, które zgłosiłem 17 lat temu i w szeregu lat następnych. Niesiony przez tę twórczą siłę próbowałem przedrzeć się przez ślepą ignorancję A. Kiepasa, ale i całego systemu, w którym osobowości z tą wyniosłą cechą należą do obyczaju i sposobu podkreślania własnej pozycji społecznej. Gdy tę ignorancję ujawniłem po raz pierwszy w 2017r., w pierwszej mającej osobisty charakter publikacji nt. A. Kiepasa ten skutecznie zaczął posługiwać się siłą swojego wpływu przyłączając kolejne instytucje państwa, aby jakoś mnie zgładzić. Od dawna i wciąż największą popularnością stosowaną wobec ludzi uczciwych i niewinnych cieszy się metoda psychiatryczna serwowana przez dyspozycyjnego sędziego pozwalająca człowieka bez rozprawy dowodowej, stwierdzenia winy i wyroku umieścić na detencji przedłużanej na lata bez konieczności weryfikowania czegokolwiek wiarygodnie, a tylko z „automatu.” To właśnie zaserwować chce mnie A. Kiepas rękoma SSR Kwaśnik i innych sędziów wbrew prawu i faktom, ale z wystarczającą do tego celu siłą urzędu. W mojej sytuacji ta korupcja systemu odznacza się szczególnym nasyceniem, zupełnie wszystkie argumenty działające na moją rzecz nie liczą się i nie liczyły u żadnego decydenta jaki pojawił się w tej sprawie. Natomiast cała ta „metoda psychiatryczna” lub jak niektórzy to już w tej sprawie nazwali „na wariata” wmuszana jest z takim zdecydowaniem i jednostajnością jak rzecz najbardziej naturalna, jak rośnie trawa. W taki zupełnie spokojny sposób łamie się przepisy prawa po kolejnych i ukrywa wszelkie ważne fakty – tak działa nasze państwo i dzieje się to zupełnie bez kontroli.

2.    Andrzej Kiepas to profesor filozofii, były dyrektor Instytutu Filozofii WNS Uniwersytetu Śląskiego pełniący tę funkcję od 1999r. do 2012r., przez 13 lat. Jest następcą na tym stanowisku prof. zw. dr hab. Józef Bańka pełniącego tę funkcję od 1976r. do 1999r., przez 23 lata od początku powstania Instytutu Filozofii WNS.
    Andrzej Kiepas zajął stanowisko dyrektora instytutu w czasie obowiązywania przepisów ustawy o szkolnictwie wyższym z 1990r., która przewidywała 3 letnie kadencje dla organów jednoosobowych uczelni, takich jak rektor, dziekan, czy dyrektor instytutu (art. 63 tej ustawy). Przepisy z 1990r. zastąpiła ustawa o szkolnictwie wyższym z 2005r., w której doszło do pewnych zmian. Zmieniona została długość kadencji dla organu jednoosobowego na 4 lata i teraz także dyrektorzy instytutów, a ogólniej kierownicy podstawowych jednostek organizacyjnych otrzymywali możliwość pełnienia swojej funkcji przez maksymalnie dwie kadencje. Wcześniej to ograniczenie dotyczyło rektorów i dziekanów z zastępcami. Dodatkowo, może w celu dokonania rzeczywistych reform w szkolnictwie wyższym, aby ukrócić akademicką postkomunę przyśpieszono proces zmian na stanowiskach kierowniczych po dokonanej zaledwie 1,5 dekady wcześniej przemianie ustrojowej. Zamiast czekać na wlokący się i szkodliwy dla pozostałych ludzi i kraju proces wymierania osób pełniących przez dekady funkcje kierownicze wprowadzono artykuł 270 w ustawie o szkolnictwie wyższym z 2005r. Link do tej ustawy: http://prawo.sejm.gov.pl/isap.nsf/download.xsp/WDU20051641365/T/D20051365L.pdf

Przejdźmy do konkretów, art. 270 ust. 4 u.s.w. z 2005r. mówi, że:

Jednoosobowe i kolegialne organy uczelni państwowej, wybrane na podstawie przepisów ustaw wymienionych w art. 276, przekształconej zgodnie z art. 252 w uczelnię publiczną,  pełnią swoją funkcję do czasu upływu kadencji, na którą zostały wybrane.

