Poseł odtrąbił to jako swój sukces, to zrozumiałe, ale ja, urodzony malkontent czegoś jestem smutny. Smuci mnie deszcz pochwał typu "na coś się ta koalicja w końcu przyda!", "mamy sukces" itp. Marnie to wygląda, jeśli zadaniem polityka ma być tylko wyszarpywanie dla swojego regionu pieniędzy z budżetu. Wyborcy niczego więcej nie oczekują, nie widzą dalej, niż czubek własnego nosa. Że marne prawo? Że korupcja? A kogo to? Ważne, że będzie dla nas KASA!
Podobnie rzecz się ma w samorządach. Do ostrołęckiej Rady Miasta dostali się głównie ludzie reprezentujący określone środowiska. W kampanii wyborczej zapewniali, że są ich reprezentantami a rozwiązanie problemów właśnie tych środowisk uczynią najważniejszą rzeczą w nadchodzącej kadencji. Czy spojrzenie tych ludzi na budżet miasta jest takie samo jak posła Czartoryskiego? Czy tez będą wyszarpywać pieniądze na swoje osiedla, zaprzyjaźnione kluby sportowe, organizacje? Nie wiem, nie chcę przesądzać, ale dotychczasowe doświadczenia podpowiadają takie własnie rozwiązanie.
Tylko czy takie rozszarpywanie sukna to aby na pewno polityka i dbałość o dobro wspólne?


Komentarze
Pokaż komentarze