Hac Hac
805
BLOG

Nieustająca klątwa rodu Atrydów

Hac Hac Kultura Obserwuj notkę 8

Osoby dramatu:

Filobolos -producent teatralny, owoc związku nazaretanki i hoplity w podróży służbowej

Outopos -reżyser z przeszłością i z przyszłością (a zresztą, czy to wiadomo?)

Arystofanes - prawdziwy, niech mi ktoś udowodni, że nie...

Platon -Platon

Sokrates -jak wyżej, tyle że nie Platon

Zeus, Hermes -nadistoty (chyba)

Oraz Chór i Inspicjent -nieodzowne elementy w każdym antycznym teatrze

 





 

Ateny, przełom V i IV stulecia przed Chrystusem. Oświetlona lewa strona sceny, prawa, oddzielona kurtyną w kolorze tła w całkowitych ciemnościach. (strony lewa, prawa od strony widza). Na widocznej, lewej stronie przedstawiony gaik w Atenach - parę drzew, krzaki, przy kurtynie rozdzielającej scenę proste łoże. Tło stanowi opona lub choćby fototapeta z przedstawionym akropolem ateńskim (uwaga: należy go poprawić by nie przedstawiał ruin, stan rozkwitu). Z lewej strony zza drzew wychodzą dwaj mężczyźni. Ubrani bardzo klasycznie - chitony, chlamidy, sandały. Obaj brodaci, około czterdziestki, z brzuszkami.

 

PRODUCENT

Nie, wcale nie przesadzam, Outoposie, a kiedyż to podobał ci się jakikolwiek mój pomysł?

REŻYSER

Bo jedynie dzięki moim genialnym koncepcjom te twoje trzy ostatnie inscenizacje nie padły.

PRODUCENT

Ale to może być hit!

REŻYSER

Hit! Z tej starej ramoty nie da się zrobić niczego, czym można by zwabić współczesnego widza Co to ma być - przedstawienie dla Domu Hoplity-Weterana?!

PRODUCENT

Ależ!.. Przesuniemy nieco akcenty. Nie zgadniesz kto pisze nowy scenariusz! No?

REŻYSER

Nie zgadnę. Na bogów, w całych Atenach, co mówię w Atenach, w całej Helladzie nie ma takiego dramaturga-idioty, który podjąłby się tak poronionego pomysłu!

PRODUCENT

No więc słuchaj... Gotowy? Sam Arystofanes...

REŻYSER

Przecież to komediopisarz!

PRODUCENT

Otóż właśnie! To jest właśnie ten pomysł! Wystawimy "Oresteję" jako komedię!

REŻYSER

(patrzy przez chwilę na Producenta jakby mu wyrosła druga głowa, potem wpada w pasję [delikatną, artystyczną, by nie zburzyć fryzurki])

TY wystawisz! Bo ja nie chcę mieć z tym nic wspólnego. Jeszcze mnie tak nie przypiliło, żebym reżyserował każdy wytwór chorego umysłu najgłupszego z producentów Grecji! Wolę połowić ryby. Cisza, spokój, żadnego użerania się ze związkami.

(staje na wprost widowni)

"Oresteja" jako komedia! Nawet ten stary idiota Ajschylos przesypałby się w urnie!

GŁOS Z URNY

E tam. Teraz to mi to wisi!

REŻYSER

( rozgląda się wokół, ale ponieważ nikogo nie widzi wzrusza tylko ramionami)

Przecież to jakby z oracji pogrzebowej Peryklesa zrobić skecz na trzy osoby i szczoteczkę do zębów! "Oresteja" jest tragedią i żadne przesuwanie akcentów tego nie zmieni. To tragedia tak tragiczna jak nasz bilans handlowy z Persją! Co tam można zmienić? Hordę Erynii na zespół folklorystyczny z Egiptu?!

PRODUCENT

Nie popadajmy w przesadę. Za drogo by wyszło...

REŻYSER

To ponure sztuczydło, Filobolosie, z ponurym wstępem, treścią, zakończeniem i wymową.

PRODUCENT

O, właśnie. Arystofanes włoży w to nieco radości. No i obowiązkowo happyend.

REŻYSER

Jaki może być happyend w sztuce w której zemsta rodzi zemstę, a zbrodnia jeszcze większe pasmo zbrodni! Jedynie słusznym finałem historii o parce psychopatów ogarniętych manią wyrównywania rachunków jest kilka tuzinów bezimiennych strzał, wystrzelonych z gęstych krzaków.(staje i zastanawia się nad tym pomysłem. Widać że zapala się do niego). Słuchaj, tak to widzę, oni już rezygnują z zemsty, ptaszki zaczynają radośnie świergolić. Ogólne odprężenie, wsiadają na osiołka by udać się w stronę zachodzącego słońca, na rozdrożu pytają o kierunek starego niewolnika, a ten nagle zaczyna się wiercić jak mangusta przy wężu, i chodu. Oni oczywiście się śmieją, coś zaczyna szeleścić w kępie bzu czy innego berberysu, oni patrzą to na krzak to na uciekającego niewolnika, uśmiech zastyga im na twarzach i pojawia się zrozumienie, no jasne - Erynie nas dopadły, ostatnie pożegnanie wzrokiem, a później już tylko chmura strzał, aż słońce ciemnieje i gdy się rozjaśnia, tylko ich trupy jak jeżozwierze.(Stoi zapatrzony w swoją wizję)

PRODUCENT

Czy ja tego już gdzieś nie widziałem?

REŻYSER

Nie sądzę. Taki geniusz jak ja rodzi się raz na ponad dwa tysiące lat... I co? Takie coś mógłbym dla ciebie ewentualnie zrobić, Filobolosie. A wcześniej dużo akcji, napady, pojedynki, jakiś wątek miłosny...

