Fotoradary czy zdrowy rozsądek.
Od 28 lat jeżdżę trasą o długości 180 km. Kiedyś kiedy ta trasa była jeszcze nie wyremontowana potrzebowałem na przejechanie tej trasy zgodnie z przepisami trzy godziny.
Teraz po remoncie i po wybudowaniu dwóch obwodnic potrzebuję na przejechanie tej trasy zgodnie z przepisami 3,5 godziny.
I aż strach pomyśleć ile będę musiał jechać jak ta trasa zostanie całkowicie wyremontowana , właśnie zaczął się remont ostatniego odcinka. Bo kiedy teraz kończy się stara droga gdzie pod znakiem teren zabudowany jest znak pozwalający jechać z szybkością 80 km na godzinę a metr dalej na świeżo wyremontowanej drodze stoi nowy znak ograniczający tą prędkość do 50 km to człowiek mimo woli zaczyna się zastanawiać o co w tym bałaganie chodzi.
Bo podobno drogi to jest krwioobieg gospodarki więc po co go hamować. Czy chodzi o bezpieczeństwo nie, bo skoro przez ostatnie 28 lat na tej starej drodze można było jechać szybciej i nikomu to nie przeszkadzało to chyba teraz też nie.
Więc chyba rzeczywiście chodzi tylko o kasę. Ale w takim razie po co było wydawać te ciężkie miliardy na remonty tych dróg i ograniczać na nich prędkość po to tylko aby zarabiać miliony na tych fotoradarach narażając się kierowcą i poddając w wątpliwość swój zdrowy rozsądek. A co gorsza utwierdzać wśród Polaków brak szacunku do władzy i prawa.
Bo taki jeden źle postawiony radar potrafi wyrządzić więcej szkody Państwu i prawu niż te tysiące ofiar naszej bezmyślności które zginęły właśnie przez nasz brak szacunku do głupiego i bezmyślnego prawa.
I kiedy wreszcie mądrzy ludzie w Polsce powiedzą dość temu głupiemu prawu i ich twórcom.
I dlatego ogłaszam społeczną akcję sprzeciwu.
Fotoradarom TAK. Głupiemu prawu i jego twórcom NIE.


Komentarze
Pokaż komentarze (3)