lader lader
232
BLOG

Ja i lekcja tolerancji

lader lader Polityka Obserwuj notkę 3

Ja i lekcja tolerancji.

Było piękne majowe popołudnie. Siedziałem sobie na ławce w małym uroczym parku położonym w samym środku miasta. Słońce dopiero, co skryło się za horyzontem, wokół słychać było cichnący gwar ludzkiej krzątaniny i cichy pomruk miasta. Zasłuchany w ten rytm kończącego się dnia nawet nie zauważyłem, kiedy do ławki, na której siedziałem podszedł mężczyzna. Dopiero kiedy zapytał czy można się przysiąść odruchowo przesunąłem się robiąc miejsce i mówiąc proszę.

Nie bardzo zadowolony z towarzystwa nie od razu odpowiedziałem na próbę nawiązania przez niego rozmowy w stylu, ale dziś była piękna pogoda. Mężczyzna nie zrażony moim chłodnym przyjęciem nadal usiłował zachęcić mnie do rozmowy jednocześnie przysuwając się coraz bliżej do mnie na ławce. Kiedy jego natarczywość w próbie nawiązania rozmowy stała się irytująca, a jego fizyczna obecność zbyt bliska postanowiłem bliżej przyjrzeć się niechcianemu towarzystwu. Tym niechcianym i niepożądanym towarzystwem okazał się być mężczyzna w wieku około czterdziestu lat nie wysokiego wzrostu, o krępej budowie ciała, prostych rdzawych włosach o nalanej nieogolonej twarzy, a pierwsze skojarzenie, jakie mi się nasunęło, kiedy na niego spojrzałem było dzik.

Mężczyzna ten jakby ośmielony tym, że udało mu się wzbudzić moje zainteresowanie stawał się coraz bardziej natarczywy i jakby podniecony. Jego twarz zrobiła się czerwona ręce zaczęły mu dygotać zaczął mnie zapraszać na piwo poklepując mnie przy tym po ramieniu i po udzie, a kiedy jakby przypadkiem złapał mnie ręką za krocze dotarło do mnie wcześniej całkiem bez treści, choć znane mi słowo pedał.

Wstręt i obrzydzenie, jakie odmalowało się na mojej twarzy po uświadomieniu sobie, z kim mam do czynienia musiało i na tym mężczyźnie zrobić wrażenie, bo w desperackim odruchu zaczął bez ogródek proponować, że zrobi mi dobrze i dużo mi zapłaci. A kiedy wściekły i z krzykiem spierdalaj ty pedale ruszyłem na niego z pięściami uciekł między krzewami jak szczur.

Ja po tym przeżyciu poczułem się tak zbrukany, że prawie biegiem udałem się do domu gdzie natychmiast zdjąłem i wyrzuciłem ubranie, które miałem na sobie, a sam udałem się pod prysznic gdzie próbowałem zmyć z siebie niewidzialny bród. I w taki to sposób w wieku dwudziestu  lat dostałem pierwszą lekcję tolerancji od jednej z mniejszości. Pierwszą, ale nie ostatnią.

Drugi raz to nieszczęście spotkało mnie, kiedy byłem już dorosłym mężczyzną miałem już czterdzieści lat i pracowałem.. . Nie to drugie ćwiczenie mojej tolerancji było tak wstrętne i obrzydliwe że zaoszczędzę sobie i wam tego przeżycia……

Trzecie moje ćwiczenie tolerancji miało następujący przebieg. Mam znajomych, którym trafiło się późne dziecko. Oczywiście chłopczyk, a Staś mu było na imię był uroczym dzieciakiem, właśnie skończył sześć lat i poszedł do zerówki. Kiedy odwiedzałem tych swoich znajomych Staś nie dawał mi spokoju oprowadzał  mnie trzymając za rękę po swoim pokoju i po podwórzu pokazując wszystkie swoje zabawki i wszystkie swoje skarby.

Kiedy więc moi znajomi poprosili mnie pewnego razu abym odebrał Stasia z przedszkola ponieważ coś im wypadło i sami nie mogli tego zrobić zgodziłem się od razu. Po zajęciach odebrałem Stasia z przedszkola i wracaliśmy piechotą do domu, jako że do domu było blisko. Kiedy zbliżaliśmy się ze Stasiem do jezdni wziąłem Stasia za rączkę żeby bezpiecznie przejść przez jezdnię, ale dziecko co rusz wyciągało swoją rączkę z mojej dłoni a kiedy go zapytałem dlaczego nie chce podać mi swojej rączki odpowiedział mi szeptem na ucho, że tak chodzą pedały.

Byłem tak zaszokowany tym stwierdzeniem tego dziecka, że  przez chwilę pozwoliłem mu iść samemu bez trzymania go za rękę. Była to najdłuższa chwila w moim życiu. Dziecko zobaczywszy coś na jezdni błyskawicznie tam pobiegło i zanim zdołałem zareagować Staś był już przy krawężniku. Na szczęście w jadącym jezdnią samochodem kierowcą była matka, która też odebrała swoje dziecko z przedszkola i widocznie przewidując, co się może zdarzyć zatrzymała samochód blokując dziecku wbiegnięcie na jezdnię.

Gdyby temu dziecku coś się stało to kroniki kryminalistyczne zanotowałyby jeszcze jednego seryjnego mordercę.

 A tym pe……..  śmierdzielom jestem gotów wybaczyć wszystko, ale nie to, że zniszczyli prawdziwą męską przyjaźń wychodząc jak to, robactwo spod kamienia z gołymi dupami na światło dzienne i ulicę światowych miast.

lader
O mnie lader

Prostolinijnny, a do tego jeszcze skrajny dyslektyk, który rwie się do pisania.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (3)

Inne tematy w dziale Polityka