Sprawy odmienności seksualnych, coraz to w szerszym i głębszym zakresie dotykają przeciętnego człowieka i sprawiają, że wszyscy musimy się odnieść do tego typu tematów, by zostać zdefiniowanym i odstawionym w kąt, jako np. trędowaci (Homofoby), bądź zostać użyci do szerzenie tzw. tolerancji dla różnych skłonności. Coraz to bardziej interesujące i zaskakujące argumenty padają ze stron różnych środowisk lobbujących za swymi skłonnościami, a to wszyscy mają prawo być równi, wszyscy mamy prawo do tego, by cieszyć się z tego, że mamy możliwość wychowywania, nawet jeśli nie swojego to cudzego dziecka w takim związku w jakim nam pasuje, a to, że taka skłonność była czymś naturalnym w - przeszłości...
Wczorajszy i dzisiejszy zjazd organizacji zrzeszonych w LGBT (18 organizacji działających na rzecz osób homo-, bi- i transseksualnych) miał na celu wypracowanie płaszczyzny porozumienia i wspólnych standardów działania, krótko mówiąc miał na celu wypracowanie postulatów, które te organizacje chcą przedstawić nowej władzy. Jednym z głównych postulatów LGBT stał się problem podręczników szkolnych od przedmiotu "wychowanie do życia w rodzinie", które podobno przedstawiają w złym świetle osoby od odmiennej orientacji seksualnej, niż hetero i osoby transseksualne. Organizacja LGBT proponuje, że zamiast obecnych podręczników wprowadzi ona własne i postuluje, by zmieniono nazwę owego przedmiotu na "edukacja seksualna" z tego względu, że aktualna nazwa przedmiotu sugeruje, iż każda osoba powinna dążyć do założenia rodziny. Powiem szczerze, że jest to dość ciekawy argument, na którym chciałem się nieco bardziej skupić. Na czym polega życie człowieka, jako jednostki i jakie powinny być jego dążenia w życiu ?. Czy człowiek nie powinien zapewniać przetrwanie gatunku, jak to robią zwierzęta, do których organizacje zrzeszające się w LGBT tak często i ochoczo odwołują ?. Wyciągając wnioski z "argumentu" można dostrzec niewątpliwie typowo feministyczne podejście do nazwy owego przedmiotu. Dowiadujemy się zatem, że lekcja ta nie polega na tym, by dowiedzieć się jak można zajść w ciążę, jak się ewentualnie przed nią zabezpieczyć, bo przecież seks głównie polega na kopulacji przed, którą się zabezpieczamy bądź nie, ale dowiadujemy się, że seks jest typowo pustą czynnością co bieganie, czy też sprzątanie. Feministyczne podejście do zagadnienia związanego z tym jak powinien się nazywać przedmiot prowadzi niewątpliwie do refleksji, jakie są wasze ?. Moje każą mi zadać pytanie, czy seks ma być czymś pustym, ma prowadzić do tego, że młodzi ludzie uczący się o nim na lekcji, zaczną go traktować jako coś bez zobowiązań ?. Czy mamy tolerować sytuację, w której próbuje się forsować bezideową, a jedynie instruktażową formę przedmiotu, który z założenia miał uczyć tego, jak przygotować się nie tylko do współżycia, ale i życia w związku i opieki nad kolejnym pokoleniem, żywą istotą, którą dany związek, bądź jednostka może sama stworzyć, bądź adoptować i wychowywać ?. Czy nazwa przedmiotu "edukacja seksualna" zapewnia odpowiednie odniesienie się do zakresu przedmiotu, czy sprowadzi go po prostu do formy takiej niezobowiązującej czynności, która nie ostrzega przed faktycznym zagrożeniem jakie może czekać młodego człowieka, gdy tak pusto podejdzie do tematu w tak młodym wieku ?.
