Najnowszy raport Grant Thornton International pokazuje, że wciąż za mało kobiet na świecie zajmuje stanowiska menedżerskie. Mimo że co druga osoba na planecie to kobieta, to globalnie co piąte stanowisko dyrektorskie i jedynie co dziesiąty dyrektor zarządzający firmą to przedstawicielka płci pięknej. W Europie kobiety na dyrektorskich stanowiskach występują nieco częściej (24%), tuż przed Południowo Wschodnią Azją (32%) i przed Ameryką Łacińską(22%). Na poziomie państw Rosja wysunęła się na pozycję lidera i udział kobiet na stanowiskach dyrektorskich wynosi 46%. Przedsiębiorstwa w Polsce (30%) i Włoszech(36%) zatrudniają relatywnie dużą ilość kobiet, za nimi znajdują się Finlandia (27%), Szwecja(23%), Francja (24%), Wielka Brytania(20%), Niemcy (13%), Japonia (5%).
Źródło: PAP
Jak widzimy sytuacja kobiet opisywana przez feministki jest zgoła inna od rzeczywistości. W raporcie mamy ujęte tylko przedsiębiorstwa prywatne co jeszcze bardziej podnosi rangę tej klasyfikacji. Analizując powyższy wykres przecieramy oczy ze zdumienia. Gdyby odwrócić go do „góry nogami” nikt by się nie zdziwił wynikami. Jednak rzeczywistość po raz kolejny pokazuje, że kraje które są powszechnie uważane za „zacofane”, przodują w postępie. Kto by uwierzył, że w Rosji, aż 46% (!) stanowisk dyrektorskich zajmują kobiety?! Polska jest „na pudle”, więc kobiety, aż tak źle z nami nie mają :-)
Jednak czy powinniśmy oceniać kwalifikacje pracowników poprzez płeć? Narzucane jest nam taki rozdział który jest absurdalny. Może od razu podzielmy po połowie podział wsyzstkich obowiązków w domu, etatów w parcy, miejsc na uczelniach wyższych itd. Wyobrażacie sobie jak do pracy w kopalni idzie połowa kobiet oraz połowa mężczyzn? Człowiek powinien być wolny i mieć prawo samodecydowania o sobie. Nikt nie może narzucać nam jak mamy postępować , jakich współpracowników dobierać, ile mamy zarabiać, w skrócie: jak mamy żyć.
Czy walka o sztuczne zapełnianie list ma sens? Chcemy wszystko dawać po równo, wszystkim, niezależnie od umiejętności. Żaden cywilizowany kraj nie może tak postępować. Jestem jak najbardziej „za” równouprawnieniem kobiet i mężczyzn, tylko takim który ma sens. Jestem przeciwko robieniu czegoś „na szybko”, z pośpiechem, bez przewidzenia skutków. Musimy wyznaczyć granice gdzie znajduje się „równość”, a gdzie zaczyna „wyższość”.
Sztafeta


Komentarze
Pokaż komentarze