Makulatura spod mego pióra szepcze wśród liści szelestu Brak w niej podmiotu, zgęszczeń, metafor, crescenda i anapestu. Pisana w środę, tak mimochodem, hiperbol wielu w niej nie ma. Ot, kilka wersów całkiem bez sensu. Bo coś napisać trzeba. Słowa nad ranem wystukiwane, z dala od wen momentalnych. Literek masa nie pierwszej klasy, a rytm też nie nazbyt nachalny. Już od pojutrza, gdyby się uprzeć, mogę mieć dni bardziej płodne. Dziś to dylemat, bo Muzy nie mam. Muza ma dziś znów wychodne.
---------------------------------------------------------
Świeży wierszyk co czwartek miedzy 22:00 a północą,
w audycji "W stronę Krainy Łagodności"
http://radio-aspekt.de



Komentarze
Pokaż komentarze (2)