W ten weekend miał miejsce tzw. „Kongres Kobiet”. Co on tak ma wspólnego z osobnikami płci pięknej tego… „nie wie nikt” :-) Kilka tysięcy działaczek (głównie feministek) zjawiło się, aby obradować, dyskutować, (błaznować?) poruszać problemy Polek. Podobno każdy taki zjazd posiada odpowiedni program dzięki któremu zostanie zachowany porządek i będzie można debatować na różne kwestie. Legenda głosi, że gdzieś się on znajduje, tylko nikt nie wie gdzie :-) Przynajmniej zwykły obserwator ma do niego trudny dostęp.
Ale zacznijmy od najważniejszego, jaki przekaz poszedł w Polskę? Tutaj zapewnie nikogo nie zaskoczę (czy ktoś wgl. myślał, że mogą go zaskoczyć feministki?), ponieważ wszystko było tak jak zawsze, czyli:
Matka Polka zło, potrzeba Matki „eurpoejki”
Prawo do powszechnej, „darmowej” aborcji
Parytety
I inne bzdety.
Krótko mówiąc: nic ciekawego. Powiem szczerze, że żadna z kobiet otaczających mnie, czy to w pracy, rodzinie, szkole, nawet nie wie, że miał miejsce taki zlot (sabat? :-). Nikt się nie interesuje takimi sprawami, ponieważ one są żenujące. Walczą z problemami które same sobie stwarzają. Normalnej Polki one nieobchodzą, kobiety mają wiele innych ciekawszych zajęć (praca, rodzina, rozwój intelektualny itd.). Nasuwa się więc pytanie, dla kogo one to robią? A i tu odpowiedź jest bardzo prosta: dla kasy! Dla niczego więcej. Dzięki takim „kongresom” jest o nich głośno, media głównego nurtu mają czym przykryć niechlujność Rządu, afery itd.
Oczywiście nic nie mam przeciwko takim kongresom. Tylko dlaczego muszą one odbywać się z moich podatków?! Feministki niech znajdą sobie sponsorów i mogą się bawić za prywatne pieniądze! Ale nie za wspólne! Tylko czy ktoś wyłożyłby na to pieniądze? Myślę, że przedsiębiorca jakby zobaczył zainteresowanie takimi inicjatywami, to od razu machnąłby ręką i kazał opuścić swój gabinet.
Wróćmy jeszcze na chwilkę do „walki kobiet”. Czy mężczyźni domagają się legalnego zabijania swoich dzieci i w dodatku z publicznych pieniędzy?! Czy normalne jest to, aby w demokratycznym państwie prawa przedsiębiorcom narzucać ile kobiet ma zasiadać w radach nadzorczych spółek do niego należących?! Czy w normalnym kraju można narzucać partiom ile mają wystawić kobiet na swoich listach?! Te pytania pozostawmy bez odpowiedzi…
Sztafeta


Komentarze
Pokaż komentarze (4)