70
BLOG
Kwaśniewski czy Tusk?
Od razu, mówię że - z racji liberalnych poglądów - zdecydowanie bliżej mi do Tuska niż do Kwaśniewskiego, chodź nie popieram go w takim samym stopniu co b. prezydenta, głównie dlatego, że przewodniczący PO deklaruje, że jest liberałem tylko wtedy kiedy jest mu to na rękę. Od trzech dni partia Tuska jest zdecydowanie w natarciu, wygrana z Kaczyńskim, zepchnęła PiS z pierwszego miejsca w sondażach. Sondaż opublikowany przez dziennik.pl mówi nawet o 45% poparciu dla PO (pełny sondaż tutaj).
Chodź trudno brać jeden sondaż, za wyrocznie delficką, to mówi on cokolwiek o skutkach piątkowej debaty i nastroju Tuska, który wydawał się na początku nieco bardziej rozluźniony niż ostatnio (a może mi się wydawało?). Z resztą nie ma się co dziwić, w końcu Tusk wyszedł zwycięsko z potyczki ze swoim największym rywalem. Dodatkowym bonusem okazała się być "choroba filipińska" Kwaśniewskiego, która sprawiła, że kampania LiDu trochę przycichła. Pierwszym ciosem w debacie było stwierdzenie (i słuszne) Kwaśniewskiego, że cen nie kształtuje państwo ale rynek. Ten wolnorynkowy argument w ustach lewaka, zdecydowanie zbił Tuska z tropu. Wyszło na to, że Kwaśniewski udziela lekcji na temat wolnego rynku "liberalnemu" Tuskowi. Zupełnie chybionym pytaniem było pytanie Tuska na temat tego czy wie jak się zakłada działalność gospodarczą. Podkreślam-chybionym co nie znaczy złym ! Czemu chybionym? W tym momencie zadałem sobie pytanie czy ja bym potrafił udzielić odpowiedzi, w takim trybie w jakim ono padło - to znaczy bez dostępu do informacji i bez przygotowania. Oczywiście, że nie ! Nie prowadzę działalności gospodarczej (podobnie jak zdecydowana większość Polaków), więc skąd mam znać procedurę zakładania firmy? Jeżeli taka wiedza będzie mi kiedykolwiek potrzebna z pewnością ją sobie przyswoję i WTEDY życzyłbym sobie, żeby była ona możliwie jak najprostsza.W podobnym kierunku poszedł Kwaśniewski i zdobył tym samym punkt. Myślę, że lepszym wyjściem byłoby zapytanie b. prezydenta o to JAK jego ugrupowanie chce te procedury uprościć - z tego pytania Kwaśniewski by się już nie wykręcił. W rewanżu Kwaśniewski zadał nokautujące pytanie na temat podatków w Irlandii. Pytanie najwyraźniej zaskoczyło Tuska, który chyba za bardzo jest oczarowany "cudem irlandzkim". Wystarczyła krótka riposta, że "skoro w Irlandii są takie podatki i jest tak dobrze, to jak może być w Polsce gdy będą one niższe?" i byłby punkt dla Tuska. Niestety i to pytanie zbiło z tropu przewodniczącego, a powinien się go spodziewać bo to częsty argument socjalistów. Tusk wykręcał się przy odpowiedzi na pytanie, czy nadal popiera hasło "Nicea albo śmierć". To całkiem zrozumiałe -zaprzeczenie oznaczałoby, że wstydzi się swoich dawnych poglądów, z kolei twierdząca odpowiedź mogła zostać odebrana jako pochwalanie ostrej polityki zagranicznej PiS. W ogóle, pytania o stosunki międzynarodowe najwyraźniej nie leżą Tuskowi, bo po raz kolejny nie chciał przyjąć zdecydowanego stanowiska odnośnie tego, jak powinna wyglądać polityka wobec innych krajów UE, Rosji i USA. Ostatnim ciosem dla Donalda Tuska był spór o ułaskawienia. Lider PO miał silny argument w ręku - ułaskawienie Sobotki- i dał go sobie wybić z rąk, gdy (w skutek niedoinformowania) stwierdził, że Kwaśniewski nie ułaskawił Sikory. Oczywiście była to nieprawda i prezydent wykorzystał to natychmiast. Mimo tych paru wpadek naprawdę nie uważam, żeby Tusk wypadł źle ! Dobrym posunięciem było nie korzystanie z asa w rękawie, jakim były ostatnie "przygody" Kwaśniewskiego. W paru momentach dał jedynie do zrozumienia, że ciągle o tym pamięta i brzydzi się tym -robienie przytyk byłoby pewnie odebrane jako tani argument, a tak Tusk zbił punkty. Kwaśniewski, przeholował gdy oskarżył PO o to, że głosowało tak samo jak PiS. Odpowiedzią było udowodnienie tego, że to w istocie SLD głosowało tak jak PiS w dużej części głosowań. Prezydent wypadł lepiej, nie dlatego, że miał lepsze argumenty, a dlatego że jak zwykle okazał się być odrobinę bardziej medialny niż Tusk. Smutne - w końcu wybory to nie konkurs piękności- ale niestety taka jest prawda. Denerwujące były natomiast ciągłe zwroty (tak bardzo charakterystyczne) Kwaśniewskiego "prosz (sic!) pana", a także jego opryskliwość i próby wyprowadzenia Tuska z równowagi (raz się chyba nawet udało). Twierdzenie, że Tusk wygrał tą debatę, jest nieco przesadzone. Lider PO MÓGŁ wygrać tą debatę i to z dużą przewagą. Nie wygrał bo, że nie potrafił sprzedać i bronić haseł liberalnych - nawet w takiej odchudzonej formie jaką proponuje PO. W najlepszym wypadku można uznać remis.


Komentarze
Pokaż komentarze (4)