    Wskazany w tekście art. 276 odnosi się do ustawy wcześniejszej z 1990r. i kadencji 3 letnich bez określonej górnej granicy ilości kadencji dla kierowników innych niż rektor i dziekan z zastępcami, czyli wspomniany pierwszy dyrektor IF WNS J. Bańka mógł w oparciu o tę regulację zajmować stanowisko przez 23 lata. To kontrowersyjne zważywszy na ogólnoludzki subiektywizm i  skłonność do dyktowania innym warunków tylko w oparciu o przewagę w podejmowaniu wiążących decyzji, czyli dysponowania tylko przewagą siłową, bez racji. Szczególnie kontrowersyjne jest to, że mówimy o akademikach, a więc ludziach korzystających w społeczeństwie z największych przywilejów wynikających z bardzo wygodnej pozycji społecznej, posługujących się fasadami autorytetów, których nietykalność jest obyczajowo ugruntowana i wmuszana reszcie społeczeństwa od początku życia, niezależnie od faktów. Tytułowy Andrzej Kiepas zgodnie ze wskazanymi datami zajmowania stanowiska dyrektora, czyli 1999r. do 2012r. złamał wskazany art. 270 ust. 4, gdyż zgodnie z treścią tego przepisu zobowiązany był do ustąpienia w roku wejścia ustawy, w 2005r. Wynika to wprost z tego przepisu oraz długości kadencji wskazanych w ustawie wcześniejszej z 1990r. Ta, w art. 63 wyznaczając 3 letnią kadencję, wskazała tym samym na 2002r. jako rok upływu pierwszej kadencji i na 2005r. jako rok upływu drugiej kadencji. W 2005r. zbiegły się razem: koniec drugiej kadencji i powstały obowiązek ustąpienia ze stanowiska zgodnie z art. 270 ust. 4. Art. ten posiada uzupełnienie w postaci pkt. 5

Organy, o których mowa w ust. 4, mogą być wybrane na kolejną kadencję z zachowaniem art. 77 ust. 2, z zastrzeżeniem ust. 6 i 7.


    Art. 77 tej ustawy, w ust. 2 wyznacza dwie kadencje jako maksymalną ich liczbę. Zatem dochodzi do zbiegu dalszych okoliczności przemawiających za ustąpieniem ze stanowiska. Gdyż A. Kiepas w 2005r. wejścia w życie tego przepisu wypełnia także art. 77 ust. 2, wypełnia drugą kadencję, a więc w pełni kwalifikuje się do art. 270 ust. 4. Jednak jak napisałem powyżej i co potwierdziła w późniejszym czasie Prokuratura Rejonowa Katowice Południe oraz Sąd Rejonowy Katowice Wschód Andrzej Kiepas mimo obowiązku prawnego zmuszającego go do ustąpienia w 2005r. ze stanowiska dyrektora instytutu, stanowisko to zajmuje dalej przez kolejne 7 lat, aż do 2012r., a więc decyduje o ludziach, pieniądzach, przedmiotach i wydarzeniach wbrew prawu oraz wbrew niemu uzyskuje szerokie korzyści osobiste. Także rodzinne, gdyż w okresie ustępowania w Instytucie Filozofii pracę znajduje córka, psycholog Katarzyna Kiepas-Remiesz. Być może znaczy to, że wpływy akademików nie są aż tak duże i w Instytucie Psychologii, stworzonym dla psychologów pracy nie było, gdyż nie było kontroli, jaka była w Instytucie Filozofii.

3.    Zgodnie z definicją słownika PWN, który tworzą i posługują się także akademicy przestępca to człowiek, który dokonał przestępstwa będącego czynem sprzecznym z obowiązującym prawem, więc także tu prof. Andrzej Kiepas w pełni się kwalifikuje i tu uzasadniam tytuł artykułu.

4.    Jednak to nie wszystko, to na razie nagi, obiektywny motyw wszystkich późniejszych korupcyjnych wydarzeń. Poza nim jest także motyw subiektywny powstały przez owe złamanie art. 270 i wyrządzone mi ze złamaniem prawa szkody, gdyż ujawnienie tych informacji bezpośrednio zagraża fasadowemu autorytetowi, jeśli otrzyma, w co zupełnie wątpię wyrok za ten czyn zostaje wykluczony. W związku z powyższymi wyjaśnieniami warto w pierwszej kolejności zająć się konsekwencjami publicznego czynu Andrzeja Kiepasa, jego oddziaływania na system.