PRODUCENT

Hm, tak. Czy to nie zbyt rewolucyjne? Ludzie lubią oglądać to, co już znają. Myślałem raczej o bardziej klasycznym remake`u, tylko weselszym od oryginału...

REŻYSER

Po mojej inscenizacji możesz być na ustach całych Aten, Filobolosie.

PRODUCENT

(do siebie)No właśnie... Tego się obawiam...

REŻYSER

Więc jak będzie?

PRODUCENT

Pogadam z Arystofanesem. Jemu i tak wszystko jedno, co pisze. Interesuje go tylko - za ile.(zbiera się do odejścia)Organizuję dziś party w gaju Akademosa. Też mógłbyś wpaść.

REŻYSER

No, nie wiem. Nie przepadam za tymi spędami. Podstarzali aktorzy i niedokształcone hetery. Zresztą podobno masz gości. Z Syrakuz zdaje się...

PRODUCENT

(krzywi się)Właśnie... Ta nowa inscenizacja... to ze względu na nich... Potrzebuję sukcesu. Oni... cóż... zainwestowali w moje przedstawienia sporą sumkę. A sam wiesz jacy potrafią być Sycylijczycy... ta ich gorąca krew... Jeśli następna sztuka nie przyniesie zysku, będę musiał wyjechać z Aten. Szybko i daleko. Najlepiej do Medii. Albo Rzymu.

REŻYSER

Rzym? A gdzie to jest?

PRODUCENT

Takie tam zadupie na końcu świata. Ale nie przepadają za Sycylijczykami... Więc jak? Przyjdziesz? Będzie Arystofanes, możecie dogadać szczegóły.

REŻYSER

Będę, będę.

PRODUCENT

(oddalając się)Pogadaj z Antypaksem, niech też przyjdzie. Widzę go w roli Oresta. To mięśniak, ale mięśniak na topie. A rivederci... to jest, tego... do widzenia.

REŻYSER

Do zobaczenia.(zostaje sam)Antypaks jako Orestes, ten wieprz Gonokokus jako Klitajmestra, a w roli Elektry ten słodki tyłeczek Progonos, jestem mu to winny...(do widowni)Tylko bez głupich uwag! Mnie też nie jest łatwo! Ale jestem artystą, i w dodatku starożytnym Grekiem a to do czegoś zobowiązuje(ponownie do siebie). Wystawić Ajschylosa na nowo! Co za wyzwanie. Mordy, zdrada, pościgi, a do tego błyskotliwe dialogi i chwytliwy motyw muzyczny. O bogowie olimpijscy! Sprawcie by ta inscenizacja odniosła wielki sukces... i ustawiła mnie na kilka następnych sezonów. I dodajcie sił bym zniósł tego bałwana Arystofanesa...

(przypałętuje się chłopaczek ze skrzydełkami u sandałów, dłubie w nosie i z zainteresowaniem ogląda to, co wydłubał)

HERMES

Cześć, Outoposie.

REŻYSER

(pada na kolana)O, cześć Ci, boski posłańcze!

HERMES

W sprawie twojego podania... (wyciąga zza pazuchy notesik kelnerski) Co my tu mamy? O proszę... "Żaby" w zeszłym sezonie. Pamiętasz? Coś tam obiecywałeś... Jakiś byk bez skazy... A sukces był... "Życie Aten": (...) "godna podkreślenia jest maestria z jaką z tym tak błahym tekstem poradził sobie Outopos, reżyser spektaklu". Koniec cytatu.

REŻYSER

(zmieszany)No cóż... krytyka chwaliła, ale komercyjnie to nie był wcale wielki sukces... Ale teraz mam kontrakt z Filobolosem na procent z zysków!

HERMES

Oj, Outoposie...Gdybym cię tak nie lubił... Zobaczymy (wyciąga abakus, liczydła lub w ostateczności kalkulator, ale zwykły, szkolny, a nie inżynierski). Sukces tego gniota (podlicza), intratne propozycje na przyszłość (dodaje), zaległe "Żaby", opłata za zwłokę, karne odsetki (sumuje). To daje dziesięć białych byków lub, jak wolisz, dwadzieścia wołów. (podaje Outoposowi rachunek)

REŻYSER

(zaperzony)To zdzierstwo! Za taką cenę u któregoś z tych wschodnich bogów miałbym ryczałt na dziesięć lat i bilety do loży honorowej na najbliższych dwóch olimpiadach! (zastanawia się) Mogę dać pięć białych!

HERMES

(chowa notes i kalkulator)No to cześć.(udaje że odchodzi)

REŻYSER

(udaje, że się poświęca)Sześć? I baranka.

HERMES

(zatrzymuje się)Osiem. I baranka.

REŻYSER

Zgoda na siedem. I baranka. I załatwię jeszcze u Arystofanesa inwokację specjalnie do ciebie za pośrednictwo. Stoi?

HERMES

Stoi. Przybij!(przybijają w stylu murzyńskich raperów z Queens, ale bez żadnych "mother fucker")

REŻYSER

(rozluźniony)No to cześć.(odchodzi)

HERMES

A zaliczka?

 

 

(Reżyser wychodzi udając że nie słyszy. Hermes patrzy za nim, potem macha ręką. Przechodzi na prawą stronę sceny. Gasną światła po lewej zapalają się po prawej, ale są bardziej intymne, nie tak ostre. Widzimy Olimp. Jest to gabinet z gustowną tapetą, ciemną w prążki. Są tu dwa głębokie, klubowe fotele między nimi niski stolik na którym ustawiona jest szachownica. Za stolikiem zapalona lampa stojąca. Na lewym fotelu siedzi Zeus. Wygląda jak Marek Perepeczko w "Sarze". Dokładnie ogolony, ale z papierkami przylepionymi do ranek na szyi i policzkach. Pali cygaro i przystawia figury na szachownicy)

ZEUS

Salve! To znaczy cześć.

