2 obserwujących
6 notek
3094 odsłony
  171   0

Kiedy wybuchnie wojna

Wielu z nas budząc się rano, sprawdza czy Rosjanie już wkroczyli. Wojna wybuchnie, jednak jeszcze nie teraz. Dla wytrawnego polityka eskalacja służy wielu celom, tym bardziej że w takiej sytuacji łatwo je zamaskować.

Jak już wcześniej pisałem, Ukraina w obecnej sytuacji jest tylko kamyczkiem, małym pośrednim celem, dlatego Putin nie zrobi niczego co skomplikowało by główny plan - podbój całej Europy (czyli Niemiec). Koncentrując się na Ukrainie umyka nam szerszy kontekst.

Chciałbym zwrócić na kilka aspektów obecnej sytuacji:

1. Przed pełnoskalową wojną w Europie, Putin musi sobie odpowiedzieć na pytanie jak zachowają się Stany. Od tego zależy czy konflikt ma sens. Jeżeli USA wejdą w tą wojnę, jak to było w czasie I i II WŚ, Rosja nie ma szans i musi poprzestać co najwyżej na Białorusi i Ukrainie, a i to może okazać się zbyt dużo. Jeżeli Stany, skoncentrowane na konflikcie z Chinami zaangażują się tylko werbalnie i symbolicznie wojskowo, Putin ma wolną rękę. Jest to także pytanie zadane per procura przez Chiny Zachodowi. Aby odpowiedź była możliwie realna, kryzys musi być bardzo głęboki i wszyscy muszą mieć przeświadczenie że konflikt jest prawie że pewny.

2. Nie ma czegoś takiego jak jedność Zachodu, tym bardziej nie ma jedności w NATO, jednak generalnie członkom NATO opłaca się podtrzymywać pozory, przynosi to wiele bieżących korzyści. Szczególnie dotyczy to Niemiec, które poprzez taką maskaradę mogą kamuflować swoją imperialną politykę.

Rosja poprzez eskalacje, zmusza Niemcy do działania, które obnaża sprzeczność celów z państwami Europu Środkowej. Dzięki życzliwej postawie Niemiec wobec Rosji, państwa od Norwegii po Grecję widzą że choć pozostają w strefie kondominium (może Norwegia i Szwecja mniej), nie mogą liczyć na ochronę ze strony Hegemona. Prowadzi to do bardziej asertywnych zachowań państw naszego regionu (jak np. poczynania Polski w sprawie konfliktu z Białorusią), co z kolei zmusza Niemcy do bardziej siłowego egzekwowania posłuszeństwa. I tak spirala wewnętrznego konfliktu europejskich państw NATO się nakręca. Przykładem są tutaj działania Brukseli, oczywiście per procura Niemiec, wobec Polski, Węgier, Rumunii itd.

Patrząc trochę dalej, poza nasze granice. Grecja staje przed coraz bardziej realnym konfliktem z Turcją,  w którym to nie może liczyć na realną pomoc zarówno Stanów jak i Niemiec, a równocześnie ma silną pokusę balansowania Turcji sojuszem z Rosją. Państwa półwyspu iberyjskiego są w konflikcie z państwami Afryki zachodniej, szczególnie z Marokiem. Maroko prowadzi taki sam proceder jak Łukaszenko, tylko że na znacznie większą skalę. A bliskim sojusznikiem Maroka są Stany.

Aby te wszystkie napięcia świata Zachodu nabrały odpowiedniej wyrazistości i wydobyły podziały na odpowiedni poziom intensywności, należy wywołać kryzys na adekwatną skalę. I właśnie go obserwujemy.

Moim zdaniem obecny kryzys ma za zadanie wypracowanie pozycji wyjściowej do wojny. Wojna wybuchnie nieco później, najpierw musi nastąpić odprężenie, które skonsumuje rozdźwięki świata Zachodu.

Lubię to! Skomentuj4 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale