Izraelczycy urządzili dziś pokazowe odpalenie nowej rakiety balistycznej typu „Jerycho” - mogącej dolecieć do Iranu z głowicą jądrową. Niecałe cztery lata temu była już podobna pokazówa, którą gorliwie opisałem*. „The Gurdian” podał parę dni temu, że „Izrael zwiększył zasięg swoich rakiet balistycznych”.
Teheran słusznie zaniepokoił się dzisiejszym odpałem... w „okupowanej Palestynie”. Ich szef sztabu Fayrouz Abadi warknął coś w stylu, że odpowiedź byłaby straszna (także dla USA). Po czym Izrael ujawnił, że parę dni temu lotnictwo przećwiczyło dalekosiężne naloty w rejonie Sardynii.
Jutro w Tel Awiwie (Holon) odbędą się ćwiczenia symulujące wybuch rakiety balistycznej. Chodzi nie tylko o przygotowanie ludności na wypadek wojny z Iranem, lecz także wykazanie, że Izrael liczy się z konsekwencjami takiego zawirowania... Wojna psychologiczna z Teheranem nasila się gwałtownie.
Wszystkie te „wizualizacje” związane są z mającą nastąpić 8 listopada nad modrym Dunajem publikacją raportu IAEA o „znacznym postępie w realizacji irańskiego programu atomowego”. W ślad za tym powinny zostać zaostrzone sankcje, tak aby uderzyły wreszcie w irański Bank Centralny i rynek paliwowy.
Nad tym pracują energicznie ludzie Obamy, którzy właśnie wyrazili dyskretne zaniepokojenie, że Izraelczycy mogą walnąć bez uprzedniej koordynacji... Mówiąc wprost: Jeśli dalsze sankcje międzynarodowe nie przejdą, bo Rosja nie chce, a UE użera się z Grecją - Zatoka Perska może lekko zafalować.
@
*http://prawdalezynawierzchu.salon24.pl/81648,tel-awiw-godz-9
@
http://stooq.com/n/?f=531027



Komentarze
Pokaż komentarze (24)