HERMES

Witaj Zeusie.(z zainteresowaniem ogląda szachy, potem wącha cygaro)Co to jest?

ZEUS

Taki mały anachronizm. Wyglądam z tym bardziej władczo. I przydaje się do robienia chmur, o...(demonstruje)Dobre, nie?

HERMES

(kaszle)Niezłe.(rozgania chmurę dłońmi. Siada w drugim fotelu, i przygląda się twarzy Zeusa)Komary cię pogryzły?(próbuje się jakoś usadzić w fotelu, ale mu niewygodnie, wreszcie rozwala się w nim bardziej niż matejkowski Stańczyk)

ZEUS

Nie, goliłem się piorunem... Jak poszło z Outoposem?

HERMES

Nie wiesz?!

ZEUS

Pomylili ci się chyba bogowie. To ten nowy z Judei jest wszechwiedzący.(grzmot nad sceną. Zeus i Hermes z zainteresowaniem patrzą w górę)Widziałeś? Jaki czuły na krytykę! I w dodatku partacz.(krzyczy w górę)Porządnie rzucać gromy to nie to samo co zesłać czterdzieści dni deszczu! Tu trzeba latami trenować! Prowincjusz!(do Hermesa)Więc jak ci poszło z tym niedowarzonym tfurcą?

HERMES

Przepłacił. Jak zwykle.

ZEUS

To się jeszcze okaże. Powinieneś brać z góry.

HERMES

I tak w końcu płacą. Ludzie są strasznie naiwni.

ZEUS

Uważaj z tym żyłowaniem ceny. Tak naprawdę to oni są nam bardziej potrzebni niż my im.

HERMES

A co oni wiedzą o bogach. Mają tylu filozofów, a żaden z nich nie wpadł na to że bogowie żyją jedynie tak długo, jak długo żyje ostatni z ich wyznawców.

ZEUS

Z tym to mamy trochę czasu. Ten nowy mówił, że domyślą się za jakieś dwa i pół tysiąca lat. Jakiś tam dupek z Germanii.

HERMES

Germania? Gdzie to jest?

ZEUS

Nie nasz rewir(wyciąga spod siedzenia jakieś zwoje). Masz, to dla ciebie.

HERMES

(przegląda)Co to jest?

ZEUS

Słowniczek i rozmówki grecko - łacińskie.

HERMES

A na cholerę mi to?

ZEUS

A ty myślisz że ja po co chodzę z Dionizosem do tego nowego... jak mu tam... Szaddaj, Adonai, tfu, tyle imion a żadne prawdziwe... Wzięliśmy go kiedyś na spytki i parę rzeczy mu się wymsknęło. Rzecz sprowadza się do tego, że nie za tak długi czas przyjdą tu Rzymianie i jeśli nie będziemy do tego przygotowani to koniec balu, panno Lalu, już po nas.

HERMES

Jak to po nas?

ZEUS

No, w najlepszym razie pozostaniemy prowincjonalnymi bóstwami małego, podbitego narodu. Chciałbyś?

HERMES

E, raczej nie.

ZEUS

No widzisz. Dlatego musimy się dostosować. Trochę rzymskiego lokalnego kolorytu i perfekt łacina, a wezmą nas jak swoich.

HERMES

Myślisz?

ZEUS

Pewnie! Będą nas czcić pod swoimi, rzymskimi imionami. Poczekaj. Ja mam się nazywać...(bierze od Hermesa zwój i przegląda)o, jest - Jowisz.

HERMES

Idiotyczne imię.

ZEUS

Tak? To sprawdź jak po łacinie ty się nazywasz!

HERMES

(sprawdza)Merkury?! To brzmi jak nazwa maści na hemoroidy! Ja nie chcę!!!

ZEUS

Tyle masz do gadania, co niewolnik na agorze. Albo bierzesz albo...(przeciąga palcem po gardle).

HERMES

Ciężkie czasy nadchodzą... A co będzie potem?

ZEUS

Potem? Bóg wie...

(ściemnienie, po chwili rozjaśnia się proscenium na którym stoi CHÓR. Tło w ciemnościach)

CHÓR

Przybądźcie Achajowie i słuchajcie pieśni...

(pojawia się inspicjent i przerywa CHÓROWI)

INSPICJENT

Panowie, bardzo mi przykro, ale musicie opuścić scenę. Filobolos wykreślił was z przedstawienia. Rozumiecie, cięcia w budżecie.

JEDEN Z CHÓRU

Chyba się wam coś pomieszało! Możecie wywalić całą obsadę, ale nie mnie(głosy pozostałych z CHÓRU: Nas! Nas!)to znaczy nie nas! Chór musi zostać! Bez chóru teatr grecki nie może istnieć! To MY jesteśmy teatrem!

INSPICJENT

(rozkłada ręce)Ja wam tylko przekazuję wiadomość. Pretensje miejcie do Filobolosa, i jemu możecie to powiedzieć.

JEDEN Z CHÓRU

Pewnie że mu to powiem,(głosy pozostałych z CHÓRU: Powiemy!)powiemy! Do czego to dochodzi! Niedługo zerwą z zasadą trzech jedności!

DRUGI Z CHÓRU

Co się będziemy tu ciskać, z tym niewolnikiem systemu?! Idziemy do Centrali!!!

CHÓR

Do Centrali! Do Centrali!

