Podlegający MSZ w Warszawie Instytut Polski w Tel Awiwie już po raz trzeci zmienił lokal, potwierdzając swoją hiperaktywność:). Celem jego mrówczej pracy organicznej jest „upowszechnianie polskiej kultury i wiedzy o historii i dziedzictwie narodowym;promocja współpracy kulturalnej, edukacyjnej, naukowej i życia społecznego”.
Nie muszę chyba nadmieniać..., że za tym parawanem nic naprawdę fajnego się nie dzieje w tej wyeksponowanej placówce IIIRP. Poza kursami języka polskiego, biblioteczką & czytelnią i paroma przaśnymi wystawkami - lecą ikony-samograje z Fryckiem Chopinem, Kopernikiem, Korczakiem i ginącym w tłoku... Bruno Schulzem.
Instytytut Polski w Izraelu istnieje zaledwie od 12 lat i powinien się zajmować m.in. łagodzeniem potwornej luki kulturowej spowodowanej ponad 20-letnią przerwą w relacjach między obu krajami. Siłą rzeczy powinien nawiązywać do polsko-żydowskich dokonań kulturowych w międzywojniu i prezentować współczesnych artystów polskich.
Ale o czym ja gadam; to powinno być ABC na linii Polska-Izrael! Szczególną okazją do promowania polskiej historii i współczesnych projektów kulturowych powinny być obchody święta 11 Listopada. Zaś „hiperaktywny” IP w Tel Awiwie zorganizował z tej okazji 3 pokazy etiud studenckich Romana Polańskiego, na czele z wybebeszoną szafą:).
@
OFF-TOPIC: Latem Senat ogłosił listopad 2012 roku Miesiącem Brunona Schulza – w związku z przypadającą 19 listopada 70. rocznicą śmierci pisarza. Zapowiedziano szereg wydarzeń dedykowanych jego pamięci, które będą miały miejsce zarówno w Polsce, jak i poza jej granicami. Obecna szefowa IP w Tel Awiwie nazywa się Joanna Stachyra, a studenckie filmiki Polańskiego od dawna są dostępne w necie.


Komentarze
Pokaż komentarze (59)