:: blog prowincjonalny :: :: blog prowincjonalny ::
21
BLOG

Orkiestra - na szybko

:: blog prowincjonalny :: :: blog prowincjonalny :: Polityka Obserwuj notkę 4
Pozwoliłem sobie skomentować wpis na blogu Igora Janke, ale ponieważ wygląda na to, że dyskusja nabierze rumieńców wkleję również tutaj wczesniej wyrażoną opinię:

Komentarz 1:
A jak to wygląda od strony liczb i proporcji?
Pamiętam początki Orkiestry i moje ogromne zadowolenie z takiej inicjatywy. Wtedy jeszcze rzeczywiście akcja miała jakiś wymiar charytatywny.
Dziś bardziej przypomina to przedsięwzięcie przemysłowe, gdzie już tak naprawdę nie chodzi o datki od przechodniów, tylko coraz większe pieniądze od firm, głównie państwowych - często nawet nierentownych. Pieniądze dają samorządy, które w głównej mierze utrzymują się z pieniędzy budżetu centralnego. Jest to więc przelewanie z pustego w próżne, budżetowe pieniądze za pomocą fundacji trafiają do państwowych szpitali.
Stąd pytanie: jakie są proporcje między kwotą datków prywatnych a "instytucjonalnych"? Odpowiedź na to pytanie pokaże nam rzeczywisty sens i rozmach owsiakowej akcji.

Komentarz 2:
W moim komentarzu nie chodziło o sprawność maszyny tylko jej bezduszność. A charytatywność i bezduszność raczej się wykluczają
Ludzie przy Orkiestrze może i zarabiają, ale niczego przy tym nie produkują. Nie lepiej, gdyby te pieniądze zarobili robiąc coś twórczego?
Ustawy Orkiestrowe? Nie lepiej zastosować rozwiązania z weterynarii? Prywatna i na zabieg czekać nie trzeba. A wszystko za grosze.
Ale nie zmienia to faktu (nomen omen), że głównym darczyńcą dla Orkiestry jest jednak budżet państwa. To powinno być sednem dyskusji. Bo wkrótce państwowe molochy, które dały ładną sumkę "na Owsiaka" będą miały kłopot ze związkowcami za brak podwyżek i oczywiście sięgną do naszych kieszeni...
A właśnie, czy ktoś ma dostęp do danych o które prosiłem w pierwszym swoim komentarzu?

Nie zakładam, że jeżeli coś się zaczęło z fanfarami to równie dobrze się skończy. Nie wierzę w plotki; chyba, że zdementowane. Nie mam zaufania do ocen a priori. Zawsze szukam drugiego dna. Uważam, że z boku lepiej widać. Kalkuluję na zimno, staram się dostrzec świat taki, jakim on jest a nie jakim chciałbym go widzieć. Nie daję się ponieść fali, bo zdrowe ryby płyną pod prąd. Nie powtarzam oklepanych banialuk tylko dlatego, że napisano je w gazetach o dużym nakładzie. Jestem dumnym nieprzyjacielem :)

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (4)

Inne tematy w dziale Polityka