Nasilające się strajki, paraliż na granicach, groźby zablokowania polskich dróg, tak wygląda Polska po objęciu władzy przez PO ....
Donald Tusk, "człowiek o miękkim sercu" nie ma pojęcia "dlaczego", dlaczego pod jego rządami dzieją się takie "CUDa" to nie tak przecież miało być, nie tak miał wyglądać kraj miłości, tolerancji, zrozumienia i lepszego dialogu ... Strajki lekarzy, pielęgniarek, nauczycieli, górników, celników, planowany symboliczny strajk policjantów, którym na więcej zabrania konstytuacja, jak i na razie symboliczne żądania płacowe prokuratorów, czy też sędziów są niezrozumiałe dla obecnego premiera i jego ekipy, oni nie rozumieją, co od nich lud w ogóle chce ...
Jako obywatel naszego kraju, postanowiłem pójść tropem wskazanym przez naszego narodowego mędrca Lecha Wałęsę i wyjaśnić zagadkę owych strajków, w jakże starej, ale nowej III RP pod rządami PO.
Nikomu nie jest pewnie do śmiechu, zresztą pod koniec rządów poprzedniej ekipy też pewnie tak nie było, ale to co się dziś dzieje, przekracza pewne normy strajków w demokratycznym kraju. Lud chce pieniędzy, ale lud nie rozumie tego, że pieniędzy nie da się dodrukować i rozdać, kiedy ludowi zachce się więcej. Lud, który "dziś" ruszył po swoje, niewątpliwie żąda tak wiele, że nie da się tych żądań spełnić w normalnym kraju, chyba, że mówimy o kraju CUDów. Czy w kraju miłości i lepszego dialogu, w kraju CUDów Czarodzieja te żądania są rzeczywiście nie do spełnienia ?. Czy Donald Tusk "człowiek o miękkim sercu" nie powinien dać głodującym ludziom i ich dzieciom na chleb ?. Jak to możliwe, że w tak krótkim czasie, żądania płacowe, aż tylu osób się tak nasiliły ?. Czy Donald Tusk padł ofiarą spisku ?!. Spróbujmy odpowiedzieć sobie na te pytania.
Ostatnie miesiące rządów poprzedniej ekipy były gorące pod względem nasilających się protestów służby zdrowia. Ludzi, którzy nie zarabiali pieniędzy adekwatnych do ich wykształcenia, umiejętności i zapotrzebowania społecznego na ich usługi. Służba zdrowia jest w opłakanym stanie od wielu lat i PiS nie potrafił sobie poradzić z rozwiązaniem jej problemów w przeciągu 2 lat swoich rządów. Protesty "Białego miasteczka" były silne, pomimo to były premier, krótko skwitował żądania płacowe dając kilkuset złotowe podwyżki, na których bardziej skorzystali lekarze, niż same pielęgniarki i nie chciał negocjować ich zwiększenia. Pomimo to protest trwał, bo protestujący mieli wsparcie i to wsparcie niewątpliwie mocne, bo człowieka, który mógł odmienić ich los, ale nie tylko ich, bo obiecywał coś więcej. Ten człowiek nie tylko obiecał drastyczne zwiększenie płac w służbie zdrowia, odnowienie szpitali, boiska, ale obiecał coś więcej - zwiększenie płac dla wszystkich, pomimo tego, że nie wszyscy protestowali, a mimo to obiecał, że wszystkim będzie żyło się lepiej. Donald Tusk, bo o nim mowa, jak pewnie wszyscy się domyślają, obiecał jeszcze coś, obiecał, że zrobi z naszego kraju drugą Irlandię, zmieni dialog władzy z ludem i spowoduje to, że emigracja, szczególnie ta młoda, która od wejścia Polski do UE, pod rządami poprzednich ekip, uciekła z kraju za chlebem, wróci i to już niedługo, "bo praca tu będzie się opłacać".
Polski naród nie jest naiwny i wszyscy przecież wiedzieliśmy, że obietnice przedwyborcze są tylko skrótem myślowym, a Druga Irlandia to po prostu plan zmiany nazwy kraju, a nie jego sytuacji gospodarczej, społecznej. Przecież większość z nas to nie frajerzy i zdawaliśmy sobie sprawę z tego, że obietnice polityków, szczególnie tych czołowych to taka gra słowna --> Jak w Drugiej Japonii znajdziesz w jednym z 3 milionów mieszkań, dobrze opłacaną pielęgniarkę, która da ci mapę do portalu, który przeniesie cię do Drugiej Irlandii i tam zerwiesz gruszkę z wierzby to zgłoś się do nas, a my damy ci nagrodę w postaci honorowego obywatelstwa Drugiego Hong Kongu i czek na 100 milionów. Wszyscy wiedzieliśmy i wiemy, że tego typu gierki słowne to coś pustego i nikt przecież nie jest takim frajerem, by w to wierzyć !. Przecież nawet TVN i GW mówiły i pisały o tym (szkoda, ze dopiero po wyborach), że skróty myślowe kolejnej ekipy są tym samym, co skróty myślowe poprzednich.
