Ja i Samotność Tłumu
Nie możliwe a jednak możliwe. Patrząc na te tłumy zebrane na tym marszu wolności odniosłem przygnębiające wrażenie że te tysiące ludzi zgromadzonych na tym marszu jest bardzo, ale to bardzo samotnych, którzy jak ryba wody potrzebują jakiejś porywającej ich idei, celu w życiu, odrobiny miłości i rodzinnego ciepła którego, na co dzień, tak bardzo, ale to bardzo im brakuje.
Więc szukają go wszędzie gdzie się da. I dla zapewnienia sobie choćby namiastki tej bliskości drugiego człowieka są gotowi na wszystko aby tylko poczuć tę bliskość, ciepło i radość z bycia razem. Dla tej chwili bycia razem są gotowi wystawać godzinami w skwarze, zimnie i w zaduchu. Słuchać tego wycia, ogłupiającego i ogłuszającego jazgotu płynącego z głośników nastawionych na ful i mających zagłuszyć w nich tą tęsknotę za kimś bliskim za porywającą ideą za celem w ich życiu.
Ale nic nie zastąpi człowiekowi miłości drugiego człowieka bardziej niż poczucie wspólnoty rodzinnej. I nic nie zastąpi rodzinie poczucia wspólnoty bardziej niż przynależność do Narodu. Bo człowiek jest stworzeniem stadnym i źle się czuje bez poczucia bycia czyimś i poczucia że jest się komuś potrzebnym.
A tą potrzebę od wieków najlepiej zaspokaja Rodzina, Plemię i Naród. I tego nie zmieni lansowana wszelkimi sposobami idea że wszyscy jesteśmy obywatelami Świata, że wszyscy jesteśmy Europejczykami, że wszyscy jesteśmy tacy sami. Bo nie jesteśmy. Na szczęście nie jesteśmy. Co bardzo dobrze było widać na tej imprezie.
Na tych marszach i protestach przed laty ludzie gromadzili się z powodów porywających ich idei. Buntu przeciw otaczającej ich rzeczywistości. Niestety historia zatoczyła koło i to przeciw czemu buntowali się wówczas ludzie dziś jest na wagę złota, co świadomie lub nie przyznają już nawet ci co organizowali te marsze i protesty wówczas i dziś.
Bo na tej imprezie ludzie zgromadzili się z tęsknoty za porywającą ich ideom a dostali tylko… , no właśnie co……?.


Komentarze
Pokaż komentarze (5)