(wychodzą. Wychodzi też inspicjent)

 

(rozjaśnia się lewa strona sceny. Wygląda podobnie jak na początku, tylko pojawia się jeszcze kilka drzewek. Pod jednym z nich, skrajnie w prawo, na łożu półleży Arystofanes. Wygląda jak Arystofanes - łysawy, marna bródka. Zęby przerzedzone jak włosy, podbite oko do którego co chwila przykłada kompres. Zza sceny dochodzą odgłosy przyjęcia, byle niezbyt współczesne. No, powiedzmy do lat 20 - tych XX stulecia A.D. Z tyłu, pomiędzy drzew wchodzi Outopos z kubeczkiem w ręku. Na brzegu kubeczka obowiązkowa cytrynka).

REŻYSER

Witaj Arystofanesie!(spogląda przez ramię)Ładne przyjęcie!(zauważa twarz Arystofanesa)Ładna śliwa! Mąż wrócił wcześniej?

ARYSTOFANES

(sepleni)Wypadek psy pracy.

REŻYSER

Kułeś tekst w kamieniu i młotek ci odskoczył?

ARYSTOFANES

(który leży podparty na kamieniu z podkurczoną nogą, w pozie Adama z fresku Michała Anioła, oskarżycielsko wyciąga palec w kierunku prawej, olimpijskiej strony sceny)To wsystko psez bogów!(z ciemnej strony, nad kolumną wychyla się Zeus z grożącym gestem palca i uzupełnia scenę fresku. Arystofanes kuli się przestraszony, Zeus cofa się w ciemność)No, moze nie wsystko. I moze niezupełnie psez bogów. No, dobze juz, dobze, moja wina. Trochę się spiesyłem i chciałem oscędzić.

REŻYSER

Co znaczy spieszyłem się i chciałem oszczędzić? Nie chciałeś płacić na rogatkach i usiłowałeś przeniknąć przez Długie Mury w połowie długości? To rzeczywiście mogło być bolesne!

ARYSTOFANES

Ze stuką się spiesyłem! Jak zwykle, zrestą... Wzniosłem modły do Apollina i poprosiłem o wsparcie mnie muzą. No wies, z muzą łatwiej dotsymać terminu. A tu nic. Cekam godzinę, dwie...Złozyłem więc w ofieze kurcaka, bo barany w tym roku takie drogie(!), i pojawił się Hermes. Zdziwiłem się, bo ja psewaznie bezpośrednio z muzami... podejście mam, cy co... No więc Hermes się zjawił i mówi ze Apollo nie ma casu, ze w Delfach kontrola i wsystkie muzy musą zostać do inwentaryzacji, bo im się ilość nie zgadza. Ale ze on mi pomoze, ale za kurcaka to nie mogę licyć na zbyt wiele, ze mogę dostać co najwyzej dajmoniona. To sobie myślę, co za róznica, grunt ze tanio.(milknie)

REŻYSER

I co? Nie pomógł?

ARYSTOFANES

(krzywi się)Co miał nie pomóc? Pomógł.(z rozżaleniem)Tylko ze z muzą to było zupełnie inacej! Pogłaskała, psytuliła, do łona psygarnęła, a stuka sama się pisała. Lewą ręką. A ten... Stał mi za plecami i tylko pilnował, zebym nie psestał pisać. Nawet słówka nie podpowiedział. Poza tym okazuje się, ze oni tam u siebie mają teraz kompresję etatów i ten dajmonion jest jeden jedyny, a w dodatku prywatny, pozycony od Sokratesa, a ja z Sokratesem, sam wies... trochę nie bardzo... i jak chciałem troskę odsapnąć... kubecek wina, cy coś... to ten, ten... no, w kazdym razie bodźców mi dostarcył do dalsej wytęzonej pracy... Zmobilizował mnie, znacy...

REŻYSER

Nie rozumiem, co zrobił?

ARTYSTOFANES

(wzdycha)Zwycajnie, w ryja mi dał.(przeciąga językiem po resztkach zębów)A jak zacąłem ksyceć, ze się poskarzę Apollinowi, to się tylko roześmiał, ale tak wies, syderco, i mówi: "Apollo to mi moze nagwizdać, bo ja jestem wolny stselec, a oni mnie wzieli na umowę - zlecenie, nielegalnie, bo mnie jesce nie ma w rejestse bóstw cconych w Atenach i jakby się Zeus dowiedział to wsyscy macie psechlapane". I dołozył mi z otwartej w ucho.

REŻYSER

Chyba w oko?

ARYSTOFANES

Nie,w ucho, ale on ma duzą rękę...

REŻYSER

Więc nie napisałeś tej sztuki...

ARYSTOFANES

Nie napisałeś! Jesce jak napisałeś! Spróbowałbyś nie napisać...(sięga za siebie i podaje Reżyserowi zwój)Mozes psejzeć. Kazdziutkie słowo sam. Jak dawniej...

REŻYSER

(przegląda zwój, z coraz większym zainteresowaniem)Co to jest?! Urywek fragmentu konspektu?! Gdzie partie chóru?! Gdzie Erynie?! Klitajmnestra?! Elektry też nie ma?!!

ARYSTOFANES

(zaniepokojony)Daj to!(przewija, znajduje właściwy fragment i puka palcem)No co ty! O, jest Elektra.

REŻYSER

Tylko tyle?!

ARYSTOFANES

Co się mnie cepias? Napisałem według wskazówek Filobolosa.

REŻYSER

Ależ to nie jest dramat. To jest... to nawet nie jest monodram. Ta Elektra ni przypiął, ni przyłatał.... A Orestes(czyta):

"...Erynie wypadły zza gruszy i szarpią moim sumieniem

cóż to za ból dla mej duszy, gdzież śmierci ukojenie..."

