"Polska racja stanu wymaga zaangażowania naszej armii poza granicami kraju" - to często słyszane frazesy z ust polityków pierwszego planu od kilku lat. Czy polska racja stanu tego wymaga, to stwierdzenie dla zwykłego obywatela nie jest zrozumiałe, gdyż "górnolotne" słowa i pełne patosu wypowiadane przez polityków nie odpowiadają, dlaczego angażujemy tak duże siły naszej armii w Afganistanie. Czasami napomknie się o naszych zobowiązaniach w NATO i tyle. Polityka informacyjna, jak dotychczas każdego rządu jest kulejąca w tej kwestii. Nie mówi się wprost obywatelom, że nasze zaangażowanie wynika z umów międzynarodowych (powołanie na konkretne umowy) lub zobowiązań w Sojuszu Północnoatlantyckim (powołanie na konkretne zobowiązania wynikające z naszej działalności w Pakcie). Jak dotychczas obywatele są niedoinformowani i w ten sposób rodzi się sprzeciw społeczny przeciwko naszemu zaangażowaniu w Afganistanie. W ten sposób możemy dedukując wyjaśnić sobie, że Polacy są dodatkiem dla działań sił zbrojnych USA w świecie i wykonują po części ich zadania, natomiast Stany Zjednoczone spijają całą "śmietankę" osiągnięć ikorzystaniaw przeszłości z możliwych profitów - z dóbr i surowców Afganistanu. Ponadto nasz MSZ w tej kwestii, słowami ministra Radosława Sikorskiego, wypowiada się tylko, że inni z naszych sojuszników nie biorący udziału w Afganistanie powinni ponieść koszty tej akcji a ze stratami musimy się liczyć - może te słowa są trafne, ale dziwi fakt, że tak oddany armii polityk, roniący łzy goryczy odchodząc z Ministerstwa Obrony Narodowej, wypowiada się o polskich żołnierzach jako o uzasadnionych stratach. Pamiętajmy, że minister zna Afganistan z okresu interwencji ZSRR jako dziennikarz natomiast zapomina, że świat widziany od strony żołnierza jest całkowicie inny, a brak jakiegokolwiek wsparcia lotniczego i artyleryjskiego we właściwej chwili kończy się tak tragicznie jak dotychczas - czyli stratami w ludziach. Należy pamiętać, że dobrze wyszkolony i doświadczony żołnierz jest bardziej cenny niż strata jakiegokolwiek sprzętu.
Konkludując należy stwierdzić, że historia jest najlepszą nauczycielką i dotychczas jakiekolwiek zbrojne akcje w Afganistanie kończyły się okrutną klęską dla "interweniujących" z zewnątrz wojsk. Czy gra jest warta świeczki? - na to pytanie powinien obywatelom odpowiedzieć rząd.
60
BLOG


Komentarze
Pokaż komentarze