    27 sierpnia 2019r. Prokuratura Rejonowa Katowice Południe informuje, że wszczyna śledztwo na powyżej opisanej postawie, zawiadomienie dotyczyło złamania art. 270 ust. 4 ustawy o szkolnictwie wyższym z 2005r., sygn. akt PR 3 Ds. 1450.2018 Po kilku miesiącach prokurator Michał Kijonka umarza sprawę, bo udaje, że nie widzi treści art. 270 ust 4 mimo, iż wszystko zostało prokuratorowi wskazane. Złożone zażalenie na umorzenie trafia do Sądu Rejonowego Katowice Wschód, rozpoznaje je SSR Krzysztof Kwiatkowski w III Wydziale Karnym. Nadmienię, że zażalenie, ze względu na jawne manipulacje prokuratora faktami i przepisami sprowadzające się do tego, że patrząc nie widział art. 270 ust. 4 sporządzone zostało znacznie dokładniej i obejmowało analizę przepisów o kadencyjności wszystkich ustaw od 1958r. w tym analizę i wykazanie ciągłości w rozumieniu tych samych pojęć i rozwiązań. Sędzia dyspozycyjny Krzysztof Kwiatkowski mimo to znalazł drogę ujścia z tej opresji i to o wiele prostszą niż starannie przygotowane odpowiedzi na zażalenie, bo metodę zastosował raczej tożsamą z chlewem niż sądem. SSR Kwiatkowski po prostu zignorował istnienie art. 270 ust. 4 ustawy o szkolnictwie wyższym z 2005r. mimo, iż ten był przedmiotem zawiadomienia Prokuratury. W ogóle nie wspomina o jego istnieniu, czyli mówiąc w przenośni, jak świnia w chlewie zadeptał i pogrzebał prawo w błocie, tak po prostu, jakby nic dziwnego. Ten sędzia, jak wykażę w kolei publikacji to normalny sędzia polskiego sądu, tak podły panuje standard w systemie. W związku ze sprawą A. Kiepasa, która uległa w instytucjach państwa w 2018r. dużemu rozszerzeniu zetknąłem się z decyzjami około 40 sędziów i podobnej liczby prokuratorów. W oparciu o tę próbkę mogę wprost powiedzieć, że polski Wymiar Sprawiedliwości to chlew. Prawo respektuje się w nim i rozpoznaje ze starannością świń, krów, czy kur tyrpających siebie znienacka jak nie kopytem to dziobem i rozrzucających swoje odchody, jak złamane przepisy byle gdzie dookoła. W tych instytucjach manipuluje się rzeczywistością społeczno-państwową dzięki monopolowi na kluczowe narzędzie – prawo, połączone z siłą ostatecznej decyzji i brakiem jakiejkolwiek kontroli (np. rolą rzeczników dyscyplinarnych jest wyłącznie konserwacja tego systemu, wierzyć inaczej, to wierzyć w bajki). To rdzeń państwowej, niescentralizowanej korupcji, istota współczesnej demokracji. Przyjrzyjmy się Postanowieniu SSR Kwiatkowski z 10 kwietnia 2019r., które stanowi odpowiedź na moje zażalenie umorzenia śledztwa przez Prokuraturę, załączam je w postaci fotokopii do tekstu. 
    Po tym jak art. 270 u.s.w. z 2005r., przez niewspominanie o nim zostaje ukryty, a tym samym zawiadomienie ulega reinterpretacji, a dalej jak wynika z całości Postanowienia ukryta zostaje cała ta ustawa, co wyjaśnię, całe to Postanowienie nie wiadomo czego dotyczy, nie dotyczy złożonego zawiadomienia. Od tej chwili SSR Kwiatkowski zmyśla coś i udziela odpowiedzi na własne rojenia, czyli sobie robiąc prezent A. Kiepasowi i innym akademikom z UŚ. Na początku przedstawia subiektywną wersję zawiadomienia, uproszczoną, pozbawioną nazwisk i powierzchownie tożsamą z faktycznym zawiadomieniem o złamaniu art. 270 bez jego wskazania. Taka reinterpretacja jako możliwość wynika to z tego, że jego Postanowienie dotyczy drugiego śledztwa w tej samej sprawie, ale o różnej sygnaturze, więc związek nie powinien być wskazywany. Drugie śledztwo, o którym decyduje SSR Kwiatkowski dotyczy wyselekcjonowanego elementu, który pominięty został w śledztwie pierwszym, zaginionego już wtedy art. 270. Nawiązanie do pierwszego