Czy rozszerzanie zakresu zapisów kodeksu karnego rasy lub religii o takie postulaty, jak orientacji seksualnej, wieku i płci ma jakieś logiczne uzasadnienie ?. Czy orientacja seksualna jest czymś podlegającym pod ochronę przed dyskryminacją ?. Przecież orientacja seksualna to dobrowolny, niewymuszony wyboru każdego człowieka, który może sobie zdawać sprawę z tego, że może być dyskryminowany z tego powodu, bo przecież nikomu nie możemy narzucić , by coś tolerował, akceptował, skoro ma wolność wybory i słowa. Czy nieprzyjęcie kogoś do pracy z powodu jego orientacji seksualnej jest czymś złym ?. Czy zakaz noszenia krzyżyków, którym miał miejsce w jednej z linii lotniczych nie jest dyskryminacją ?. Wydaje mi się, że w ogóle błędnie jest odbierane słowo dyskryminacja, bo skoro mamy wolność i prawo wyboru tego, z kim chcemy żyć, pracować, to czy nie mamy prawa do tego, by mieć osobisty nieprzymuszony wpływ na elementy swojego ubioru ?. Czy niedługo osoby heteroseksualne w krajach, które nie zalegalizowały homoseksualizmu będą musiały ściągać obrączki, bo osoby o innej skłonności seksualnej będą czuły się dyskryminowane ?. Czy tego samego nie mogą się domagać single, którzy mogą czuć się tym dyskryminowani widokiem obrączki ?. Według mnie jest to chore podejście i wypaczanie tego, do czego tak naprawdę dąży wolny cywilizowany świat. Przecież na jakiej podstawie ja mogę ingerować w wiarę danej osoby, orientację seksualną i jej symbole religijne, czy też to, czy osoby noszą obrączki, czy też nie, skoro ja mam takie samo prawo do tego, by w tym uczestniczyć (Homoseksualizm w Polsce nie jest zalegalizowany, ale według mnie powinien być, a wyjaśnię to później, jak ktoś dotrwa). Uważam, że stanowczo powinien zostać wykreślony z kodeksu karnego zapis o dyskryminacji religijnej, bo religia nie jest żadną wadą genetyczną, ułomnością czy też czymś dziedzicznym. Dlaczego więc traktujemy ją, jakby była ?. Oczywiście człowiek może być wychowywany w duchu różnych religii, ale nie ma obowiązku jej wyznawać, więc nie jest to coś wymuszonego, a jak każda niewymuszona skłonność może podlegać krytyce. W taki sam sposób odbieram skłonności seksualne, nikt nas nie zmusza do nienaturalnego biologicznie współżycia, więc, dlaczego nie ma to podlegać krytyce w krajach, w których podobno jest wolność słowa ?.
Jeżeli chodzi o dyskryminacje wiekową, to czy nie jest to, czego wszyscy się spodziewają, a więc zniesienia wieku współżycia z nieletnimi, co prowadzi nas prosto do pedofilii ?. Czy nie jest to próba zniesienia prawa o zakazie sprzedaży alkoholu nieletnim ?. Dlaczego akurat organizacje skupiające się w LGBT stawiają tego typu postulaty ?. Ja na temat organizacji walczących o swoje prawa "seksualne" mam od dawna zdanie wyrobione i uważam, że pomimo, iż jestem za akceptacją ich dobrowolnych związków to nie zgadzam się na to, by stawiały tego typu postulaty, bo jak je stawiają to niech mówią prosto z mostu o co im chodzi, a chodzi im o legalny dostęp nieletnich do klubów/dyskotek, alkoholu i współżycia z nimi - nieletnimi. Takiej dewiacji mówię stanowcze nie, a pewne środowiska chyba nareszcie się odkryły i pokazały do czego prowadzi jedna dewiacja (oczywiście nie uważam, że większość osób homoseksualnych jest pedofilami, ale uważam, że w tego typu organizacjach jest wiele tego typu dewiantów i oskarżam pośrednio je o podleganie i propagowanie wraz z nimi zboczenia, którego nie da się i chyba nikt normalny nie potrafi zaakceptować). Ktoś mi powie pewnie, że heteroseksualni też są pedofilami, ale ja po prostu skwituje to tym, że heteroseksualny, czy też homoseksualny pedofil jest dewiantem ponad te dwie wyżej wymienione orientacje - zaznaczam tu nie uważam, że heteroseksualny i homoseksualny człowiek ze skłonnościami pedofilskimi to to samo, co hetero, bądź homo. Pedofil to pedofil i to jest jego dewiacja, która wybiega ponad orientacje seksualną. Zdaje sobie sprawę, ze jest to dość zawiłe, ale jednak wśród organizacji homoseksualnych, które pod płaszczem homoseksualizmu próbuje promować swoje skłonności, co widać gołym - jest wielu ponad to zboczeńców zagrażających, nie tylko dzieciom, ale i zdrowemu rozsądkowi. Oczywiście ten postulat ma i swoje plusy, bo przecież wielu ludzi dyskryminowanych dziś za swój wiek nie może znaleźć pracy i taki zapis po części pomógłby im walczyć z tą dyskryminacją, ale jak już przedstawiłem wyżej, ja jako człowiek uprzedzony do takich organizacji nie wierzę w ich szczytne postulaty i dobroć serca, bo te postulaty przecież z perspektywy nie zagłębiając się w nie(po za pierwszym) w ogóle nie mają nic wspólnego ich dążeniami, więc skąd się one wzięły ?.
