Nareszcie po wielu dniach bezczynności na swoim blogu zmobilizowałem się do napisania kilku spostrzeżeń na wciąż kontrowersyjne tematy: kary śmierci, wartości/zasad, którymi kieruje się UE, różnych odmienności seksualnych, tolerancji nie tylko wobec osób o innej orientacji seksualnej w XI wieku - wieku liberalizacji, wolności i prawa wyboru. Temat być może jest dość dziwny, ale jednak idąc z duchem czasu trzeba odważnie podchodzić do nawet najdziwniejszych tematów i przemyśleń z nimi związanych. Zastanawiam się, czy wszyscy sobie zadaliście pytanie co niesie ze sobą liberalizacja i czy nie wciska nam się czasem pseudo liberalizmu, który sam w sobie nie jest liberalizmem, ale działaniem dla różnego typu lobby ?. Przecież doskonale wiemy, że coraz to szerzej liberalizowane poglądy różnych ludzi wpływają na takie, a nie inne zmiany w dotąd wydawałoby się unormowanych zapisach, czy to prawa, czy związków partnerskich - jeszcze do nie dawna kojarzonych wyłącznie jako związki kobiety i mężczyzny, a dziś jak widzimy nie tylko.
Ludzkość jak i jej poglądy ewoluują co jakiś czas i na pewno jest w tym wiele plusów, ale czy minusy jakie się z tym wiążą nie są zbyt dużą ceną jaką płacimy my wszyscy ?. Taki przykład kary śmierci i stosunek, prawa skazanego do świata zewnętrznego. UE wiedzie prym w głoszeniu miłości, tolerancji i wybaczania, jednocześnie odwraca się od swych wartości Chrześcijańskich, dzięki, którym właśnie takie gesty jak wybaczanie, dawanie drugiej szansy posiada, ale o tym nieco póżniej. Kara śmierci "blokowana" przez UE nie jest liberalnym podejściem do tematu, jest czymś, czego UE się boi i o czym nie chce dyskutować stawiając swoje argumenty wyżej, niż argumenty zwolenników takiej kary. Czy liberalna Europa 21 wieku próbująca liberalizować różne sfery życia publicznego, walcząca o prawa mniejszości i walcząca o wolność słowa, uważa się za Omnibusa świata i stawia swe przekonania wyżej od innych ?. Czy liberalizowanie jednego, a blokowanie drugiego ma coś wspólnego z prawdziwym liberalizmem i demokracją ?. Czy UE świadomie, bądz nieświadomie nie staje się czasem Dyktatorem ?. Czy miliony Europejczyków należących do UE nie ma prawa wypowiedzieć się na kontrowersyjny temat ?. Czy demokracja nie zapewnia Europejczykom referendum w takich wypadkach ?. Śmiem wątpić, czy na najwyższych stanowiskach w UE ludzie zdają sobie sprawę z tego na czym polega demokracja i wolność słowa. Czy ostatni przykład niepoddawaniu pod głosowanie Traktatu i karty praw podstawowych nie jest łamaniem tych wartości ?. Czy blokowanie, a wręcz cenzurowanie/likwidowanie wystaw na kontrowersyjne tematy w Brukseli - np. na tematy Czeczenii nie zalatuje smrodem dyktatury i to takiej małej, nijakiej, słabej, klęczącej coś na styl Białoruski ?. UE w 21 wieku woli zajmować się tematami mniejszości seksualnych, roślinek, a nie chce poruszać ciężkich tematów, takich jak walka ofiary, bądz jej rodziny o zadośćuczynienie i morderstwa niewinnych ludzi np. w Czeczenii. Czy UE pod ścisłym przewodnictwem Niemiec nie staje się takim "Wasalem Rosji" i samych Niemiec ?. Zaskakujące jest to, że UE kraje, które przez lata walczyły o swoją wolność i zwalczały dyktatorów, dziś za cenę bycia czymś sztucznym, nijakim, mało kontrowersyjnym, miłym i oczywiście za cenę ropy, pozwala innym reżimom łamać standardy wolności słowa i mordować niewinne dzieci.
CZY UE SIĘ BOI ?. CZY 21 JEST WIEKIEM TCHÓRZY, SZTUCZNOŚCI I KOMBINATORÓW ?.
Jeżeli UE się czegoś, albo kogoś boi to, czego i kogo ona się boi ?. Czy UE nie dostrzega tego, że przez jej bezczynność ludzie żyjący w krajach reżimowych czują się bezsilni ?. Czy UE i jej obywatele obracający miliardami euro dostrzegają jeszcze biedę i krzywdę, która jest wokół niej ?.
