Atak komandosów izraelskich na statki płynące z pomocą humanitarną dla Strefy Gazy wywołał "umiarkowane" oburzenie w krajach Unii Europejskiej i zachodniej demokracji. Wynikiem ataku są ofiary śmiertelne i znowu przelewająca się fala protestów antyizraelskich w krajach arabskich.
Czy wszystko to coś zmieni na Bliskim Wschodzie - zapewne nie i wszystko nadal pozostanie jak zawsze ukryte w annałach historii. Natomiast cała ta sytuacja pokazuje, że stosowana dotychczas taktyka przez Izrael polegająca na degradacji i izolacji ekonomicznej społeczeństwa palestyńskiego w granicach państwa Izrael nie przynosi skutków. Przepaść pomiędzy obywatelami Izraela -(Arabami i Żydami) jest coraz większa i cały czas grozi niekontrolowanym wybuchem.
Czy nie lepiej dać ludziom spokojnie żyć na normalnym poziomie, a nie ich izolować od siebie?
Dotychczasowa izolacja Arabów pokazuje, że dochodzi tylko do jeszcze większej nienawiści, a tym samym do walk i starć. Z punktu widzenia Izraela akcja komandosów na statki płynące z pomocą humanitarną była uzasadniona, natomiast dla świata arabskiego była tylko uzasadnieniem, że Izrael jest państwem - wrogiem.
Czy "ogień krytyki" światowej opinii publicznej zaszkodzi Izraelowi - zapewne w pewnej mierze tak, lecz na pewno marginalnie.
Zatrzymanie przez Izrael dostarczonej statkami pomocy humanitarnej dla Strefy Gazy przyniósł tylko korzyść antyizraelskim czynnikom pod względem propagandowym, natomiast pod względem finansowym dla samej Strefy Gazy i w stosunku do potrzeb społeczności arabskiej w Strefie był zapewne mikroskopijny.
Konkludując można tylko stwierdzić, że zgoda buduje a niezgoda rujnuje, ale czy to może sprawdzić się dla Strefy Gazy i Izraela po kilkudziesięcioletniej "wojnie"?


Komentarze
Pokaż komentarze (7)