Kolejną sprawą jest postulat o wpisanie do kodeksu karnego zapisu o dyskryminacji płciowej. Jest to dziwny postulat według mnie. Wyobraża sobie ktoś kobietę pracującą na budowie, przenoszącą wielokilogramowe cegły, belki, czy też pręty ?. Doprowadzić to może do tego, że drobna kobieta, będzie się ubiegać o tę samą pracę z mężczyzną słusznej postury i to ona dostanie tę pracę w imię zasady nie łamania "prawa". Czy szef firmy nie ma prawa dobierać pracowników według własnego uznania ?. Czy nie ma prawa tworzyć i zarządzać firmą według własnego widzi misie, jeżeli nikogo nie wykorzystuje ?. Czy według was, normalnym będzie to, że to kobiety będą ustępować nam miejsca np. w autobusie ?. Czy kobiety rzeczywiście są nagminnie dyskryminowane ze względu na swoją płeć ?. Jakie korzyści dla kobiet wynikają z takiego postulatu, bo być może, czegoś nie dostrzegam ?. Z drugiej strony wydaje mi się, że jest to taki dołożony postulat, dla rozszerzenia dyskusji i odwrócenia uwagi od poprzedniego postulatu, bo przecież dzieci nie będą protestowały, gdy ktoś chce zwiększyć ich prawa, a kobiety skupią się na tym temacie, o którym teraz piszę. Chyba kobiety nie dostrzegają zagrożenia, jakie się wiąże z tym postulatem i może zabrzmi to szowinistycznie, ale wiele stanowisk, jakie im przysługuje z racji stereotypu mogą zacząć tracić na rzecz mężczyzn. Wiem, że może nie mam zbyt nowoczesnego podejścia do tego tematu, ale naprawdę obecnie nie widzę, żadnej dyskryminacji ze względu na płeć, ba na wysokich stanowiska w urzędach widzę więcej kobiet, niż mężczyzn, ale oczywiście może mieszkam w wyjątkowym mieście. Należy się zastanowić, jakie kontakty utrzymują ze sobą organizacje różnych orientacji seksualnych i feministyczne, bo ten postulat jest typowo feministyczny i nie pierwszy tego typu stawiany przez LGBT, a jak to mówią ręką, rękę myje, feministki wesprą homoseksualistów, homoseksualiści feministki i siła głosu jest znacząco większa.
Ostatnim postulatem organizacji zrzeszonych w LGBT, jest postulat, by wprowadzić do kodeksu karnego zapis o niedyskryminowani osób niepełnosprawnych. Nikt chyba nie będzie polemizował z tym zapisem, bo wszyscy są pewnie jak najbardziej za, ale jak już pisałem, czy kolejny tak szczytny postulat, jak wcześniej wymieniona dyskryminacja płciowa nie jest czasem odwróceniem uwagi ?. Ten ostatni postulat powinien być już dawno wpisany do kodeksu karnego, może wtedy modernizacja wielu niedostępnych dziś miejsc dla takich osób stałaby się faktem, a nie mitem, choć mitem, który wolno, ale jednak zanika, co jest pozytywnie widoczne, gdy patrzy się na nowo wybudowane obiekty. Bardzo szczytny postulat, ale czy nie ma on grać na emocjach, by tylnymi drzwiami wprowadzić postulat o niedyskryminacji wiekowej, który oczywiście ma swoje plusy, ale jest uchyleniem drzwi dla bardzo groźnego tematu pedofilii. Wyobraża sobie ktoś 10-14 latka oddającego głos w wyborach ?. Ja niestety, aż takiej wyobraźni nie mam, być może wynika to z faktu, że jestem za podniesieniem wieku wyborcy - możliwość głosowania od 21 roku życia ...
Być może mam uprzedzenia, być może zbyt asekuracyjnie podchodzę do tematu i nie doceniam szczerości osób je stawiających, ale życie mnie nauczyło, że nawet drobna, nieistotna decyzja może nieść za sobą ogromne konsekwencje. No cóż mam uprzedzenia, co do organizacji związanych z orientacją seksualną - taka prawda i nie ukrywam tego, ale jak już wiele razy pisałem nie mam nic przeciw związkom takich osób, choć nie akceptuje tego "zboczenia"(według mnie) i nie jest dla mnie normalne, nie jest do zaakceptowania adopcja dzieci przez takie związki.
<-- SPRAWDŹ SAM/A !




Komentarze
Pokaż komentarze (3)