Rzeczywiście, pisałeś sam. To widać...(czyta dalej)

"Orestes wyje z bezsilnej rozpaczy. Nagle milknie, zastanawia się i deklamuje:

Wyć albo nie wyć - oto jest pytanie..."

Na skołtuniony warkocz Bereniki, co to za brednie? Orestes jest Grekiem, a Grecy to naród racjonalny. Jak w życiu, tak i na scenie. Orestes w sztuce nie może mieć problemów egzystencjalnych jakich nie mógłby mieć w realnym życiu! Grek jeśli cierpi, to i wyje. I dalej spłaca raty.(rwie włosy z głowy, ale ostrożnie, by nie zerwać sztucznej brody)Takich głupich wahań nawet nie ma ten przeintelektualizowany gówniarz z paczki Sokratesa, Platon...

(z tyłu pojawia sięprzeintelektualizowanygówniarz Platon)

PLATON

Wołałeś mnie Outoposie?

ARYSTOFANES

Outopos uwaza, ze moja stuka jest do nicego!

PLATON

(przygląda mu się)Co ci się stało? Doznałeś katharsis przy ścianie?

REŻYSER

Nie, to trwałe skutki męki twórczej.

PLATON

Pierwszy raz widzę takiego kaca.

(Arystofanes próbuje tłumaczyć, ale nikt go nie słucha, więc tylko coś mamrocze)

REŻYSER

Co tu robisz?

PLATON

Mieliśmy tu małe spotkanie, które się nieco przeciągnęło, i gdy rozpoczęła się ta bibka Filobolosa postanowiłem zostać.

REŻYSER

O czym dziś rozmawialiście?

PLATON

Dyskutowałem z Sokratesem o polityce. Uznałem, że na wskutek wzrostu znaczenia wytwórców drobnotowarowych nastąpi przekształcenie manufakturalizmu w industralizm w wyniku czego dokona się poststrukturalistyczna transformacja brutalnego socjoekonomicznego wyzysku w bardziej subtelną alienację będącą wytworem atmosfery dominacji stworzonej przez racjonalną kulturę burżuazyjną.

REŻYSER

Ou! Hm....tak... to by znaczyło, że... no, no(i tak dalej bez sensu, bo cóż sensownego można tu powiedzieć)

PLATON

Tylko nie wiem jak określić to wysoko rozwinięte społeczeństwo, które powstanie wskutek powyższych przemian. Ach, ta greka! Jest zbyt uboga jak na dzisiejsze czasy.

REŻYSER

A to społeczeństwo, tak ogólnie, to co?

PLATON

Och, powszechna wolność, równość a nawet powiedziałbym braterstwo!

REŻYSER

Więc może liberalizm, egalitaryzm, a nawet fraternitaryzm.

PLATON

¦wietne! Nigdy bym na to nie wpadł! Dziękuję ci, Outoposie!

REŻYSER

Drobiazg.(do siebie)I tak nie wiem o co tu chodzi...

PLATON

(z uniesieniem)Tak, właśnie tak, a wszystkie te cech zawarte w jednym ustroju nazwę... nazwę... no nic, nazwę je w każdym razie na twoją cześć Outoposie! Przejdziesz do historii!

REŻYSER

Bardzo mi miło...

PLATON

Muszę uporządkować myśli. Wybacz Outoposie. Cześć Ari!

ARYSTOFANES

Ceść!

(Platon wychodzi, a Outopos wraca do zwoju)

REŻYSER

Nie mógłbyś dołożyć tych paru mordów z początku? Nie muszą dużo mówić. Wystarczy jakieś trach, bęc, aargh i oj. Nic tak nie ożywia sceny jak parę trupów.

ARYSTOFANES

Bez Filobolosa nie da rady. Pozwolił mi pisać tylko rolę Oresta, a Elektra ma być tylko raz i to krótko.

REŻYSER

To już wolałbym Klitajmestrę! Całą sztukę przeleciałbym na kompleksie Edypa!

ARYSTOFANES

O, jest Filobolos. Mozes z nim pogadać. Jeśli pozwoli, to pserobię. Cuję ze jestem w formie.

(wchodzi Filobolos, na szyi wieniec w stylu hawajskim, krok taneczny, kubeczek, cytrynka)

PRODUCENT

I jak Outoposie? Widzę że już rozmawiałeś z mistrzem.

REŻYSER

Być może oszalałem, Filobolosie, ale ja nic z tego nie rozumiem! Ajschylos - zgoda. Komediofarsa - niech i tak będzie. Ale to... to coś... ja nawet nie wiem jak to nazwać!

ARYSTOFANES

(skromnie)Arcydzieło?

PRODUCENT

(beztrosko)A o co konkretnie ci chodzi?

REŻYSER

Nie ma chóru, nie ma Ajgista, nie ma Klitajmnestry, Elektry tyle co kot napłakał... A Orestes gada i gada. Całą akcję szlag trafił! Zgoda, mogę z tego ostatecznie zrobić monodram. Ale w takim przypadku Elektra - won!

PRODUCENT

(swobodnie)Nie da rady.

REŻYSER

(unosi się)Jak to - nie da rady?! Albo będzie chór i cała reszta, albo precz z Elektrą. Zrozum, ona mi łamie całą dramaturgię!

PRODUCENT

(niewzruszenie)Elektra zostaje.

REŻYSER

Na sparszywiałą skórę lwa nemejskiego! Dlaczego?!

PRODUCENT

Zostaje i już.

