29
BLOG
Teatr kukiełek ruszył w trasę
Prezydent Lech K. nie przemówił -jak to się (podobno) utarło w zwyczaju- przy okazji zaprzysiężenia nowego sejmu. Oczywiście od razu media platformerskie obwieściły od razu, że prezydent się "obraził". Próżne tłumaczenia, że Kaczyński obowiązku zabrania głosu nie miał, a słowo "obrażanie się" w słowniku każdego polityka nie istnieje. Ja nawet się cieszę, że miłościwie nam panujący "nie zaszczycił" Polaków swoim głosem w sejmie, bo jak się nie ma nic do powiedzenia to najrozsądniejszą rzeczą jest siedzieć cicho. Trzeba być naprawdę naiwnym, żeby spodziewać się po Lechu Kaczyńskim pobłogosławienia nowej władzy. Gdyby natomiast prezydent próbował oceniać (a z oczywistych powodów oceniłby pozytywnie) ostatnie 2 lata rządów PiS, na pewno zostałby skrytykowany ( i słusznie ). Na tym nie koniec jednak - do sztucznych spięć doszło również na linii PiS-Tusk. A czemu sztucznych? Bo tak naprawdę, każdy tutaj wie co może, a czego nie. Tusk może powołać taki rząd jaki mu się podoba i na dobrą sprawę nie potrzebuje do tego opinii, ani prezydenta ani PiS. Co najlepsze herr Tusk, o tym doskonale wie. Tylko w takim razie czemu wdaje (on i inni ludzie z PO) się w durne dyskusje o tematach oczywistych? Przychodzi mi na myśl powiedzenie: "nigdy nie dyskutuj z głupszym od siebie, bo ludzie mogą nie zauważyć różnicy". Najwyraźniej działacze PO o nim nie słyszeli. Krytyka PiS wobec Platformy również dla nikogo nie powinno być zdziwieniem, bo przecież nie oczekuje się od opozycji tego, że będzie popierać partię rządzącą, a jeżeli by tak było to trzeba zadać sobie pytanie czy nadal możemy mieć do czynienia z demokracją. Obecnie zmiana przypomina reklamę Sprite'a, "teraz ja jestem Sprite, a ty pragnienie". Teraz PO rządzi, a PiS będzie bezmyślnie wszystko co platformerskie, krytykować. Takie są uroki demokracji właśnie... Nie wmawiajmy sobie, że prezydent RP jest niezależny i apolityczny - w końcu w Kampanii wyborczej sygnuje się logiem oraz nazwą konkretnej partii i nie chce mi się wierzyć, żeby w chwili zaprzysiężenia nagle przechodzi na celibat polityczny i nie jest związany z żadną partią. W tym świetle ostatnie (bezczelne) poczynania Lecha K. zupełnie mnie nie dziwią. Po prostu, bada przeciwnika politycznego, sprawdza czy da się go wyprowadzić z równowagi i jak daleko jest się w stanie posunąć. Jeżeli herr Tusk teraz mu ustąpi to będzie miał go w garści. Zaczęło się przedstawienie w polskim teatrze kukiełek, w którym rolę muppet'ów pełni cale społeczeństwo, a reżyseruje je (po raz kolejny) władza. pzdr.


Komentarze
Pokaż komentarze