Wręcz irytująca jest obłuda, cynizm i dwulicowość instytucji Europejskich, które dbają wyłącznie o powierzchowne sprawy i wypaczają ludzkie odruchy z obywateli UE. Ktoś mnie spyta na czym polega ta obłuda, cynizm i dwulicowość, a no na tym, że UE nie jest konsekwentna w swoim postępowaniu, nie jest czymś, czymś, czym z założenia miała być. Nie jest Unią, która miała walczyć o lepszą Europę dla Europejczyków, nie kieruje się tymi samymi standardami wobec swoich krajów, jak i krajów nienależących do niej, udaje, że nie widzi krzywd jakie wyrządzają reżimy, szczególnie Rosyjski wobec niewinnych ludzi, jeśli milczenie jest w jej interesie. UE Nie dba o wartości demokratyczne i prawo do referendum nawet we własnym gronie. UE posługuje się dwoma standardami w imię korzyści jakie za sobą niesie bycie takim dwulicowym gadem.
To co mnie najbardziej irytuje, a nawet śmieszy nieraz to właśnie ta niekonsekwencja UE, która z jednej strony walczy o liberalizacje, a z drugiej strony, ogranicza pewne zapędy liberalnego podejścia do danego tematu, zasłaniając się wartościami ... Wartościami, których pochodzenia jednocześnie nie chce sama uznać. Czy UE nie powinna więc podejść do tematu w sposób demokratyczny i ogłosić referendum, zadać w nim kilka podstawowych pytań populacji krajów Europejskich ?. Czemu UE nie chce się zmierzyć z trudnymi tematami i zamiata je pod dywan ?. Czemu UE zachowuje się jak dyktator i uważa, że wie lepiej, czego Europejczycy potrzebują ?.
Dość dziwne podejście ma UE do tematów związanych z orientacją seksualną, a właściwie do wszystkich pozostałych po za dwoma, a właściwie zaczynam się zastanawiać, czy ta druga orientacja nie jest czasem "gej" ?. Przecież gej "podobno" znaczy lepszy, czystszy, inteligentniejszy, fajniejszy = Idealny. UE idąc z duchem czasu legalizuje skłonności homoseksualne i narkotyki kierując się wolnością wyboru i prawem obywatela do wolności i do brania odpowiedzialności za swoje czyny. Dlaczego uważam, że UE ma dość dziwne podejście jeśli chodzi o temat orientacji seksualnych, a no, bo jedną z głównych argumentacji organizacji homoseksualnych jest to, że homoseksualizm występuje w przyrodzie ... Oczywiście w pełni się z tym zgadzam i przyznaję rację, ale stosunki kazirodcze, bigamia i "seks" z młodymi, biologicznie niedojrzałymi osobnikami, również w niej występują, a jednak tu mamy zastosowanie podwójnych standardów - dlaczego ?. A no na to pytanie chyba UE nie ma logicznego wytłumaczenia. Kolejnym ciężkim znakiem zapytania jest dla mnie tzw. Nekrofilia. Czemu jest zakazana ?. Czy osoba zapisująca w testamencie własne mienie nie ma prawa zapisać w nim swego ciała i oddać go do użytku osobie o takich skłonnościach ?. Skoro możemy decydować, że nasze ciało, bądz też jego narządy mogą być przeznaczone na obiekty badań, bądz jako "części zamienne" do innego ciała to, czemu nie możemy przeznaczyć go na obiekt zaspokojeń potrzeb seksualnych jakiegoś człowieka ?. Przecież nie od dziś wiadomo, że seks dobrze wpływa na samopoczucie i pogodę ducha ludzi, więc może w ten sposób wielu/niewielu (nie mam pojęcia ile takich osób jest) mogłoby poczuć się szczęśliwszymi, a co za tym idzie bardziej przyjaznymi dla otoczenia.
Proszę mnie nie ganić za to, że chcę być tolerancyjny. Przecież wszystkim nam zależy, by ludziom żyło się lepiej i mieli prawo do zaspokajania swoich potrzeb nie tylko erotycznych, bo przecież murzyni też kiedyś walczyli o prawo do studiowania itp. tak samo dziś ludzie różnych orientacji seksualnych walczą o swoje marzenia, bycia razem z kimś na kim im zależy.
