lader lader
720
BLOG

Ja dyslektyk. Choroba czy głupota.?.

lader lader Polityka Obserwuj notkę 18

Ja dyslektyk. Choroba czy głupota.?. Dysfunkcja  mózgu czy dysfunkcja języka. Co to takiego jest ta dysleksja, że potrafi pozbawić człowieka prawa o decydowaniu o swoim życiu i narazić tysiące szczególnie młodych ludzi, na stres, upokorzenie i wstyd.

Od pierwszej klasy szkoły podstawowej nie udało mi się napisać poprawnie żadnego tekstu  bez błędu ortograficznego mimo wysiłków moich i moich nauczycieli. Żadnego dyktanda ani żadnego wypracowania z języka Polskiego nigdy nie napisałem na więcej niż na trzy z minusem, a i to tylko dlatego że moja nauczycielka języka Polskiego była na tyle mądra że potrafiła już wtedy dostrzec że może to być jakaś dysfunkcja a nie tylko moja głupota i lenistwo. I chcąc mi jakoś pomóc i zachęcić do nauki zaczęła mi stawiać z wypracowań z języka Polskiego po dwa stopnie. Jeden za ortografię a drugi za treść wypracowania i tym sposobem pozwoliła mi skończyć szkołę podstawową w wyznaczonym czasie.

A być może pomogło mi i to że z innych przedmiotów, gdzie nie była aż tak ważna ortografia szło mi całkiem dobrze i to na tyle dobrze że mimo tej przypadłości  z ortografią udało mi się skończyć co prawda nie bez problemów szkołę średnią . Bo kiedy w szkole średniej podczas pisania testu z matematyki na trzydziestu uczniów jako jednemu z trzech uczniów udało mi się rozwiązać zadanie a mimo to dostałem dwóję, bo pod zadaniem matematycznym trzeba było napisać półtora zdania tekstu. A ja zrobiłem w tym tekście sześć błędów ortograficznych, a nauczyciel od matematyki miał też zacięcie polonistyczne to postanowiłem zrezygnować z nauki w ogóle.

A żeby było jeszcze ciekawiej to to zadanie matematyczne rozwiązałem jako jedyny w klasie, a tych dwóch uczniów ściągnęło ode mnie to zadanie. I oni dostali stopnie pozytywne, bo jeden z nich te półtora zdania tekstu pod zadaniem napisał poprawnie, a drugi tego tekstu pod zadaniem nie napisał wcale. I to na mnie padło podejrzenie o ściąganie od kolegów.

I kiedy mimo tych problemów jakoś udało mi się skończyć szkołę średnią i namawiany przez rodzinę i nauczycieli na kontynuowanie nauki w szkole wyższej postanowiłem zaryzykować i napisałem podanie i życiorys o przyjęcie mnie na studia, to bojąc się kompromitacji postanowiłem to podanie i ten życiorys dać do poprawienia korektorce. Po korekcie nie miałem już żadnych złudzeń i odwagi na żadne studia.

A dlaczego o tym piszę. Bo być może wśród czytelników znajdzie się choć jeden nauczyciel który wśród swoich uczniów też dostrzeże takiego ucznia który ma takie same problemy jak ja i pomoże mu, tak jak mnie pomogła moja nauczycielka pokonać tą przeszkodę jaką jest ortografia dla dyslektyków. Bo ilu ludzi takich jak ja mogło by uniknąć upokorzeń i wstydu i być bardziej użytecznych dla siebie, rodziny i dla kraju gdyby nie ta przypadłość i gdyby na swojej drodze życia spotkali kogoś, kto życzliwie i z troską potraktowałby ten ich problem.

I to dopiero Internet i choćby pisanie takich blogów jak ten uświadomiło mi jak duży jest to problem dla takich ludzi jak ja dotkniętych tą przypadłością. Bo dopiero istnienie programów poprawiających błędy daje takim ludziom jak ja jakąś szansę na próbę zaistnienia w przestrzeni medialnej i szanse na przedstawienie swoich przemyśleń i poglądów, których wcześniej ze strachu przed kompromitacją  bali się ujawniać. A zaczynanie pisania po czterdziestu latach dla takich ludzi jak ja, jest jak nauka chodzenia i to nie tylko ze względu na ortografię.

Ten tekst jest napisany tak jak pisze go dyslektyk z tym że ten program na którym piszę ten tekst dużo błędów poprawia sam, więc dlatego ten tekst i tak wygląda w miarę przyzwoicie. Bo w oryginale w jakim ja go napisałem to jest makabra.

A dla nas dyslektyków aby choć trochę ułatwić nam życie wystarczyła by drobna reforma naszego alfabetu i ortografii polegająca na zlikwidowaniu podwójnych liter i pisaniu każdego słowa oddzielnie. I może wtedy było by mniej elegancko ale za to łatwiej i to chyba nie tylko dla nas…..

A do wszystkich czytelników poprawiających moje błędy. Marny wasz trud. Bo mówienie dyslektykowi o ortografii to jak mówienie daltoniście o kolorach.

Ja nie chcę was uczyć poprawnego pisania, ani nawet poprawności politycznej. Ja tylko chcę się podzielić z wami swoimi spostrzeżeniami na otaczającą nas rzeczywistość.

A tych którzy odczuwają dyskomfort czytając te moje wypociny z błędami ortograficznymi choć wiem że w tym wypadku nie o błędy im chodzi zgodnie z obowiązującą poprawnością polityczną bardzo, ale to bardzo serdecznie was przepraszam.

lader
O mnie lader

Prostolinijnny, a do tego jeszcze skrajny dyslektyk, który rwie się do pisania.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (18)

Inne tematy w dziale Polityka