Przy okazji ponownego czasowego meldunku (tego co miał być zniesiony, sam Pan Premier mnie zapewniał), sprawdziłem, czy wciąż jestem Wyborcą w swym Okregu Wyborczym. I tu zaskoczenie, jestem. Chyba to kwestia Pani Urzędniczki, w wieku dawniej emerytalnym, a obecnie (co nam Pan Premier załatwił) już nie, albowiem Pani potwierdziła moje prawa wyborcze w tymże Okręgu. Jedyne co sie zmieniło to miejsce, w którym ten tak istotny dla europejskiej demokracji i polskiej w niej frekwencji mam swój głos złozyć.
Dawniej miałem do urny 2200 metrów piechotą, tyleż samo rowerem, który posiadam, ale bez pakietu zdrowia, którego mi brak, lub 3600 metrów samochodem. Komunikacji innego rodzaju na mojej wsi warmińskiej nie ma.
Obecne miejsce frekwencyjne znajduje się w Świetlicy Wiejskiej dosponsorowanej przez Unię, czyli w jak najbardziej właściwym dla tych Wyborów miejscu.
Niestety, w mojej wsi jak nie było środków transportu, tak nie ma nadal, za to Europejska Świetlica służąca Europejskim Wyborom oddalona jest ode mnie o circa 9 km.
Ponieważ po spełnieniu mego europejskiego obowiązku chciałbym wpaść do domu na kolację, to daje 18 km dyrdania na piechotę, cześciowo przez łąki zamieszkałe przez kleszcze, a częściowo przez las zamieszkały przez dziki.
Dziękuję Ci Unio, że tak bardzo sie starasz, bym po drodze do demokracji miał czas na pamiętanie o ekologii...



Komentarze
Pokaż komentarze (6)