58
BLOG
Europejski kołchoz
Holandia rozważa obejście podstawowych przepisów o swobodzie przemieszczania się i wprowadzenie obowiązkowych kursów "integracyjnych" dla przyjezdnych ze wschodniej części UE. Od 1 stycznia na obowiązkowe kursy języka holenderskiego i życia w Holandii muszą chodzić imigranci spoza UE. Uczą się podczas nich np., jak umówić się na wizytę u lekarza, jak napisać list motywacyjny i gdzie szukać pracy. Kursy trwają po kilkaset godzin, zależnie od poziomu języka, na którym zaczyna kursant, i są płatne. Na koniec trzeba zdać egzamin. Jeśli się obleje, kara za pierwszym razem wynosi 500 euro, za następnymi - już tysiąc. Bez zdanego egzaminu nie można otrzymać pozwolenia na stały pobyt. Źródło: gazeta.pl (artykuł) Rozumiem, że takie same zasady miałyby obowiązywać również Polaków? To przecież jawne wyłudzanie pieniędzy! Oczywiście postawa Holendrów jest całkiem zrozumiała - przymuszają cudzoziemców do "integracji", za ich pieniądze, a w zamian nie muszą się martwić tym, że ktoś nie zna języka i obycia w najprostszych przepisach. Mnie jednak nie interesuję osobisty interes Holendrów. Paradoksalnie wolałbym żeby za granicę emigrowała dobrowolnie, TYLKO ta niezaradna i niewykształcona (albo lepiej - BEZ KWAFLIFIKACJI do jakiejkolwiek sensownej pracy) część naszego społeczeństwa. Niech sobie wyjeżdżają i tworzą bezrobocie w kraju do którego emigrują, a nie w Polsce. Niestety sytuacja jest taka, że emigrują też ludzie zaradni i z kwalifikacjami, ale podejrzewam, że ci akurat żadnych kursów integracyjnych nie potrzebują. Pomysł polityków holenderskich godzi również ( a nawet przede wszystkim) w tą grupę ludzi, bo zrównuje tą grupę ludzi z hołotą. Nie ma co się łudzić, że Polska jest równoprawnym członkiem UE, skoro traktuje się nas jak emigrantów z poza wspólnoty europejskiej. Nie może być mowy o równości gdy parę dobrych lat po wstąpieniu do Unii, Polacy wciąż nie mogą swobodnie się przemieszczać tak jak inni członkowie (choć to akurat ma się zmienić po nowym roku) i wciąż mają zamknięty dostęp do wielu rynków pracy. Może wkrótce zaczniemy zamykać tych, którzy "nie chcą się zintegrować" w zakładach psychiatrycznych (tak jak to robił Breżniew), albo w specjalnych obozach do reedukacji!? Przydatność pracownika powinien oceniać rynek i koniec! Jeżeli nie potrafi języka kraju w którym pracuje okaże się mniej przydatny i nie znajdzie pracy - PROSTE! No i na koniec uśmiałem się po pachy czytając o tym, że całą inicjatywę popiera partia liberalna. Co to za liberalizm który zmusza ludzi do czegokolwiek? Prawdopodobnie jest to holenderski odpowiednik "liberalizmu" Platformy Obywatelskiej. pzdr.


Komentarze
Pokaż komentarze (10)