Islamski szejk Jusuf al-Kardawi, który na kairskim placu Al-Tahrir nawoływał przedwczoraj do dżihadu przeciw Izraelowi - wzbudził zrozumiałe zainteresowanie „egiptologów”. Wg niektórych z nich ten sympatyczny kleryk jest kukłą podstawioną przez Izraelczyków*.
Bądźmy chwilę poważni... Radzę spojrzeć na to od innej strony. Może być np. tak, że 25-osobowej juncie generalskiej rządzącej obecnie Egiptem zależało na pokazaniu Obamie, czym grozić będzie rozpisanie naprawdę wolnych, demokratycznych wyborów.
W takim razie generałom nad Nilem należałoby się duże piwo (sojowe). Kardawi - duchowy lider Bractwa Muzułmańskiego - to najważniejszy obecnie autorytet w świecie islamskim. Od 30 lat mieszkał w Katarze, bo Mubarak nie chciał go widzieć u siebie.
Poza mega antyizraelskim zajobem z sentymentami do hitleryzmu i Holokaustu - witany owacyjnie w Kairze szejk Kardawi jest zwolennikiem zamachów samobójczych; zaleca bicie kobiet wyłącznie gołymi rękami (broń Boże pałami) i wycinanie łechtaczek.
@
* Argumentacja z gatunku Torquemada był Żydem.


Komentarze
Pokaż komentarze (27)