Jak czytam w doniesieniach PAP, rząd Słowacji wprowadził stan wyjątkowy. Na terenie piętnastu szpitali...
(PAP)"Chcę zapewnić, że rząd swoimi decyzjami zagwarantował opiekę zdrowotną, bezzwłocznie i w nagłych przypadkach" - powiedziała premier Iveta Radiczova.
Brzmi pięknie. Ale przełóżmy słowa na fakty. Rząd, który, jak wykazało ostatnie głosowanie w parlamencie Słowacji jest jedynie agendą Unii Europejskiej, aktem tym nawiazał do słowackiej tradycji rządu ksiedza Tiso. Tamten takze robił tylko to, co było słuszne z punktu widzenia Berlina. Zawieszał prawa części obywateli, nie bacząc na zasadę równości wobec prawa. A oto egzemplifikacja:
(PAP)"Szefowa rządu wraz z ministrem zdrowia Ivanem Uhliarikiem dodała, że stan wyjątkowy w żaden sposób nie dotknie medyków, którzy nie złożyli wypowiedzeń umów o pracę."
Ciekawe, czy wyślą niepokornych lekarzy do kacetów w Niemczech, czy zbuduja coś u siebie... Unia wszak coraz bardziej przypomina nazistowską rzeczywistość lat trzydziestych i czterdziestych ubiegłego wieku. Choć nie mamy jeszcze wojny. Dziś Berlin to cała Unia, więc i tak wiadomo kto rozdaje karty i trzyma bank. Czy wiec na długo tej wojny jeszcze mieć nie bedziemy?...
P.S.: Kasa wydana przez Słowacje na dofinansowanie niemieckich i francuskich banków, które z błogosławieństwem swych rzadów umoczyły masę kasy w Grecji, to utrzymanie strajkujacych lekarzy przez całe lata... W Zjednoczonej nie ma miejsca na kontakt koszuli z ciałem...


Komentarze
Pokaż komentarze