Teheran oznajmił dzisiaj, że za rok „wyśle małpę w kosmos”, co - w konwencji niezamierzonego komizmu - zwiastować może koniec perskiej baśni. O wewnętrznym rozkładzie świadczą spustoszenia wywołane Stuxnetem i najnowsze wpadki z przemytem broni.
Tylko w ciągu ostatnich 48 godzin Izraelczycy zatrzymali na M. Śródziemnym statek ze sprzętem wojskowym dla Hamasu; Egipcjanie - konwój z bronią* na granicy z Sudanem; Turcja - irański IŁ-76 wiozący jakieś „elementy nuklearne” do Syrii.
Iranowi nie udaje się wykorzystać wstrząsów w świecie arabskim dla wzmocnienia jego pozycji. Pomimo ostrych zawirowań nienaruszona pozostaje wymierzona w mułłów koalicja arabsko-izraelska, w której uczestniczą też ochoczo służby z Europy i USA.
W skali regionu wygląda to tak: armia egipska opanowała sytuację; Saudowie bronią Bahrajnu przed Iranem; Kadafi daje radę z islamistami (przy cichym poparciu USA i NATO**); Hezbollah nie zawładnie Libanem; Palestyńczyków*** w razie co... uspokoi Izrael.
Sytuacja na BW nie wyrwała się spod kontroli, o czym świadczy m.in. nowa wolta Erdogana i wysoki stopień penetracji wywiadowczej, jakiej poddany jest Teheran. Dlatego z pełnym zrozumieniem przyglądałem się wczoraj pani Clinton, spacerującej z uśmiechem po Al-Tahrir w Kairze.
@
*Też dla Hamasu w Strefie Gazy.
**Dopóki nie zmasakruje Bengazi.
***W Jordanii zrobił to Abdullah.


Komentarze
Pokaż komentarze (30)