Kasjerka hipermarketu E.Leclerc pomyliła się wpisując kod "krówek" zamiast Tic Taców, czym naraziła sklep na 10 zł straty. Następnego dnia wyleciała dyscyplinarnie. - To jakaś paranoja - mówi kobieta i zapowiada pozew do sądu pracy.
Źródło: gazeta.pl (artykuł tutaj)Bzudra totalna!
Coraz częściej mam wrażenie, że żyjemy w trzydziestoośmiomilionowym kołchozie.
Zacznijmy więc od oczywistego - czy prawdą jest że pani popełniła błąd? Oczywiście ! Chyba nikt nie zaprzeczy, że lekarz powinien być zwalniany za ewidentny błąd w sztuce, architekt ponosić odpowiedzialność za źle zaprojektowany budynek i pan majster instalację elektryczną, która kogoś zabiła. Jasne, że pracodawca mógł zachować się inaczej - pouczyć pracownicę, dać jej naganę albo nie dać premii (choć pewnie w supermarketach słowo "premia" jest dosyć egzotycznym pojęciem) ale w tym wypadku postanowił tą panią zwolnić. Jasne, że zachowanie kadra supermarketu zachowała się po chamsku wyzywając panią od złodziejek i to zasługuje na naganę, ale nie zmienia to faktu, że supermarket miał pełne prawo zwolnić panią kasjerkę nawet w trybie dyscyplinarnym (jako, że naraziła sklep na straty).
Podobno (no właśnie - "podobno") żyjemy w wolnym kraju, jak widać wolność ta nie jest rozdzielana po równo. No bo jak to jest, że pracownik może zwolnić się bez podania uzasadnienia, a pracodawca nie może zwolnić pracownika, nawet gdy ma do tego powód?
Tym którzy wciąż mają wątpliwości, proponuję odwrócić sytuację - odbierzmy pracownikom prawo do zwalniania się gdy pracodawca popełni błąd (np. nie wypłaci należenej pensji). Komu odpowiada bycie niewolniekiem?


Komentarze
Pokaż komentarze (6)