TELAWIW OnLine: Obama przed odlotem na zasłużony wypoczynek na Hawajach dosłownie cały promieniał szczęściem...Los łaskawy zesłał mu gwiazdkowy prezent w formacie komiksowego koczkodana z Pjongjang wkurzonego o jakąś kretyńską komedyjkę ośmieszającą jego wizerunek.
Wkurzony koczkodan przy pomocy swoich hakerów zwanych „aniołami pokoju” sterroryzował bez trudu komercyjne firmy amerykańskie - Sony Pictures i 5 sieci kinowych - zmuszajac je do zaniechania bożonarodzeniowej szopki z filmikiem. Głównie zadziałały anielskie pogróżki z powtórką 9/11...
Tu też niebiosa okazały się mega łaskawe dla jednego z najgorszych prezydentów w historii Ameryki (w każdym razie w wieku XX i początkach XXI). Obama, który dał d. w odniesieniu do absolutnie wszystkich konfliktów światowych – objawił się teraz nagle jako obrońca wolności słowa w USA.
Ten płomienny trybun świętych dla każdego mieszkańca wolnego świata wartości demokratycznych napiętnował tchórzliwe uleganie naciskom koczkodana i jego aniołków, zapowiadając stosowny cyberodwet...Według mnie dopiero te numery zasługują na naprawdę fantastyczne i ostre kino polityczne.




Komentarze
Pokaż komentarze (10)