śledztwa w tym Postanowieniu mimo, iż faktyczne, formalnie nie występuje, nie wskazana zostaje np. sygnatura. Związek z wcześniejszym śledztwem zostaje wskazany nieformalnie i służy do ukrycia art. 270 ponownie. Pierwsze śledztwo zapoczątkowane w styczniu 2018r. dotyczyło wielu naruszeń prawa w Uniwersytecie Śląskim, do których doszło po tym jak zawiadomiłem Władze UŚ o postępowaniu A. Kiepasa wobec mnie, złamaniu przez niego prawa, czy umieszczeniu własnej córki w Instytucie Filozofii prawdopodobnie po ustąpieniu ze stanowiska dyrektora, aby zarzut o nepotyzm był nieformalny. Wtedy rozpętało się „piekiełko”, w małej skali, bo dotyczącej tylko jednej osoby, mnie. Jednak z represyjnym, w pełni zdecydowanym, bo od początku bezdyskusyjnym i wszechstronnym użyciem narzędzi władzy Władź UŚ i narzędzi pozaprawnych, bo także wpływów w innych instytucjach publicznych i z samodzielnymi pozauczelnianymi inicjatywami niektórych osób, o czym napiszę w innym tekście – to było treścią pierwszego zawiadomienia – duże zamieszanie. SSR Kwiatkowski otrzymał zawiadomienie wydobyte z całej tej zawieruchy jaka miała miejsce w UŚ na przełomie 2017 i 2018r., sprowadzone do motywu tych wydarzeń, czyli złamania art. 270 ust. 4, który nie został w pierwszym śledztwie w ogóle zauważony. A bez motywu pierwsze zawiadomienie prokurator z łatwością podważył i ukrył zachowując „olewczy standard” w systemie, gdyż dowody dostępne ma już w notatkach Policji, czy w wymienionych przeze mnie pismach z Władzami UŚ.
    W celu analizy i wykazania dalszej jaskrawej stronniczości SSR Kwiatkowski wystarczy skoncentrować się na krótkim uzasadnieniu z Postanowienia. Na tym, że wskazany przez sędziego art. 63 u.s.w. z 1990r. nie ogranicza kadencyjności dyrektora oraz na tym, co jest mniej istotne, jednak świadczy o właśnie zniknięciu całej u.s.w. z 2005r. z oczu sędziego , że według niego organy jednoosobowe, to nie dyrektor instytutu i ten podlega tylko pod wewnętrzną regulację uczelni, co nie zgadza się z przepisami.
    Zgodnie z tym co zostało powiedziane zawiadomienie dotyczyło art. 270 ust. 4 u.s.w. z 2005r., nie dotyczyło złamania art. 63 z ustawy wcześniejszej z 1990r. O art. 270 nie ma mowy w Postanowieniu, zostaje ukryty, a decyzja narzucona tylko siłą urzędu, przemocą formalną. Śledztwo o wskazanej przez sędziego podstawie, dot. art. 63 byłoby z góry umorzone ze względu na przedawnienie. Dotyczyłoby, jeśli w ogóle roku 2005, gdy ustawa z 1990r. traci moc. Tymczasem prawdziwe zawiadomienie dotyczy okresu po 2005r. do 2012r., gdy stanowisko dyrektora instytutu powinno należeć do kogoś innego. Owszem w moim zażaleniu przywołane zostały przepis ustaw wcześniejszych w celu wykazania ciągłości pojęciowej i ciągłości w stosowaniu tych samych rozwiązań w kolejnych ustawach. Nie trudził się więc SSR Kwiatkowski z działaniem na rzecz Andrzeja Kiepasa, bo jego przestępstwo jedynie idiotycznie ukrył, jakby miał obywateli, którzy go karmią i obdarzają zaufaniem za kretynów, z którymi liczyć się nie trzeba w żadnym stopniu.
    Ta rzecz uzupełniająca jakby dyrektor instytutu nie był według SSR Kwiatkowskiego organem jednoosobowym. Otóż podważona w całości, bo łącznie z art. 270 ukryta przez SSR Kwiatkowski obowiązująca ustawa z 2005r. rozwiązuje te kwestię jasno, w następujący sposób i należy powiedzieć, że SSR Kwiatkowski doskonale wie, że oszukuje w swoim Postanowieniu. Wszystkie przepisy zostały mu wskazane w zażaleniu, które rozpoznaje i dokonuje oszustwa ostentacyjnie, bo nawet ukrywając istnienie całej obowiązującej do niedawna ustawy o szkolnictwie wyższym z 2005r., gdyż:

