:: blog prowincjonalny :: :: blog prowincjonalny ::
20
BLOG

Rewolucja informatyczna? Nie widzę.

:: blog prowincjonalny :: :: blog prowincjonalny :: Polityka Obserwuj notkę 3

Banałem będzie twierdzenie, że żyjemy w dobie rewolucji informatycznej. Ale dla porządku napisać to trzeba. Blogi, strony internetowe, usługi P2P rozwijają się jak grzyby po deszczu. Na tej fali podczas ostatnich wyborów samorządowych nie jeden kandydat wpisywał w swój program wyborczy informatyzację miasta, darmowy dostęp do internetu i inne cuda. Andrzej Kania już podczas poprzedniej kadencji postulował zakup laptopów dla radnych i przesyłanie materiałów na sesję drogą elektroniczną.

Z czystej ciekawości postanowiłem zerknąć, jak radni oraz kandydaci dziś prezentują się w internecie. I nie wyglada to wcale ciekawie.

Zacznijmy od wspomnianego już Andrzeja Kani. Chociaż chciał zakupić laptopy dla radnych, jakoś nie znajduje czasu, by zaktualizować stronę i podziękować wyborcom za głosy. U jego młodego partyjnego kolegi Dobkowskiego, gorącego zwolennika darmowego internetu nadal trwa cisza wyborcza... Jedynie Maciej Kleczkowski - po nieudanym starcie w wyborach swoje frustracje wyładowuje na blogu, gdzie głównie krytykuje posunięcia pisowskiego prezydenta. Nawet te, które miał sam kiedyś wpisane w program wyborczy. Żenujące, zwłaszcza, że pisane do tego bez polotu.

Nie lepiej ma się sytuacja u zwycięzców. Janusz Kotowski poprzestał na podziękowaniach dla wyborców i nie kontynuuje kontaktu z internautami. Arkadiusz Czartoryski, co prawda poseł, ale bardzo aktywny lokalnie, dość rzadko aktualizuje stronę i traktuje ją chyba nie do końca poważnie. Z pisowskich działaczy dość aktywnie stronę prowadził Tomasz Lendo. Dzis widnieje na niej tylko amatorska galeria zdjęć. Wygląda to tak, jakby zarzucił on politykę po nieudanym starcie w wyborach. Dla porządku wspomnę, że swój blog prowadzi jeszcze Miriam.

Daje się więc zauważyć, że ostrołęccy politycy nie szukają kontaktu z mieszkańcami za pomoca internetu. A to szybkie i komfortowe medium, znakomite narzędzie współpracy i zdobywania informacji. Ale może radni po prostu tego nie potrzebują? A szkoda, bo mogliby wziąć przykład np. z Artura Górskiego, który swą stronę traktuje naprawdę serio i dzieki niej możemy dokładnie ocenić działalność posła, a wczesniej warszawskiego radnego. Polecam ostrołęckim politykom i działaczom!

Nie zakładam, że jeżeli coś się zaczęło z fanfarami to równie dobrze się skończy. Nie wierzę w plotki; chyba, że zdementowane. Nie mam zaufania do ocen a priori. Zawsze szukam drugiego dna. Uważam, że z boku lepiej widać. Kalkuluję na zimno, staram się dostrzec świat taki, jakim on jest a nie jakim chciałbym go widzieć. Nie daję się ponieść fali, bo zdrowe ryby płyną pod prąd. Nie powtarzam oklepanych banialuk tylko dlatego, że napisano je w gazetach o dużym nakładzie. Jestem dumnym nieprzyjacielem :)

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (3)

Inne tematy w dziale Polityka