Prixo Prixo
70
BLOG

CUDa Kolendy i Ćwiąkalskiego

Prixo Prixo Polityka Obserwuj notkę 19
    Wczorajszego dnia należy zwrócić uwagę na dwie dość ważne informację z zakresu ministerstwa sprawiedliwości. Pierwsza, w której zarzuca się byłemu ministrowi sprawiedliwości zniszczenie mienia państwowego - laptopa i druga, w której jedna z ofiar "Kaczystowskiego reżimu" opuszcza areszt. Co te sprawy mają ze sobą wspólnego ?. A no właśnie, jak się ma sprawa Zbigniewa Ziobry i jego domniemanego niszczenia państwowego mienia - laptopa, a co za tym idzie, niszczenia dowodów przestępstw "Kaczystowskiego ministra" do sprawy wypuszczenia z aresztu lobbysty Marka Dochnala - jednej z ofiar "Kaczystowskiego reżimu" ?.

    Czy informacja o domniemanym niszczeniu mienia państwowego i dowodów "reżimu" nie była czasem formą odwrócenia uwagi opinii publicznej od dobroci serca nowego ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ćwiąkalskiego ?. Nie czarujmy się, wszyscy wiemy, że minister sprawiedliwości, czy to Ziobro, czy Ćwiąkalski, zawsze mieli i mają ogromny wpływ na decyzję swych podwładnych, tym bardziej, jeżeli wymienia on większość kadr i ta decyzja nie wzięła się nagle z powietrza, czy też merytorycznego uzasadnienia, na co próbują zwrócić niektórzy uwagę. Marek Dochnal nie jest pierwszą "ofiarą reżimu", która po objęciu ministerstwa przez Zbigniewa Ćwiąkalskiego opuszcza areszt, czy też umarza się przeciw niej postępowanie. Czy takie odwracanie uwagi jest rzeczywiście skuteczne ?. Pewnie, że jest tym bardziej, jeżeli zwrócimy uwagę na fakt, iż wiedzę o polityce większość społeczeństwa czerpie z takich właśnie, krótkich newsów.

    Całe wczorajsze popołudnie bębniono tu i tam, jak to były minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro niszczy państwowe mienie i próbuje niszczyć/ukrywać dowody domniemanych zbrodniczych czynów - swoich i swoich podwładnych. Oczywiście ta informacja dotarła do większość opinii publicznej i zapadnie jej w pamięć, bo jakże taki news mógłby nie zostać zapamiętany ... Jak się jednak okazuje domniemane niszczenie mienia jest raczej nieszanowaniem, niedbaniem o mienie państwowe, a nie próbą celowego niszczenia i ukrywania dowodów. Cały dzień krążyła informacja, jakież to koszty zostaną poruszone przez podatników z racji tego, że minister Ziobro zniszczył drogi sprzęt państwowy, ileż to lamentów, było i wszystko byłoby ładnie pięknie, gdyby nie, chyba rzetelność jednej z dziennikarek i to dziennikarki, która raczej nie może być posądzona o miłość do byłego ministra i zaciekłą obronę jego osoby. Pani Katarzyna Kolenda-Zaleska, bo o niej mowa, zszokowała wszystkich na specjalnej konferencji prasowej ministerstwa sprawiedliwości, bo otóż okazało się, że państwowe mienie, które było kompletnie zniszczone, zaczęło działać !. Kolejny CUD ! i to w czasie tak gorącej sytuacji rządowo-społecznej, a nie wierzyli, pomimo tego, że nawet sam Lech Wałęsa nieustannie zapewniał o tym od kilku, że będą CUDa, tylko potrzeba czasu. I kto, by pomyślał, że przypadkiem TVN będzie gwoździem do trumny całej "afery" ...

    Jakie wnioski można wyciągnąć z całej sprawy ?. Czy pracownicy ministerstwa sprawiedliwości nie potrafią się obsługiwać laptopami ?. Czy możliwe jest to, że ministerstwo sprawiedliwości, które zasięgnęło opinii informatyka (można się zastanawiać, czy odpłatnie) zostało wprowadzone celowo w błąd, a jeżeli tak to dlaczego i, czy w takim razie ministerstwo odzyska pieniądze za opinię informatyka, który wycenił szkody ?. Oczywiście domyślam się, że w ministerstwie pracują informatycy i mogli to zrobić w ramach zatrudnienia, ale jednak przydało, by się wyjaśnienie, czy aby na pewno dana opinia była darmowa - Przecież chodzi o nasze podatki hmm. Czy może, jednak można wyciągać aż tak daleko idące wnioski, że cała ta nadmuchana afera, miała być raczej odwróceniem uwagi od innego CUDu ministerstwa sprawiedliwości, a więc wypuszczenia na wolność znanego lobbysty Marka Dochnala, który pod rządami "Kaczystów" był więziony długie lata hmm ... ?.

    Cała sprawa jest niewątpliwie kuriozalna i ośmieszyła, nie tylko urzędników ministerstwa sprawiedliwości, informatyka, który obliczył koszty uszkodzenia, ale i samego ministra sprawiedliwości, któremu były minister zarzuca inwigilacje - I czy nie ma powodu, by tak się czuć ?. Może jednak o to chodziło, by za wszelką cenę, odwrócić uwagę od informacji dnia z zakresu ministerstwa sprawiedliwości. Na pewno nie chodziło o takie zakończenie "afery", jakie miało miejsce i można się domyślać, co teraz odczuwają urzędnicy ministerstwa sprawiedliwości, ale plan chyba został wykonany i to z nawiązką, bo ten dzień będą wspominać wszyscy jeszcze, jakiś czas, a niestety większość będzie go wspominać z uśmiechem na ustach i ten uśmiech na pewno nie będzie reakcją na wieść o wypuszczeniu kolejnego aferała III RP - ofiary "Kaczystowskiego reżimu".
Prixo
O mnie Prixo

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (19)

Inne tematy w dziale Polityka