REŻYSER

Bądźmy rozsądni. Czy istnieje choć jeden racjonalny powód, by zostawić rolę Elektry, która w tak poszatkowanej sztuce stanowi rażący dysonans, nie dopuszczający do zachowania jakiej takiej harmonii?

PRODUCENT

Owszem, istnieje.

REŻYSER

Więc może oświecisz błądzącego w ciemnościach laika? Cóż to za istotny powód?

PRODUCENT

Kolendra.

REŻYSER

Co?

PRODUCENT

Nie co, tylko kto. Kolendra.

REŻYSER

Ta pikantna wdówka po Hymenopedosie, królu oliwek?

PRODUCENT

(z zachwytem)Ona. Cudowna kobieta!

REŻYSER

Pomijając twą zaćmę, bądź spaczony gust, wytłumacz mi, proszę, cóż ta kobieta ma wspólnego zmojąinscenizacją "Orestei"?

PRODUCENT

Gra Elektrę.

REŻYSER

Ona?

PRODUCENT

Tak, ona.

REŻYSER

Przecież to kobieta!

PRODUCENT

A Elektra nie?

REŻYSER

Nie! To znaczy Elektra ogólnie tak, ale na scenie Elektra nie może być kobietą. Nie tak! Elektra w teatrze jest kobietą, ale na scenie grać ją musi aktor, mężczyzna.

PRODUCENT

Dlaczego?

REŻYSER

Bo tak już jest! Role kobiece także grają mężczyźni.

PRODUCENT

Ale dlaczego? Przecież to nie ma sensu.

REŻYSER

Ależ to oczywiste! Dlatego, że... no, dlatego...(niepewnie)Nie wiem. Tak było zawsze.

PRODUCENT

Więc teraz to zmienimy.

REŻYSER

Ale po co? Przecież to się zawsze sprawdzało.

PRODUCENT

Co? Mężczyzna w roli kobiety?

REŻYSER

No, tak...

PRODUCENT

Ech, wy artyści! Nic dziwnego, że nasz teatr upada. Wszyscy artyści to cioty!

REŻYSER

Co?

PRODUCENT

Cioty. Pedały. Homo. Kochający inaczej.

REŻYSER

No wiesz...

PRODUCENT

Pewnie, że wiem! A do czego wam potrzebna ta banda gołowąsów w perukach, biegająca w samym peplos w te i we wte po scenie? Tfu! Ruja i porubstwo!

REŻYSER

(niepewnie)No dobrze. Ale Kolendra to przecież...

PRODUCENT

Co przecież?! Stuprocentowa kobieta. Szóstka dzieci!

REŻYSER

No właśnie. Szóstka. A Elektra to zdaje się dziewica. Bardzo młoda zresztą, jak to dziewice...

PRODUCENT

Co insynuujesz?

REŻYSER

Nie, nic, tylko Kolendra to taka dziewica po przejściach. Szóstka dzieci, a ich ojców to koło tuzina. Nawet jeśli kobieta, to przecież nie ta. Może trochę młodszą, powiedzmy przynajmniej o połowę...

PRODUCENT

Czy ty sugerujesz, że Kolendra jest za stara?!

REŻYSER

Nie, skąd... No, może trochę...

PRODUCENT

Może trochę - to jest. Fakt. Ale ma za to inne zalety.

REŻYSER

O! Jakie?

PRODUCENT

No, kocha sztukę na przykład. To nie takie częste w naszych zepsutych czasach.

REŻYSER

A-ha!

PRODUCENT

Co - a-ha!

REŻYSER

Miłośniczka sztuki? Ile?

PRODUCENT

Co - ile?

REŻYSER

Ile ci obiecała?

PRODUCENT

(święcie oburzony)Jak możesz?! Ona może wnieść coś nowego do tej sztuki i tylko o to nam chodzi.

REŻYSER

Więc ile tego nowego wniesie do tej sztuki?

PRODUCENT

(łamie się)Sfinansuje całość. Ja nie mam już złamanego obola po opłaceniu ciebie i Arystofanesa, a ci z Syrakuz wciąż tu są...

REŻYSER

(z politowaniem)To nie mogłeś ją naciągnąć na resztę obsady?

PRODUCENT

(z wyrzutem)No wiesz? Musiałbym dać jej większą rolę, a większa to już tylko Orestes. Wiem, jestem słabym człowiekiem, ale słabym człowiekiem teatru. A to mogłoby zniszczyć teatr. A przynajmniej tę inscenizację...

REŻYSER

Dzięki, łaskawco! Obrońco wartości! Hipokryto!

ARYSTOFANES

(odrywa się od pielęgnacji twarzy)Nie martw się. Coś tam się jesce wytnie.

REŻYSER

To nie dla mnie! Zbyt wiele zmian! Jeżeli ja tego nie mogę ogarnąć, jak ogarną to widzowie?!

ARYSTOFANES

(do siebie)A kto to obejzy?

 

 

(ściemnienie, przechodzimy na Olimp. Jw. plus przed fotelem Zeusa na podłodze stoi telewizor turystyczny z którego rozlegają się odgłosy meczu piłkarskiego. Na kolanach Zeusa siedzi długonoga blondynka, może być głupia, i tak się nie odzywa; Zeus głaszcze ją z roztargnieniem, ale widać że całą uwagę poświęca na oglądanie meczu. Może popijać piwo z puszki, ale nie jest to konieczne. Słychać dźwięk lądującego samolotu z tyłu widowni, odgłos hamowania, a następnie stłuczki. Od strony widowni wchodzi Hermes, kuleje, a wspiąwszy się na scenę siada, zdejmuje sandał i poprawia coś przy skrzydełkach).

