Na pokładzie żaglowca „Nadieżda” urządzono wędrowną ekspozycję - w ramach akcji „świat rosyjski”... - mającą zapoznawać mieszkańców globu z szeroko pojętą kulturą rosyjską. Ikony, Fiedka, Tołstoj, Gogol, filmy, kasety; materiały nt. historii, tradycji i tzw. życia społeczno-gospodarczego Rasiji.
Jest też oczywiście moment polski. Fregata „Nadzieżda” zbudowana została w latach 90. na wzór „Daru Młodzieży” w Stoczni Gdańskiej w serii kilku bliźniaczych żaglowców. Teraz pruje fale Pacyfiku w oczekiwaniu na szczyt APEC we Władywostoku, ale na razie chciała zawinąć do San Francisco.
W ostatniej chwili dała ster na burtę, biorąc kurs na Meksyk ze strachu, że zostanie skonfiskowana - z ikonami, Fiedką, Tołstojem i Gogolem przez chasydów „Lubawiczerów”. Z tegoż powodu Ermitaż, Galeria Tretiakowska i Muzeum Puszkina wolą nie pożyczać niczego muzeom za Oceanem...
Warto wiedzieć, że rezydujący na Brooklinie „Lubawiczerowie” od dawna domagają się wydania przez Rosję tzw. Biblioteki Schneersona - 17 tysięcy ksiąg i dokumentów judaistycznych gromadzonych od XVIII wieku przez pokolenia rabinów Schneersonów pochodzących z obwodu smoleńskiego.
Po rewolucji kolekcję znacjonalizowano i wrzucono do lochów „Biblioteki Lenina”. Kolejny rebe Lubawicz wywiózl jej część via Rostow do Warszawy, gdzie potem wpadła w łapy szkopom. Im z kolei odbiła ją Armia Czerwona - kolekcja gniła potem w piwnicach muzeów, archiwach wojskowych etc.
Od 2 dekad USA popierają wysiłki „Lubawiczerów”, żeby odzyskać Bibliotekę Schneersona - wysiłki podejmowane są na poziomie szczytów prezydenckich i koktaili dyplomatycznych... Jelcyn obiecał oddać, ale jego następcom się odwidziało - traktują księgi rabinackie jako „rosyjskie dziedzictwo kulturalne”.
Tak naprawdę Moskwa boi się precendensów - potomkowie właścicieli dzieł sztuki zrabowanych za rewolucji mogliby zacząć żadać ich zwrotu - Ermitaż, Galeria Tretiakowska, Muzeum Pusznika i Krem poszłyby z torbami.



Komentarze
Pokaż komentarze (37)