Od połowy marca reżim Baszara Asada zamordował już prawie 1500 ludzi, co sprawia, że „arabska wiosna” w Syrii zaczyna przeradzać się coraz wyraźniej w powstanie zbrojne. Dotyczy to zwłaszcza północno-zachodniej części kraju na pograniczu z Turcją, gdzie w mieście Dżisar A-Szurur zabito w ostatnich dniach 120 uzbrojonych funkcjonariuszy.
Wszystko wskazuje na to, że rebelianci otrzymują broń od Arabii Saudyjskiej i Turcji - natomiast Izrael pozostaje, przynajmniej na razie, tzw. biernym obserwatorem. Dla Izraelczyków dyktatura Asada (lwa) jest wprawdzie zagrożeniem strategicznym na dalszą metę, ale w sensie doraźnym stanowi gwarancję spokoju na wzgórzach Golan.
Sytuację tę odzwierciedla jedno z haseł skandowanych na demonstracjach przeciw Asadowi - „Lew w Damaszku, zając na Golanie”... Nie dziw, że zarówno Izrael, jak USA i niektórzy trzeźwo myślący w UE obawiają się konsekwencji obalenia tego reżimu, który uzbrojony jest po zęby także w broń niekonwencjonalną - chemiczną i biologiczną.
Nie wiem, ile dywizji ma internet..., ale opozycja syryjska jest pojęciem czysto umownym i zaczyna się dopiero organizować - pod ścisłą kontrolą Ankary, wspierającej „Bractwo Muzułmańskie”. Przypuszczalnie jest to zgodne z bliskowschodnią linią Baracka Obamy, aby włączać islamistów do nowych struktur władzy w ramach „arabskiej wiosny”.
Chodzi teraz głównie o to, aby zapobiec wytworzeniu się w Syrii kilku „ognisk siły”, w ręce których mogłyby wpaść zasoby niekonwencjonalne. Początkiem takiego procesu byłby zapewne spektakularny bunt któregoś z garnizonów wojskowych, mogący wybuchnąć lada moment, jeśli siły rządowe przystąpią do odwetowej pacyfikacji Dżisar A-Szurur.
W Izraelu ocenia się oficjalnie, że dni reżimu Baszara Asada są policzone, ale mam wrażenie, że nie trzeba tych przewidywań traktować zbyt dosłownie. Wrażenie to umocniło się po najnowszej publikacji NYT, obciążającej winą za krwawe masakry prezydenckiego brata - Mahera Asada, dowodzącego alawicką Czwartą Dywizją.
Na tle młodszego braciszka Baszar Asad jawi się nadal politykiem przyszłości.
@
W portalu Rzepy zawiesili w czwartek rozmówkę video z „polskim Palestyńczykiem z Syrii”, wyzywającym Izraelczyków od „faszystów”. Do Polski przybył za środkowego Gierka w ramach stypendiów fundowanych krajom arabskim z orbity sowieckiej. Nadaje na komuszą modłę, od której zdystansował się dobrotliwie rozmawiający z nim Haszczyński, pouczając: „Polscy politycy już tak nie mówią”...Skąd ten paternalizm, redaktorze?


Komentarze
Pokaż komentarze (25)