Dlaczego więc dziś mamy taką sytuację jaką mamy ?. Czy Donald Tusk i jego ekipa padli ofiarą tajemniczego "sPiSku" ?. Wnikliwe śledztwo eksperta od skrótów myślowych, pierwszego założyciela klubu sympatyków owych skrótów, Lecha Wałęsy sprowadza nas właśnie na ten tajemniczy trop. Lech Wałęsa zatroskany o manipulację jakiej padło wiele milionów osób twierdzi, że jest pod wrażeniem tego, jak twardy tyłek ma Donald Tusk i podziwia go w sytuacji, w której raz co raz musi odbierać owym tyłkiem ataki związków homoseksualnych, górników, celników, pielęgniarek, których igieł ima się premierowski tyłek itd. Taki twardy (!), z taką gracją (!), nikt mu nie dorówna i szkoda, tylko, że ma takie miękkie serce mówi Lech Wałęsa ... Kto tym wszystkim dowodzi ? - zastanawia się Lech Wałęsa. Za moich czasów to było nie do pomyślenia, żeby jakiś związek, jakieś służby tak zagrażały sytuacji w kraju, jeżeli to się nie zmieni to trzeba będzie wprowadzić stan wyjątkowy, tak dłużej nie może być, bo to grozi anarchią (!) - mówi Lech Wałęsa. I kto za moich czasów pomyślałby, że liderzy związków zawodowych występują przeciw władzy, która tak dla nich się stara ? - zastanawia się Lech Wałęsa. Za moich czasów stawiało się takiego "Bolka" na czele związku i nikt władzy nie ruszył, a jak były bunty to siadało się przy stole i ten "Bolek" wszystko "UKŁADał", a dzisiaj ?. Co to się porobiło ... ? - dywaguje zmartwiony Lech Wałęsa.Trzeba było wyczyścić wszystkie stanowiska z aparatczyków poprzedniej ekipy rządzącej i ustawić swoich na czele związków zawodowych, przecież wtedy nikt, by nie strajkował, bo po co, skoro ludziom realnie żyje się lepiej. Te protesty wynikają, tylko z faktu, że PiSowscy aparatczycy sterują strajkami, gdyby byli nasi byłby spokój, a tak trzeba rozważać stan wyjątkowy - twierdzi Lech Wałęsa. Takie miękkie serce, tyle planów, tak olbrzymie postępy, a oni go traktują, jak człowieka nie z tego świata. Przecież sam go "malowałem" i wiem, że kto, jak kto, ale Donek robi ludziom dobrze, a jego tyłek jest niezrównanie twardy. Przecież w 92 r. daliśmy radę to, dlaczego dziś mielibyśmy nie dać ?. Sondaże przecież pokazują, ze strajkują , tylko oszołomy, a prawdziwy naród jest z nami - twierdzi Lech Wałęsa.
Właśnie, dlaczego są te protesty i kto za tym wszystkim stoi ?. Czy słuszne są przypuszczenia Lecha Wałęsy, że skala protestów musi wynikać z tego, że ktoś te protesty podsycał ?. Kiedy zatem był ten początek i kto podsycał tych protestujących, że aż tylu ludzi żąda podwyżek płac ?. Pospolite ruszenie "BY ŻYŁO SIĘ LEPIEJ" ma niewątpliwie swoje wytłumaczenie, tylko czy aby dobrym tropem idzie Lech Wałęsa ?. Czy protesty nie wynikają czasem z CUDów nad Irlandzką Wisłą, jakie obiecał obecny premier Tusk ?. Dlaczego każda władza szuka wytłumaczenia nieudolności swoich rządów, a tym bardziej władza, która przecież ma stabilną większość parlamentarną i wiedziała przed wyborami, jak rozwiązać wszelkie problemy, szuka przyczyny w "nieudolności" rządów poprzedniej ekipy ?.
Czy skala protestów może wynikać, tylko z faktu, iż nie wyczyszczono stanowisk z aparatczyków poprzedniej władzy, jak twierdzi Lech Wałęsa ?. Czy winę można zrzucać na dobroć serca obecnego premiera i jego łaskę do osób poprzedniej władzy ?. Czy ludźmi naprawdę w Polsce da się tak łatwo manipulować ?. Brak efektywności swoich rządów każda nowa władza zwala na poprzednie, ale przecież każda władza zdaje sobie sprawę w jakim stanie będzie przejmować kraj i co będzie w stanie zrealizować. Dlaczego więc Donald Tusk i jego ekipa obiecali tak wiele, skoro wiedzieli, że "Kaczystowski reżim" zrujnował kraj ?. Dlaczego pomimo tego Donald Tusk obiecał coś, czego nie mógł zrealizować ?. Dobroć serca Donalda Tuska polega na tym, że pomimo tego, iż nie mógł patrzeć na głodujących ludzi, postanowił pozostawić jakiś aparatczyków poprzedniego rządu na jakiś stanowiskach i jedynie dać ludziom parę tygodni nadziei i złudzeń, by zapomnieli przez chwilę o głodzie i bliskich na wyspach, wierząc, że już niedługo będzie żyło się lepiej ?. Nie pojmuje, na czym polega ta dobroć serca Donalda Tuska, bo można wywnioskować, że Donald Tusk nie przejmował władzy, by ludziom żyło się lepiej, tylko na tym, że był tak dobry, iż poprzedniej władzy nie wykopał doszczętnie na zbity pysk i nie pozamykał w więzieniach (choć próbował i próbuje) ... Czy to jest ta dobroć serca ?. A co ze zwykłymi ludźmi, bo wszystkim wydawało się, że to ich tyczy się hasło "BY ŻYŁO SIE LEPIEJ" ...
Nie ma już "reżimu", ale niestety Donald Tusk, człowiek o miękkim sercu zawiódł, bo nie wykopał sprzątaczek z MSWiA i był tak dobry, że nie położył łapy na związkach zawodowych ... A przecież wszyscy wiemy, że bez tego, ani rusz i nie będzie CUDów - Podziękujmy Donaldowi za jego miękkie serce dla "reżimowych aparatczyków". Dla pociechy zostają lody wszystkich smaków, o których dostępność zadba minister Ćwiąkalski - "BY ŻYŁO SIĘ LEPIEJ".




Komentarze
Pokaż komentarze (12)