Radosław Sikorski obejmując urząd Ministra Spraw Zagranicznych miał wnieść nową jakość w resorcie po krytykowanej wszem i wobec min. Fotydze. Ministerstwo miało stać się jednym z wiodących w "reformach" resortów pod kierownictwem "młodego" i "energicznego" ministra. Wszystko miało być naj... I cóż, po tych latach działalności tak "wspaniałego" ministra, okazało się, że resort nadal jest skostniały a polityka zagraniczna cały czas jest w "odwrocie".
Minister wprowadzając swoją ekipę do MSZ miał w końcu wprowadzić powiew świeżości i ekipę najlepszych "fachowców", a okazało się, że fachowcy to ludzie z wojska i MON, którzy rozpoczęli wprowadzać dyscyplinę w wersji armijnej o czym donosił i donosi nadal "dobrze poinformowany Notes dyplomatycznypublikowany w Tygodniku Przegląd - (dla zainteresowanych proszę wpisać w przeglądarkę: Notes dyplomatyczny) Z Notesu ...można uzyskać wiele ciekawych informacji np. niektórzy z zaufanych "pułkowników" Sikorskiego poczuli się na tyle wielcy, że zaczęli zastraszać swoich pracowników i współpracowników zwolnieniami, jeżeli w jakikolwiek sposób wyrażali swoje zdanie. Czasmi "pułkownicy" nawet dokonywali wprost zwolnień i uzupełniając braki swoją ekipą. No cóż Biblia ma w tym względzie swoją mądrość wyrażającą się w słowach : Po owocach ich poznacie.
Spoglądając z zewnątrz na MSZ widzi się pewien zastój i brak jakiejkolwiek wizji polityki zagranicznej. Minister cały czas jest na "hucznych" konferencjach prasowych i ciągle przedstawia swoją politykę "sukcesu". Pierwszy dyplomata Rzeczypospolitej - Minister Spraw Zagranicznych w osobie Radosława Sikorskiego ostatnim swoim postępowaniem udowodnił, że nie potrafi zachować się jak dyplomata a nawet puszczają mu nerwy traktując urzędującego Prezydenta jako byłego. Minister zapomniał o pewnej maksymie mówiącej, że jak cię widzą tak cię piszą. Być może w ten sposób chciał pokazać swoją "charyzmę" a wyszło inaczej. Udowodnił, że potrafi być zaborczy, samolubny i znarcyzowany.
Tzw. kampania przedwyborcza mu nie służy, a ciągłe mobilizowanie "sił" w tę kampanię powoduje, że MSZ i sprawy zagraniczne mogą bardzo ucierpieć - w końcu być prezydentem to niezły kąsek oraz zaspokojenie swoich ambicji. Czy Sikorski będąc prezydentem RP ze swoją ekipą z MSZ i MON (prawie sami wojskowi) będzie prezydentem wszystkich Polaków? - raczej nie będzie, gdyż jak mówi przysłowie: czym skorupka nasiąknie za młodu tym na starość trąci. Raczej Sikorski będzie jako prezydent prowadził politykę taką samą jak w MSZ ( informacje z Notesu dyplomatycznego) ze swoją "starą wypróbowaną i wojskową" ekipą a jego prezydentura będzie urzędowaniem "samych swoich". Należy przyznać, że Sikorski jest osobą inteligentną i posiadającą dużą wiedzę, ale... mieszanka walorów jakie posiada minister wraz z jego cechami osobowościowymi (np. narcyzm) oraz przesadnie wygórowanymi ambicjami może być "wybuchowa" i grozić wielką katastrofą dla Polski. Oczywiście, że ministrowi lub prezydentowi wolno mieć swoją ekipę tylko wszystko zależy od tego jaka jest to ekipa i jak postępuje wobec innych, gdyż szacunek należy się każdemu. Minister Sikorski powinien pamiętać, że Błogosławieni cisi i spokojnego serca albowiem oni dostąpią...


Komentarze
Pokaż komentarze (2)