Podany w zażaleniu art. 2 pkt 1 ust. 29 tej ustawy definiuje podstawową jednostkę organizacyjną uczelni w taki sposób:

podstawowa jednostka organizacyjna - wydział lub inną jednostkę organizacyjną uczelni określoną w statucie, prowadzące co najmniej jeden kierunek studiów lub studia doktoranckie co najmniej w jednej dyscyplinie naukowej;


    W związku z tym art. 77 pkt. 2 tej samej ustawy z 2005r. mówi jasno, że kierownik zdefiniowanej powyżej jednostki podstawowej podlega pod przepisy o kadencyjności:

W uczelni publicznej rektor, prorektor, kierownik podstawowej jednostki organizacyjnej i jego zastępca nie mogąbyć wybrani do pełnienia tej samej funkcji na więcej niż dwie następujące po sobie kadencje.

    Dla uzupełnienia i utwierdzenia Czytelnika, że kierownik podstawowej jedostki oraganizacyjnej to jednak organ jednoosobowy uczelni, wbrew jawnym kłamstwom SSR Kwaitkowski przytoczę jeszcze art. 60.6 tej samej ustawy z 2005r.

Organami jednoosobowymi uczelni są rektor i kierownicy podstawowych jednostek organizacyjnych. Kierownikiem wydziału jest dziekan.

    Całe Postanowienie autorstwa SSR Kwiatkowski jest jawnym, grubiańskim oszustwem, nie można powiedzieć nawet, że szytym grubymi nićmi, bo tu nie ma „szycia”, a jedynie ukrywane i dotyczy to obowiązującej ustawy regulującej jedną z podstawowych działalności państwa – szkolnictwo wyższe. Bezczelne oszustwo urzędnika państwowego w funkcji sędziego, prokuratora i akademika kompromitujące dane im w społecznym zaufaniu przywileje i prawa. I co tu napisać, „oto Polska 2020r.”? Nie można, bo to jest zwykłe „gówno”, którym rzucają w obywateli sędziowie z prokuratorami i akademikami.
    Nie zmienia to faktu, że tak, przez tylko posiadanie władzy z powodu manipulowania zaufaniem społecznym steruje się systemem łamiąc prawo i skutecznie to ukrywa dzięki jawnej oraz obyczajowej zmowie komunistów, postkomunistów i orbitujących wokół nich interesantów. Tylko te grupy u władzy działały zawsze w skrytej zmowie ze względu na przestępczą działalność urzędników w różnych najważniejszych instytucjach. To dopiero początek powstałych na wskazanym powyżej „motywie zbrodni” wydarzeń, zapraszam do dalszych części, z których Czytelnik dowie się jak otrzymać od systemu „list gończy” mimo, iż nie złamało się prawa i jak system z każdą decyzją, zupełnie ślepo, łamie prawo i korumpuje się bardziej.

    Uzupełniając dodam, że od dwóch lat ukrywam się, gdyż wbrew prawu zarządzono areszt wobec mnie i badania psychiatryczne, których odmówiłem ze względu na ich niezgodność z prawem i celowość, jaką jest zamknięcie moich ust przez doprowadzenie do umieszczenia w zakładzie psychiatrycznym. Ponoszę z powyższych powodów bardzo dokuczliwe konsekwencje: ekonomiczne, społeczne, rodzinne, zdrowotne i wszelkie inne musząc także obciążać ludzi, którzy poznali i zaufali mi widząc, że walczę z czymś słusznym. Jednak wbrew elementarnym konstytucyjnym obowiązkom państwa jedynie ponosimy z tego powodu konsekwencje, a rządzą przestępcy. Zapraszam do następnych części pojawi się wiele więcej takich jak wyżej ciekawostek. Jeśli ktoś widzi jakąś drogę wsparcia mnie i ma ku temu dobrą wolę chętnie pomoc przyjmę.

Fotokopie Postanowienia SSR Kwiatkowski, str. 1, 2 i 3

image

image

image

Źródło zdjęcia tytułowego bohatera znajduje się tutaj: http://www.infoenergia.com.pl/?speaker=prof-zw-dr-hab-andrzej-kiepas

Wykop Skomentuj3
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale