Prowincja nie pasjonuje się aż tak strasznie (tylko trochę) sprawą arcybiskupa Wielgusa. Zajmują ją bardziej sprawy przyziemne. Tak więc daruję sobie wygłaszanie opinii po stokroć już zapewne powiedzianych a wrócę do tezy wypowiedzianej przeze mnie parę dni temu.
Zuchwale zasugerowałem, jakoby radni byli w znakomitej większości swoich działań instrumentem prezydenta w realizacji jego celów. Zaznaczam! Nie oceniam tu słuszności takiej polityki - to rozstrzygnięcie pozostawiam politologom, bo to raczej zawiłości polityki: czy liczy się skuteczność, czy też styl.
Oczywiście takie stwierdzenie musiało wywołać określone reakcje. I wywołało. Niestety, krytyka posżła po najmniejszej linii oporu - uznano mnie za lenia, który tylko krytykować potrafi, bez jakiejkolwiek zadumy nad tym, że Salon24 służy publicystyce a nie jakiejkolwiek działalności. Ale nie to jest istotne.
Każdemu szanującemu się prawicowcowi (co za słowo!) znane jest powiedzenie M. Thatcher - "jestem cierpliwa, pod warunkiem, ze wyjdzie na moje". Ja nawet specjalnie cierpliwy być nie musiałem.
Otóż po propozycji radnego o zabezpieczeniu "100 tys. zł na nowy projekt sportowy, który się rodzi w Ostrołęce, ale na razie nie chce mówić o szczegółach (wspomniał, że ma dotyczyć piłki siatkowej kobiet)" dziś czytam, nawet bez zdumienia, ale z satysfakcją: W dniu dzisiejszym powstały w Ostrołęce stowarzyszenia: Ostrołęckie Towarzystwo Piłki Siatkowej "NIKE" oraz Węgrowsko - Ostrołęckie Towarzystwo Piłki Siatkowej "NIKE". (...) Głównym inicjatorem, członkiem założycielem tych stowarzyszeń jest poseł Arkadiusz Czartoryski przy wydatnej pomocy Prezydenta Ostrołęki Janusza Kotowskiego.
No to chyba jednak miałem rację?
A jutro w paru słowach o paprotkach, które rosną tam gdzie rosły. Oczywiście ze świadomością, że znów zostanę objechany za to, że mam własne, niepoprawne politycznie, zdanie. Ale co mi tam.


Komentarze
Pokaż komentarze (3)