Ciekawe jak się czuje po opublikowaniu raportu Millera 36 proc. Polaków, którzy uważają, że przyczyną katastrofy smoleńskiej były naciski na pilotów, żeby lądowali mimo złych warunków atmosferycznych. Jak wynika z badań socjologicznych Diagnoza Społeczna 2011, aż tylu mieszkańców Polski uważa tę absurdalną tezę za główną przyczynę smoleńskiej tragedii. Aż trudno uwierzyć, że co trzeciemu Polakowi antykaczystowska propaganda zrobiła wodę z mózgu! Jakże dużo mówi to o toczącej się w Polsce debacie publicznej i stanie ogłupienia polskiego społeczeństwa.
Rzecz w tym, że teza, iż to pijani prezydent Lech Kaczyński i gen. Andrzej Błasik zmusili pilotów do popełnienia samobójstwa była od początku najmniej prowdopodobna z wszystkich możliwych przyczyn wypadku. O ile mi wiadomo, żadna katastrofa samolotowa ma świecie nie zdarzyła się z tego powodu, że główny pasażer na pokładzie chciał popełnić spektakularne harakiri. To był oryginalny pomysł polskich antykaczystow. Taką brednię mogli kolportować tylko ludzie chorzy z nienawiści do Lecha i Jarosława Kaczyńskich. I aż jedna trzecia Polaków im uwierzyła!
Są trzy grupy przyczyn katastrof lotniczych. Najczęściej są one spowodowane błędami ludzkimi - pilotów, kontrolerów ruchu, pracowników obsługi naziemnej, organizatorów lotów. Czasami katastrofy są skutkiem awarii technicznych samolotów. I najrzadziej spowodowane są one zamachami. Czwartej grupy przyczyn - samobójstw głównych pasażerów - jeszcze nie stwierdzono. Zatem o ile branie pod uwagę wersji zamachu jako przyczyny katastrofy miało racjonalne podłoże, o tyle przypuszczenie, że spowodował ją pijany prezydent Kaczyński od razu śmierdziało paskudną manipulacją. I jeszcze raz podkreślę - aż jedna trzecia Polaków jej się bezwolnie poddało! Co trzeci Polak ma w głowie wodę zamiast mózgu!
Jak to się stało, że brednię uznano za fakt? Otóż tego przerobu mózgu Polaków na wodę dokonały media, z "Gazetą Wyborczą" na czele. Nie jestem pewien, czy to naczelny organ salonu tę absurdalną tezę wymyślił. Z pewnością był jej głównym kolporterem. "Gazeta Wyborcza" wyprzedziła na pewno w głoszeniu tej bzdury wiceprzewodniczącego klubu parlamentarnego PO Janusza Palikota, który milczał w pierwszych dniach po smoleńskiej tragedii. Już jednak po kilku dniach czołowy polityk rządzącej w Polsce partii ten pomysł zwalczania pamięci Lecha Kaczyńskiego podchwycił i twórczo rozwinął. Wśród współwinnych tragedii smoleńskiej znalazł się również w tym kontekście Jarosław Kaczyński, który miał rzekomo przekonywać brata podczas rozmowy telefonicznej do upierania się przy lądowaniu w Smoleńsku.
Teza o naciskach nie miała żadnych racjonalnych przesłanek. Wyglądało na to, że wysunięto ją po to, żeby dowody na jej słuszność znalazł rosyjski MAK. I faktycznie komisja Tatiany Anodiny uznała, że głównym winnym smoleńskiej tragedii jest pijany gen. Andrzej Błasik, który zmusił pilotów do lądowania. Ma się rozumieć samo przez się, że wykonywał on rozkaz swego zwierzchnika, prezydenta Kaczyńskiego. I tak to poszło w świat.
Ale "Gazety Wyborczej" "dowody" MAK-u na potwierdzenie tej bredni nie zadowoliły. Zaczęła kolportować kolejny fakt medialny - informację o rzekomej kłótni gen. Błasika z kpt. Arkadiuszem Protasiukiem przed wylotem samolotu z polską delegacją na uroczystości katyńskie, do której miało dojść na lotnisku Okęcie. Zdaje się, że do dzisiaj "Gazeta Wyborcza" nie odwołała tej "informacji".
Jestem pewien, że mimo uznania przez komisję Millera tezy o naciskach za nieprawdziwą, będzie ona dalej kolportowana. Tę brednię będą w dalszym ciągu powtarzać ci sami manipulatorzy, którzy przypisywali chorobę psychiczną ludziom, którzy domagali się zweryfikowania wersji o zamachu. I będą to robić na łamach "Gazety Wyborczej".
Na koniec muszę wyjaśnić, dlaczego piszę, że jedna trzecia Polaków uważa za prawdziwą tezę naciskach, skoro według Diagnozy Społecznej jest ich o kilka procent więcej. Ta różnica bierze się stąd, że w tej grupie są ludzie, którzy tylko udają, że w ten absurd wierzą. To są właśnie ci, którzy przy pomocy tej bredni zrobili Polakom wodę z mózgu, chociaż doskonale wiedzą, że ta teza nie ma sensu. To są ordynarni manipulatorzy typu Palikota, którzy nie cofną się przed żadnym kłamstwem, aby nie dopuścić Jarosława Kaczyńskiego do władzy. Czy Polacy kiedyś przejrzą na oczy i pójdą po rozum do głowy? Czy przestaną ulegać manipulacji? Na pewno przecież nie cały ich mózg zamienił się w wodę!


Komentarze
Pokaż komentarze (7)