Ja kapitan.
Czyli historia pewnego munduru. W te pamiętne wrześniowe dni.
Kiedy jeszcze nie było komputerów a nawet telewizorów jedyną rozrywką ludzi było wzajemne towarzystwo i ich zdolności krasomówcze. I takimi zdolnościami obdarzony był mój stryj Ludwik, który nie tylko że miał co opowiadać ale robił to tak że mnie jako paroletniemu chłopcu włosy stawały na głowie i cierpła skóra na plecach.
A jedno z jego opowiadań zaczynało się tak.
Kiedy stryj Ludwik skończył dwadzieścia jeden lat i miał się żenić ze swoją dziewczyną Anielą, jak grom z jasnego nieba spadła na niego wiadomość którą przyniósł mu posłaniec z gminy wraz z kartą mobilizacyjną. Na karcie było napisane że ma się zgłosić w dniu pierwszego września 1939 w jednostce wojskowej w………… .
Stryj Ludwik odwlekając ile tylko mógł chwilę odejścia do wojska rad nie rad musiał w końcu zgłosić się do jednostki wojskowej.
Obdarowany przez swoją matkę bochenkiem chleba i kawałkiem słoniny, pobłogosławiony przez ojca, oraz żegnany z płaczem przez swoją dziewczynę późnym wieczorem udał się na piechotę do wojska.
I tak po przebyciu czterdziestu kilometrów zgłosił się w dniu 1 września 1939 roku jeszcze przed świtem w jednostce wojskowej w ……
Nie zdążył jeszcze zapoznać się z miejscem do którego trafił ani pobrać należnego mu umundurowania kiedy w jednostce ogłoszono alarm. Zagubiony, oszołomiony i zaskoczony przeganiany z miejsca na miejsce został w końcu przydzielony jak sam mówił do pana kapitana. I jego zadaniem od tej pory było opiekowaniem się walizkami pana kapitana. A walizek było pięć. Wszystkie z brązowej skóry pięknie wyglancowane i nawet niezbyt ciężkie. I z takim to przydziałem stryj Ludwik wyruszył na wojnę.
Jego drużyna składała się z pana kapitana, samochodu, kierowcy i mojego stryja Ludwika mającego za zadanie opiekę nad walizkami pana kapitana.
I tak w kolumnie innych samochodów i wozów taboru wojskowego stryj Ludwik wyruszył na wojnę. Wojnę widzianą z tylnego siedzenia samochodu i chłopskiej furmanki. Jadąc tak w kolumnie wojska stryj co raz bardziej niepokoił się tym co go czeka i gdzie zagoni go los. A zaczynało się dziać coraz gorzej. Bo zaczeli być bombardowani i ostrzeliwani z samolotów, a i pan kapitan był coraz częściej wzywany na odprawy z których przychodził w coraz gorszym nastroju.
Kiedy po paru dniach jazdy w samochodzie zabrakło paliwa, pan kapitan został zmuszony do zmiany środka transport. Tym środkiem transportu od tej pory stał się chłopski wóz zaprzężony w cherlawego siwka. Kierowca dostał rozkaz żeby zdobyć paliwo i dogonić kolumnę jak tylko to będzie możliwe.
I od tej pory stryj Ludwik dostał dodatkowy przydział i został woźnicą u pana kapitana.
Kiedy po kilkunastu dniach tej dziwnej wojny i ciągłym przemieszczaniu się na wschód po prostu skończyła się droga i nie było już gdzie dalej jechać i nie było nowych rozkazów co robić dalej pan kapitan powiedział stryjowi że wojna już się skończyła i że może wracać do domu.
Pan kapitan widząc w jakim stanie jest ubiór stryja, bo stryj nadal był w swoim cywilnym i bardzo już zniszczonym ubraniu postanowił obdarować stryja jednym z swoich mundurów i dzięki temu stryj nareszcie dowiedział się co było w tych pięknych walizkach pana kapitana. Otóż w tych walizkach pana kapitana było pięć kompletnych mundurów oficerskich Wojska Polskiego.
I kiedy po zdjęciu dystynkcji i naszywek z kapitańskiego munduru stryj Ludwik przebrany w mundur Wojska Polskiego i to w nie byle jaki bo oficerski żegnał się z panem kapitanem dziękując mu za piękny mundur zostali ogarnięci jak opowiadał stryj Ludwik przez Rosjan.
I wraz z tysiącami innych żołnierzy trafili do obozu jenieckiego. Po paru dniach zaczęła się selekcja. Rosjanie zaczęli oddzielać oficerów od żołnierzy i umieszczać ich w innych obozach, a że wielu oficerów jakby przeczuwając że to może się dla nich źle skończyć przebierało się w mundury żołnierskie to Rosjanie zaczęli stosować bardziej szczegółowe metody selekcji polegające między innymi na szczegółowym oglądaniu żołnierzy zwracając szczególną uwagę na ich ręce.
I kiedy przyszła kolej na stryja Ludwika ubranego w oficerski mundur, nawet bez specjalnego oglądania, został skierowany do korpusu oficerów, a kiedy chciał wyjaśnić że to pomyłka to dostał kolbą między żebra i tyle miał do gadania. Bo Rosjanom nawet do głowy nie przyszło, że szeregowy żołnierz może chodzić w oficerskim mundurze,
I tak to stryj Ludwik syn polskiego chłopa oficjalnie nawet nie żołnierz, bo nawet nie złożył przysięgi wojskowej trafił wraz ze swoim kapitanem i z innymi oficerami Wojska Polskiego do bydlęcego wagonu gdzieś na bocznicy kolejowej na wschodnich kresach Polski.
Ale stryjowi który już zatęsknił za domem, rodziną a przede wszystkim za swoją Anielką ani w głowie była dalsza tułaczka po obcych krajach tym bardziej że wśród oficerów krążyła plotka że mają ich wywieź na Syberię. A czym była wywózka na Syberię to wiedział nawet prosty polski chłop.
I kiedy tylko nadarzyła się okazja stryj wraz z innymi sprytnymi chłopakami którzy tak jak i on nie mieli ochoty korzystać z gościny Rosjan w mało przytulnej Syberii wyrwali parę desek z podłogi wagonu i kiedy wieczorem pociąg ruszył i wjechał do lasu pięciu z nich uciekło z tego wagonu. Stryj namawiał swojego kapitana aby uciekał razem z nim bo nie wiadomo co może się dalej z nimi dziać, ale pan kapitan odmówił twierdząc że chroni ich jakaś konwencja.
I tak to po trzy i pół miesięcznej tułaczce tuż przed Bożym Narodzeniem powrócił stryj Ludwik na piechotę z dalekich kresów Polski do swojego domu i do swojej Anielki z którą żyli długo i szczęśliwie.
A mundur od pana kapitana, który niemal nie doprowadziło go do śmierci i skończenia z kulą w tyle głowy gdzieś w katyńskim lesie, przerabiany, nicowany i pielęgnowany służył stryjowi jeszcze w latach sześćdziesiątych dwudziestego wieku, co ja osobiście jako paroletni chłopiec na własne oczy widziałem i to opisałem.
I w tym miejscu nasuwa mi się taka mała refleksja i prośba do wszystkich ludzi dobrej woli. Zostawmy już tych żołnierzy i oficerów w spokoju tam gdzie padli i gdzie przytuliła ich ziemia i pozwólmy aby zabliźniły się rany. Niech odpoczywają w spokoju, skoro już tyle przeszli za życia. A zachowajmy pamięć o nich choćby w takich opowiadaniach….. Bo już czas….. Już czas………
176
BLOG


Komentarze
Pokaż komentarze