Każdorazowo, gdy wybucha jakakolwiek afera z udziałem członków Platformy Obywatelskiej lub ich wypowiedzi mogą wpłynąć negatywnie na wizerunek PO premier Tusk ustami swoich "rzeczników" wzywa na poważne "męskie" rozmowy "winnych" całego zajścia. Niezły to zabieg soscjotechniczny ze strony premiera i jego świty zawsze pokazać maluczkim ze społeczeństwa jakim to jest się "nieskazitelnym" arbitrem i pierwszym "ojcem" partii, który potrafi walnąć pięścią w stół lub pogrozić palcem oraz ukarać przykładnie. No cóż być może te wszystkie pokazowe rozmowy i aktorska irytacja Tuska ma służyć wizerunkowi partii, lecz zazwyczaj kończy się tylko na rozmowach lub one nie odbywają się bo "winny" zajścia już nie jest w świetle jupiterów oraz wszystko można odłożyć do szuflady. Obrazowym przykładem poważnych rozmów Tuska są wszelkie quasi - słowne i quasi - zachowoawcze afery z udziałem Palikota. Palikot to jednak rodzynek w partii Tuska. Zawsze jak oliwa na wierzch wypływa. Wielokrotnie miał być ukarany i zawsze wszystko rozeszło się po kościach. No cóż nikt tak nie słodzi w mediach jak Palikot - sztandarowy "winny", którego maluczcy darzą sympatią i niech gra dalej się kręci. Następnie podobnie będzie z człowiekiem dla którego Polska to dziki kraj - Mirosław Drzewiecki. Już jest wzywany z Florydy na poważną "męską" rozmowę i paluszek Tuska jest w górze zaczyna grozić. Pewnie jak znudzi mu się gra na wakacjach w USA to pewnie zaszczyci swoją personą Polską i spotka się z Donaldem, a wówczas premier powie "Miro nie przesadzaj z tą dzikością bo mnie drażnisz i grożę i paluszkiem". Następnie panowie udadzą się na grę w piłkę nożną, bo gra w golfa to obciach i nie przystoi premierowi bić kijem piłęczkę lepiej jej dokopać. I znowu nastanie czas miłości, bo PO to partia miłości i "doskonałości" pogrążająca się w nicości.
No cóż ostatniego najdłużej walczącego kawalerzystę z okresu wojnny obronnej 1939 r. mjr Henryka Dobrzańskiego Niemcy nazywali "Der tolle Major", co można tłumaczyć szalony/dziki major. Jednak wolę tę Polskę mój ojczysty kraj z takimi ludźmi jak mjr Dobrzański niż z cywilizowanymi i kosmopolitycznymi Drzewieckimi.Każdy kiedyś był dzieckiem i jak dostał "burę" to obrażał się i tak samo jest z były ministrem sportu obraża się jak troszeczkę ktoś mu nastanie na odcisk. Premier powinien mu powiedzieć "Mirek wyluzuj i daj sobie spokój".
Minister Spraw Zagraniczny jednak nie został wezwany na poważną rozmowę za niestosowne i niechlubne słowa o Prezydencie. Przysłowie " Co wolno wojewodzie to nie tobie smordzie" nadal jest aktualne. Sikorski ma nadal w PO parasol ochronny, gdyż to dyplomata wielkiej klasy i charyzmy, który potrafi nieźle ronić łzy. Nie ważne, że jest czasmi arogancki i niedyploamtyczny liczy się, że jest "przystojny" i z ładną grzywką oraz bije od niego młodością. Można być przystojnym zgrabnym ładnym i powabny ale nie można być narcyzem. Sikorski i jego ekipa to grupa chłopców, którzy lubią bawić się w wojenkę ale zapominają, że to nie zabawa ale życie i inni mogą na tym cierpieć.
Konkludując należy tylko życzyć Panu premierowi - Donald oby tak dalej, a będzie dobrze.
Wiara czyni cuda, tylko by te cuda to nie była obłuda.


Komentarze
Pokaż komentarze