:: blog prowincjonalny :: :: blog prowincjonalny ::
30
BLOG

Dziwny naród - uwagi na gorąco

:: blog prowincjonalny :: :: blog prowincjonalny :: Polityka Obserwuj notkę 0

Dziś - pewnie tak jak wszyscy o rezygnacji abp. Wielgusa. Ale bez złośliwości typu "arcykapuś", czy "szara (ang. grey) eminencja". Są niesmaczne i nie wnoszą nic do dyskusji oprócz jej zaostrzenia.

Rezygnacja jest faktem, od jutra zaczną się spekulacje, czy biskup Wielgus podjął decyzję sam, czy też został zmuszony przez Benedykta XVI lub jakieś nieujawnione jeszcze dokumenty. Ale ja nie o tym.

Obserwując całe zamieszanie wokół ingresu (pewnie jeszcze dwa tygodnie temu 99% Polaków nie znało tego słowa) zauważyłem ciekawą tendencję. Dotyczy ona reakcji społeczeństwa na to, co pisały i pokazywały media w "sprawie Wielgusa", a charakteryzuje się typową dla nas opozycją wobec "władzy" (jakiejkolwiek) oraz bezrefleksyjną obroną leżącego przed kopaniem. Ćwiczyliśmy tę "opozycyjność" podczas protestów pielęgniarek, czy górników, których żądania godziły przecież w naszą kieszeń.

Jeszcze parę dni temu pytani o zdanie hierarchowie Kościoła oraz politycy byli bardzo wstrzemięźliwi i na wszelki wypadek wypowiadali się zdawkowo lub unikali jednoznacznej odpowiedzi. Opinia tzw. "publiczna" była zdecydowanie przeciwko objęciu przez abp. Wielgusa jakichkolwiek stanowisk i domagała się podjęcia działań w celu zablokowania ingresu - co też się stało.

Jak to zwykle bywa po rozwiązaniu problemu wyhynęli ze wszystkich dziur politycy by skomentować sprawę i podkreślać na wyścigi, że od dawna właśnie byli zdania, że tak to powinno się zakończyć. Podobnie stanowisko w sprawie zaczęły zajmować osobistości Kościoła - chociaż trzeba przyznać, że z tej strony głosy płynęły także wcześniej.

I właśnie po tych wypowiedziach polityków i kościelnych hierarchów "opinia publiczna" zaczyna reagować w charakterystyczny, opisany parę akapitów wczesniej sposób - klasyczną niechęcią do władzy, co przejawia się w coraz częstszych głosach obrony abp. Wielgusa. I argumenty nie mają tu żadnego znaczenia! Wystarczy, że został skrytykowany przez znienawidzone "elyty" stereotypowo uznawane przez społeczeństwo za wroga nr 1 "porządnych ludzi".

- Skoro PiS (PO, SLD i in. - wstawić odpowiednią dla siebie partię) krytykuje Wielgusa - myśli przedstawiciel "opinii społecznej" - to znaczy, że to jest porządny chłop! I zaczyna go brać w obronę przez "złodziejami, oszustami, korupcjonistami politycznymi", którzy śmią krytykować księdza. Oczywiście za pierwszymi takimi opiniami pójdą wkrótce media, które w pogoni za czytelnikiem (telewidzem) będą chciały pokazać coś innego - bo ile można pokazywać ludziom te same akta, w dodatku czerpane bezwstydnie od "szmaty" czyli Gazety Polskiej? zmiana tematu bedzie jak wybawienie.

I to jest chyba zła tendencja. Owczy pęd do stawania "kontra" władzy i obrony leżącego przed kopaniem będzie skutkował tym, że jeśli ktokolwiek pokaże jeszcze jakieś inne akta dotyczące współpracy abp. Wielgusa z SB, z miejsca zostanie zaszczuty w imię bezkrytycznej obrony słabszego. A szkoda, bo sprawa warta jest dalszego badania i ostatecznego wyjaśnienia.

Nie zakładam, że jeżeli coś się zaczęło z fanfarami to równie dobrze się skończy. Nie wierzę w plotki; chyba, że zdementowane. Nie mam zaufania do ocen a priori. Zawsze szukam drugiego dna. Uważam, że z boku lepiej widać. Kalkuluję na zimno, staram się dostrzec świat taki, jakim on jest a nie jakim chciałbym go widzieć. Nie daję się ponieść fali, bo zdrowe ryby płyną pod prąd. Nie powtarzam oklepanych banialuk tylko dlatego, że napisano je w gazetach o dużym nakładzie. Jestem dumnym nieprzyjacielem :)

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Polityka