Do zakładu fotograficznego w okolicach Tel Awiwu zgłosił się facet chcący zamówić 40 koszulek z wizerunkiem Einsteina. Miał zamiar rozdać je dzieciakom w przedszkolu. Fotograf zrobił na próbę jednego T-shirta, z którym nieznajomy strzelił mu zdjęcie komórką.
Miał pokazać koszulkę innym rodzicom i potem zamówić resztę, ale więcej się nie pojawił. Za to fotograf dostał list (z fotą), w którym Uniwersytet Hebrajski w Jerozolimie żąda odszkodowania w wys. $6000 za naruszenie „prawa własności intelektualnej” do Einsteina.
Niedoszły amator koszulek okazał się podpuchą wymyśloną przez biuro adwokackie zaangażowane przez szacowną uczelnię, której Einstein był jednym z pierwszych wykładowców, i na którą zbierał środki w Stanach. Jej też pozostawił w spadku swoje archiwum*.
Awantura o Einsteina...uzmysławia jednak jego związki z pomysłem odrodzenia Izraela, którego ważnym elementem było powstanie Uniwersytetu Hebrajskiego w Jerozolimie (1925 r.). Pomimo to, Einstein w 1952 roku nie zgodził się zostać prezydentem państwa Izrael.
Wiedział oczywiście, że wskrzeszenie państwa żydowskiego było w pewnym sensie odpowiedzią na Holokaust. Swoim słynnym listem do Roosevelta w 1939 roku umożliwił żydowskim naukowcom w USA** zbudowanie bomb atomowych, które miały rozwalić III Rzeszę.
Cholerny los sprawił, że Żydom nie udało się w ten sposób przerwać/pomścić Holokaustu, a bomby spadły na Japonię.
@
*Od dawna 80 tys. dokumentów gniło w piwnicach uniwersyteckich - dopiero teraz zostały uporządkowane i będą dostępne w necie.
**Program „Manhattan” - z ośmiu jego uczestników dwóch nie było Żydami, ale jeden miał żydowską żonę.


Komentarze
Pokaż komentarze (61)