Komentarz 1:
A jak to wygląda od strony liczb i proporcji?
Pamiętam początki Orkiestry i moje ogromne zadowolenie z takiej inicjatywy. Wtedy jeszcze rzeczywiście akcja miała jakiś wymiar charytatywny.
Dziś bardziej przypomina to przedsięwzięcie przemysłowe, gdzie już tak naprawdę nie chodzi o datki od przechodniów, tylko coraz większe pieniądze od firm, głównie państwowych - często nawet nierentownych. Pieniądze dają samorządy, które w głównej mierze utrzymują się z pieniędzy budżetu centralnego. Jest to więc przelewanie z pustego w próżne, budżetowe pieniądze za pomocą fundacji trafiają do państwowych szpitali.
Stąd pytanie: jakie są proporcje między kwotą datków prywatnych a "instytucjonalnych"? Odpowiedź na to pytanie pokaże nam rzeczywisty sens i rozmach owsiakowej akcji.
Komentarz 2:
W moim komentarzu nie chodziło o sprawność maszyny tylko jej bezduszność. A charytatywność i bezduszność raczej się wykluczają
Ludzie przy Orkiestrze może i zarabiają, ale niczego przy tym nie produkują. Nie lepiej, gdyby te pieniądze zarobili robiąc coś twórczego?
Ustawy Orkiestrowe? Nie lepiej zastosować rozwiązania z weterynarii? Prywatna i na zabieg czekać nie trzeba. A wszystko za grosze.
Ale nie zmienia to faktu (nomen omen), że głównym darczyńcą dla Orkiestry jest jednak budżet państwa. To powinno być sednem dyskusji. Bo wkrótce państwowe molochy, które dały ładną sumkę "na Owsiaka" będą miały kłopot ze związkowcami za brak podwyżek i oczywiście sięgną do naszych kieszeni...
A właśnie, czy ktoś ma dostęp do danych o które prosiłem w pierwszym swoim komentarzu?


Komentarze
Pokaż komentarze (4)