Zawsze cholernie ciągnęło mnie do Południowego Kordofanu, gdzie Arabowie od stuleci tępili nubijskich chrześcijan, wykorzystując co dorodniejszych jako żywy towar. Na sawannach uprawia się tam fistaszki, biegają luzem kozy i wielbłądy, a kiedyś śmigał przemiły Mahdi, przed którym uciekali Staś i Nell.
Kordofan także i dziś ma niefart geopolityczny, gdyż leży między Sudanem i utworzonym w lipcu - Sudanem Południowym*. W dodatku okazał się mocno roponośny, co budzi z marazmu nie tylko znudzonych rzeźników reżimu w Chartumie, lecz również - jak łatwo się domyślić - innych miłośników Afryki.
Wczoraj w starciach z wojskiem rządowym Chartumu zabitych zostało „700 rebeliantów usiłujących zdobyć miasto Teludi”. Powiadomił o tym gubernator Płd. Kordofanu, Ahmed Harun, mianowany dawniej na to stanowisko, pomimo faktu, że ścigany jest za ludobójstwo w Darfurze przez Tybunał w Hadze.
Masakra ta może okazać się kolejną odsłoną czystek etnicznych mających umożliwić Chartumowi zawładnięcie roponośnymi sawannami. Pół roku temu odkryto tam już - przy pomocy satelitów meteorologicznych... - masowe groby czarnych Nubijczyków wymordowanych przez sudańskie wojsko rządowe.
Nb. sawanny z kozami i wielbłądami - w Południowym Sudanie - są interesujące także z innego powodu. Podobno śmigają tam też ostatnio jakieś niezidentyfikowane myśliwce z niebieskimi gwiazdkami Dawida, ćwiczące dalekosiężne operacje z bombardowaniem plantacji orzeszków ziemnych.
@
*http://prawdalezynawierzchu.salon24.pl/266393,zmienna-pogoda-w-dzubie



Komentarze
Pokaż komentarze (7)