Apokalipsa japońska sprawiła, że spadło zainteresowanie „arabską wiosną”, a zwłaszcza jej libijskim aspektem... Nikt nie ma już chyba wątpliwości, że zaangażowany kapitałowo po uszy w Libii wolny świat tak naprawdę po cichu kibicuje nadpułkownikowi.
Najlepszym tego dowodem jest zwłoka z wprowadzeniem strefy zakazu lotów, dzięki czemu siły Kadafiego - korzystając z wsparcia lotniczego - wypierają rebeliantów z zajętych wcześniej obszarów. Można już chyba założyć, że kadafiści lada dzień odbiją Bengazi.
Łatwo przewidzieć, jak nadpułkownik rozprawi się ze swymi pokonanymi przeciwnikami, ale wątpliwe, aby ściągnęło to na niego jakieś poważniejsze sankcje międzynarodowe. Wolny świat zajęty będzie dalej bez reszty chmurkami radioaktywnymi nad Japonią.
Casus Kadafi to kres „arabskiej wiosny” - inne zakapiory zrozumieją, że też mogą spokojnie bombardować tłumy. Nadpułkownik - w czapeczkach, opończach i mundurkach w stylu ikony Jacksona* - znów będzie biegał po Europie z Orderem Hetmana Chmielnickiego.
@
Głównym wydarzeniem na arenie arabskiej jest dziś rozpoczęcie interwencji zbrojnej Arabii Saudyjskiej i Zjednoczonych Emiratów w Bahrajnie. To wyzwanie rzucone Iranowi wspierającemu szyicką rebelię w tym kraju i... odpowiedź na znakomite pomysły Obamy z demokratyzacją.
@
*Król popu zmarły w 2009. - nie mylić z generałem konfederatów.


Komentarze
Pokaż komentarze (20)