Wróćmy teraz do sprawy kary śmierci. Czy wolna, demokratyczna Europa jest instytucją walczącą o równość ?. Czy morderca nie ma prawa być potraktowany tak samo jak jego ofiara ?. Jaka jest adekwatna kara dla mordercy ?. Czy, skoro on odbierał życie komuś z premedytacją i pełną świadomością to, czy nie zasługuje on na taką samą karę jaką wymierzył swojej ofierze ?. Ja już tu nie piszę o przypadkach morderstwa jednej osoby, ale coraz częściej słyszy się o wielokrotnych maniakalnych zabójcach, którzy nie mają szans na wyleczenie, bądz terrorystach mordujących niekiedy setki ludzi. Skoro UE przyznaje sobie prawo do dyktowania jakie kary mogą być orzekane, a jakie nie w jej krajach to ciekaw jestem tego, czemu UE nie zakaże stosowania kary wobec związków bigamistów. Czy zakaz takich związków nie jest czasem łamaniem prawa do związku i wolności wyboru ?. Czemu UE nie walczy z fobiami wobec takich związków i karami wobec osób zawierających taki związek ?. Czy nie mamy tu znów typowego przykładu działania UE, która próbuje przypodobać się jednemu lobby ?. Czemu obywatel krajów UE nie może mieć kilku formalnych partnerów jednocześnie ?. Przecież definicja związku partnerskiego też jeszcze do niedawna była, a w niektórych krajach nadal jest jako związek mężczyzny i kobiety, więc równie dobrze związkiem legalnym może być związek 1 mężczyzny i dwóch kobiet.
Czy Unia krajów walczących z reżimami i dyktatorami, które połączył się w imię jedności Europy uważa, że jej kompetencje są na tyle duże, by mogła stać się wyznacznikiem wartości przeciętnego Europejczyka ?. Sama UE jako instytucja kiedy jej pasuje kieruje się wartościami, których nie chce oficjalnie przyjąć i jednocześnie nam w pewien sposób narzuca własne wartości i każe tolerować coś, czego przecież nie musimy tolerować, bo mamy prawo do wolności poglądów. UE odbiera nam wolność do decydowania o własnych losach i jej przyszłości. Europa boi się konfrontacji z opinią publiczną dlatego trwa i wykonuje gesty bardziej medialne, niż realnie próbuje podejść do spraw wartości, prawa do wolności poglądów i wyboru tak samo zresztą Europa podchodzi do walki o prawa człowieka w krajach z których reżimami robi interesy.
Troszkę to pozlewałem ze sobą, ale o to mi chodziło, by się zastanowić nad tym, czy UE ma jednak jakieś wartości i poważnie w ten sam sposób podchodzi do różnych problemów, czy może raczej wynika to z jej walki o własne interesy i jest po prostu dwulicowa i na swój wzór próbuje kształtować przeciętnego Europejczyka - wartości kiedy nam pasuje to się nimi kierujemy, a kiedy walczymy o własny interes to odstawiamy je na bok.
Troszkę o moich poglądach na poruszane tematy:
Jestem za integracją Europejską, ale nie podobają mi się działania UE i jej dwulicowość.
Nie jestem fanatykiem religijnym, ale wiele z wartości Chrześcijańskich czyni ludzi lepszymi.
Jestem za legalizacją wszelkiej maści zboczeń, jeśli jest to objaw tolerancji i miłości do bliżniego i jeśli inni ludzie czują się z tym lepiej to, czemu nie ?. Do legalizacji swojego zboczenia wszyscy zboczeńcy mają takie same prawo, jeśli dzieje się to za obopólną zgodą to jakim prawem UE faworyzuje jedno zboczenie, a dyskryminuje inne ?. Przecież inne zboczenia, które wymieniałem też występują w naturze i nie ma przeciwwskazań, by mogły zostać zalegalizowane.
Jestem za karą śmierci jeśli morderca działał z premedytacją i nie ma wątpliwości, że to on jest winien = powinien ponieść taką karę jaką wymierzył ofierze, żeby było sprawiedliwie (chyba najbardziej adekwatna kara do popełnionego czynu, skoro UE odrzuca wartości Chrześcijańskie to znaczy, że nie musi kierować się jej wartością wybaczania i przykazaniem nie zabijaj ).
Krótko o tym było (nawet nie wiem, czy nie skasowałem), ale jestem za legalizacją narkotyków i tu popieram Janusza Korwina Mikke, że tylko same plusy dla Europy jeśli idioci się sami wykończą (Nie jestem wyborcą UPR i nie zażywam narkotyków).
Ps. Słowo liberalizm/liberalizacja można równie dobrze zastąpić innym słowem odzwierciedlającym dążenia kogoś/czegoś do rozszerzania możliwości, opcji, swobód danego wątku. Wydało mi się najbardziej na czasie dlatego dość często się pojawia.




Komentarze
Pokaż komentarze (2)