Pewnie większość z was zaglądając do tego wątku na moim blogu spodziewała się, o czym i przede wszystkim, o kim będzie mowa. Nie, nie mylicie się, bo mowa tu o największym "nieudaczniku" IV RP i najbardziej "nieudolnym" premierze w historii polski, Kazimierzu Marcinkiewiczu. Gdy czytam kolejne newsy na temat Kazimierza Marcinkiewicz, jakoś zawsze przypomina mi się bajka o żabie i zaskakującej metamorfozie w księcia. Jak to wszystko wygląda inaczej, gdy nasz wróg staje się wrogiem naszego wroga i przy okazji, naszym przyjacielem.
Jak każda tego typu historia, pewnie i ta będzie miała swoje zakończenie i morał, choć na razie jeszcze nie wiemy jaki. Większość bajek ma w sobie wyjątkowe momenty, postacie, jak i wypowiedzi, nie inaczej jest z naszą bajką. Kazimierz Marcinkiewicz jest wyjątkową postacią nie tylko w naszej politycznej bajce, ale i w realnym świecie polityki w sferze globalnej, gdyż nie co dzień mało znaczący ?, nie tego nie powiedziałem, mało znany polityk dostaje szanse bycia premierem kraju i nie co dzień taki polityk, może się cieszyć tak wysoką sympatią społeczną.
Czasami jednak, zbyt szybki awans w hierarchii społecznej może doprowadzić do zagubienia własnej tożsamości, jak i wewnętrznej mobilizacji własnego ego i ambicji, co jak wiemy jest niekiedy zgubne. Nasz Kazimierz jednak się nie zagubi, bo jak już pisałem, ambicje niekiedy potrafią połączyć wrogów w wojnie z jeszcze większym wrogiem. Nie inaczej jest w naszej politycznej bajce i wróg większości wyborców PO, człowiek okrzyknięty największym nieudacznikiem IV RP i najgorszym premierem w historii polski po sprzeczce z dotychczasowymi sojusznikami, może przejść na stronę dotychczasowego wroga i ludzie, którzy obrażali go w podobnym stopniu, a może i jeszcze gorzej, niż Anne Fotygę, stają się jego "przyjaciółmi", którzy pomagają mu wyładować swoją frustrację po degradacji przez dotychczasowych przyjaciół.
Polityka zmienna jest i nie ma tu nic szczególnego, gdyby nie fakt, iż Kazimierz Marcinkiewicz w lekkim szoku żegna się ze swymi dotychczasowymi przyjaciółmi i dołącza do obozu wroga nie bacząc na to, że tam nie ma większych szans na realizację samego siebie, ale jak widać niekiedy zaburzony tok realizowania własnych ambicji, może doprowadzić do szoku i próby nawet jeśli nie odwetu to symbolicznego gestu, który ma symbolizować taką małą zemstę.
Jeszcze nie wiemy jakie będzie mieć zakończenie nasza polityczna bajka, ale od jakiegoś czasu wiemy, że będą się w niej działy nie jedne "CUDa".
Teraz należy się zastanowić, czy PO pluje na każdego PiSiaka z zasady, czy ma ku temu jakieś przesłanki, a jeśli je ma to, czy przejście na ich stronę mocy wiąże się z uleczeniem wszystkich ułomności i wad PiSiaka ?. Czy prawdą jest to, że głos oddany na PO uzdrawia i podnosi przynajmniej o 50 punktów IQ ?. Jeśli tak jest to może jednak Donald Tusk jest cudotwórcą i będzie w Polsce druga Irlandia, choć z innymi podatkami, ale nawet sam Donald Tusk nie może wiedzieć wszystkiego. A jeśli to jest tylko złośliwość i plucie jadem ?. Jeśli politycy PO z zasady plują na PiS, bo ich żądza władzy zaślepiała ?. Jeśli PO nawciskała kitu milionom polaków o Cudach i drugiej Irlandii, jak poprzednio SLD i Wałęsa o gruszkach na wierzbie i drugiej Japonii ?. Co jeśli tu chodziło tylko o zdobycie władzy, by móc kręcić lody i próbuje się rządzić jak najmniejszą siłą w kwestiach wymagających męskich decyzji ?.
Być może rzeczywiście jest to demonstracja mocy jaką ma czarodziej Tusk i pokazanie, że nawet wyklętych "nieudaczników" potrafi nawrócić i uzdrowić ...
CZY BĘDZIE CUD I EURO 2012 ZORGANIZUJE NAJBARDZIEJ NIEUDOLNY PREMIER W HISTORII POLSKI ?.
Żeby była jasność mi jest obojętne kto zajmie się EURO 2012, byle by to EURO zostało zorganizowane. Zastanawiam się w tym wątku jak tę nominację odbierają zagorzali wyborcy PO, którym przekazywano wiele miesięcy, iż Kazimierz Marcinkiewicz jest nieudolnym premierem, a teraz po przejściu na "drugą" stronę mocy staje się jedną z głównych postaci realizujących EURO 2012. Zwroty nieudacznik wobec Kazimierza Marcinkiewicza nie są moimi słowami kierowanymi wobec niego, ale przypomnieniem tego kim dla PO był Kazimierz Marcinkiewicz, gdy był PiSiakiem.




Komentarze
Pokaż komentarze (6)