HERMES

(do siebie)Psia krew. Tandeta.(zapina sandał, patrzy na scenę i zauważa telewizor)O, co to takiego, Gromowładny?(kładzie się bokiem na scenie, tak by widzieć ekran)

ZEUS

Eurosport. Półfinały.

HERMES

Pytam o skrzynkę.

ZEUS

Nie pytałem, ta mała przyniosła.

HERMES

(zauważa blondynkę)Co to za jedna?

ZEUS

Nie widzisz? Muza.

HERMES

Myślałem, że znam je wszystkie. Która to?

ZEUS

(z roztargnieniem)Dziesiąta? Prawą! Idź prawą! Sam! Ech! Spalony.

HERMES

Jak to dziesiąta? Było ich tyle?

ZEUS

Nawet więcej. Apollo ukrywał kilka, egoista. Aż do kontroli.

HERMES

A ja jak zwykle dowiaduję się ostatni. Tych na dole trzeba powiadomić...

ZEUS

E, tam. Daj sobie z tym spokój. Popatrz jaka milusia(głaszcze blondynkę). I ma to fajne pudełeczko.

HERMES

Podobno miała być jawność.

ZEUS

Poczekaj, rożny.(patrzy w napięciu w telewizor)E, aut. I jest jawność. W granicach rozsądku, oczywiście. Przerwa!(wyłącza telewizor)O właśnie! Słyszałem, że Filobolos przesadza. To co robi z tą nową inscenizacją to rewolucja.

HERMES

Owszem, robi się całkiem interesująca.

ZEUS

(znacząco)Nie chcemy żyć w ciekawych czasach. Zaczyna się od wolności intelektualnej, potem różni tacy twierdzą, że wszyscy ludzie urodzili się równi, a w końcu taki germański palant mówi, że bóg nie żyje. Tego byśmy nie chcieli, prawda Hermesie?

HERMES

Z Filobolosa żaden intelektualista...

ZEUS

Ale kilku z jego potencjalnych odbiorców - owszem.

HERMES

Jeżeli do dzieła zabiera się Outopos to możemy być spokojni. Na widowni będą tylko suche liście.

ZEUS

A jeśli nie? Młodzież ateńska jest straszliwie zdemoralizowana przez tego Sokratesa. Im to by się mogło spodobać.

HERMES

To się da załatwić. Znajdę im zajęcie podczas przedstawienia.(do siebie)Arystofanes jest mocno zdegustowany naszą "pomocą" przy sztuce. Jakieś przecieki na agorę...

ZEUS

Pamiętaj,że to może być dla nas być lub nie być.

HERMES

Załatwię to Zeusie. Masz to u mnie jak w fenickim banku.

ZEUS

Cieszę się, że mnie rozumiesz. Czasy są trudne, a my musimy zachować istniejące...(szuka za fotelem i wyciąga rozmówki)... istniejące status quo.

HERMES

Dobre!(wyciąga swój zwój)Gdzieś tu miałem jeszcze lepsze.In vino veritas!

ZEUS

O sancta simplicitas!

HERMES

Errare deum est!

ZEUS

Sit tibi terra levis!

HERMES

Everybody loves somebody...A nie, to suplement.

ZEUS

Dobrze, więc idź Hermesie i czyń swoją powinność. Zaraz kończy się przerwa.(włącza telewizor, odgłosy reklamy proszku do prania)Nie informuj mnie o wynikach. Wierzę w twój rozsadek.

HERMES

Tak, wiem. Rozumnie. Bo gdy rozum śpi, budzą się...

 

 

(ściemnienie, choć ekran telewizora do czasu rozjaśnienia lewej strony daje nieco światła. Po lewej te same dekoracje co ostatnio, wchodzą Arystofanes, Filobolos i Outopos.)

REŻYSER

A mówiłem! Przecież mówiłem! To nie mogło się udać!

ARYSTOFANES

Nie wchodzę w takie układy! To sarga moją cięzko wypracowaną reputację! Monologi były świetne, ten dialog wręc genialny, byłem w formie, ale ta inscenizacja...

PRODUCENT

(biadoli)I co ja teraz zrobię. Gdzie ja się biedniuteńki podzieję? Nie wie ktoś o której odpływa ostatnia trirema do Ostii?

REŻYSER

Bez chóru, bez Klitajmestry, bez sensu... Co za blamaż...

ARYSTOFANES

"A zemsta ich mnie ściga, na Arkadii pastwiska..." Pseciez to wspaniały tekst... A zakońcenie: "Resta jest milceniem..." To pseciez nowy rozdział w historii dramatu!

PRODUCENT

Pastwiska Arkadii to za blisko... Ci z Syrakuz... Niby tacy mili, myślałby kto! Nawet przysłali mi świeżą rybę na kolację. Ale ja coś czuję... ja coś czuję...

REŻYSER

Gdzie ten bydlak Hermes! Dobrze, że nie zdążyłem zarżnąć choćby tego baranka! Jestem nikim! Jako twórca jestem skończony...

PRODUCENT

Ba, ja jestem skończony jako ja! Same dekoracje - dwieście drachm. Dobrze, że jeszcze nie zapłaciłem...(widać jak intensywnie myśli). Może przez Fenicję, Egipt i północną Afrykę? Jaki jest kurs systersji? Euterpe będzie płakała.... Niech płacze! Jestem bankrutem...Zeusie... tfu! Jowiszu! Sub tuam curatelam uciekamy się...

(pojawia się CHÓR i intonuje)

CHÓR

O horrendum! źle się dzieje w państwie ateńskim. Obywatele jego najznaczniejsi w kłopoty za sprawą bogów i przez głupotę własną popadli i w ślady sławetnego Alkibiadesa pójść im przyjdzie...

PRODUCENT

Nie zapłacę! Wy tu czego? Powiedziałem przecież, że nie zapłacę! Ani grosza! Zresztą, z czego? Jestem bankrutem! Ha, co ja mówię bankrutem! Jestem trupem! Prawie... Gdzie te bagaże...

CHÓR

Mamy strajk! Rzymski!

ARYSTOFANES

(z zainteresowaniem)To znacy ze co?

CHÓR

Na razie nie interesują nas pieniądze! Śpiewamy bez zapłaty. Śpiewamy bez przerwy. Śpiewamy cały tekst bez zająknięcia i nie przestaniemy śpiewać dopóki wszystko nie wróci do normy!

REŻYSER

O, Zeusie! A mnie tak głowa boli...

CHÓR

Nieść będziemy pieśń o upadku Hellady i upadku w niej obyczajów, oraz o upadku pewnego producenta tandetnych sztuk teatralnych!

PRODUCENT

A ja to olewam! Bo już widzę niewolnika z moimi bagażami! Żegnaj Outoposie! Jakby co, to szukaj mnie w Rzymie!(wybiega)Cześć Ari! Nie szukaj mnie...

REŻYSER

Poczekaj! Pal licho! Jadę z tobą. Rzeczy przyjdą przesyłką kurierską.(wybiega za Filobolosem)

(Arystofanes sprawia wrażenie, jakby chciał wybiec za nimi, ale po krótkiej chwili uspokaja się)

ARYSTOFANES

E, tam. I tak nie mam tu konkurencji. W ostatecności będę epigonem siebie samego ,a tego nikt nie zauwazy. Swoją drogą ten Filobolos nie był całkowitym idiotą. Napisę "Lizystratę 2", "Chmury bis"... Albo lepiej "Chmury" nie... Trochę skoda Sokratesa... ...a na jutro tseba kupić wazywa... i jajka... ten duzy garnek w meduzy się stłukł... ile to cłowiek ma problemów...

 

 

(dłuższe ściemnienie. Gdy wraca światło [nieco rozproszone] scena tworzy całość. Na środku na łożu leży Sokrates, obok siedzi Platon )

PLATON

Piecze?

SOKRATES

Cykuta to nie piri-piri. Chociaż wlali we mnie z pół amfory.

PLATON

Wlali? Myślałem, że ty sam...

SOKRATES

Czy ja wyglądam na idiotę?

PLATON

Nie... Ale to by było takie symboliczne...

SOKRATES

Symbolicznie też nie jestem idiotą. Choć teraz to może żadna różnica...

PLATON

Wolałbym, żebyś odszedł jakoś bardziej honorowo. Umiałbym to odpowiednio opisać. A dokumenty z sądu... Mam pewne znajomości...

SOKRATES

Tylko żebym nie wyszedł na głupka!

PLATON

Przecież to także w moim interesie!

SOKRATES

I na to liczę... Ech, pożyłoby się jeszcze...

(cisza)

PLATON

Jak to jest?

SOKRATES

Co-jak jest?

PLATON

No, umierać.

SOKRATES

A skąd mam wiedzieć? Pierwszy raz mi się zdarza...

PLATON

(półgębkiem)Wolałbym jakieś głębsze przemyślenia - dla przyszłych pokoleń.

SOKRATES

A ja wolałbym, żeby to nie dotyczyło mnie! Wybacz Platonie, ale wolałbym nawet gdyby to miało dotyczyć ciebie.

PLATON

No wiesz...

SOKRATES

Tak... Wyobrażasz sobie, jak pięknie mógłbym opisać twoją śmierć dla potomności?

PLATON

Przecież ty niczego nie zapisujesz!

SOKRATES

Nie? Być może... Może właśnie dlatego to ja tu leżę, a ty zadajesz mi głupie pytania, a nie na odwrót... Przy okazji... co tam na mieście?

PLATON

Czy ja wiem? Nic nowego. Kreon się schlał i zamiast do burdelu trafił do Partenonu. Nie spodobało mu się. Persowie przysłali posłów. Jeśli nie kupimy od nich licencji na wyciskarkę soku z cytryn, to wojna pewna. Arystofanes kończy nową sztukę. Mówi się, że jest świetna. Więcej? Jak to teraz mówią - "nihil novum".

SOKRATES

Rzeczywiście. Chyba czas umierać.

(wolne ściemnienie do całkowitej ciemności. W trakcie słychać głos Sokratesa)

SOKRATES

Więcej światła!

(zapada cisza, a po chwili słychać głos Platona)

PLATON

No nie, nie mogę tego tak przedstawić! Może w domu przyjdzie mi do głowy coś sensownego. Żegnaj Sokratesie!

(Słychać kroki opuszczającego scenę Platona. Znów cisza. Potem słychać głos Hermesa)

HERMES

Sokratesie!

SOKRATES

Poszedł już?

HERMES

Tak. Gotowy do drogi?

SOKRATES

A cóż ma do zapakowania taki człowiek jak ja? Oczy? Język? Są w głowie, a tę mam przy sobie.

HERMES

Więc ruszamy. Spodoba ci się w Rzymie. To młoda cywilizacja. Będziecie mogli się od siebie wzajemnie sporo nauczyć.

SOKRATES

A Ateny?Historia?

HERMES

A cóż to jest historia? Parę kart zapisanych przez bufonów w rodzaju Platona. Myślę, że ta historia doskonale da sobie radę bez ciebie.

 

 

Wały k. Brzegu Dolnego, 7-9 lipca 2000 r.

Hac
O mnie Hac

Żywy jestem, jeszcze. Ale to zapewne mi minie.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (8)

Inne tematy w dziale Kultura