Proponuje PT Salonowiczom uwagi pana Wielomskiego na temat stanowiska PiS i Episkopatu w sprawie "prezydenckiego" krzyża. Czy spostrzeżenia autora są trafne? Czy wynikają tylko z nienawiści do Kaczyńskich i PiS-u (bowiem zawłaszczyli prawicę)?
"TVN24 donosi: "Stanowiska PiS i Episkopatu nie są od siebie odległe - przekonuje PiS, chociaż partia Jarosława Kaczyńskiego chce, by krzyż pozostał pod Pałacem Prezydenckim do czasu postawienia pomnika, a duchowni apelują o jego przeniesienie. - Nasze stanowisko partii nie kłóci się z tym prezentowanym przez Kościół - przekonywał w TVN24 Mariusz Kamiński"
Jak bardzo są to stanowiska zbliżone widać było wczoraj w TVP1, w "Dzienniku" o 19.30, gdzie dokonano piramidalnej manipulacji oświadczeniem biskupów. Z oświadczenia tego, którego sednem była wola przeniesienia krzyża do Kościoła św. Anny, w TVP pokazano tylko jedno, poboczne zdanie: "Wzywamy do poważnego dialogu i odpowiedzialnych decyzji, by jak najszybciej rozwiązać narastający konflikt polityczny i społeczny wokół krzyża przed Pałacem Prezydenckim. Dalszym etapem dialogu powinna być konsultacja społeczna w sprawie wzniesienia pomnika prezydenta Lecha Kaczyńskiego i ofiar katastrofy". O tym, że biskupi opowiadają się za przeniesieniem krzyża w zasadzie nie wspomniano. Oczywiście, przez przeoczenie…
Podczas gdy biskupi stwierdzają, że "prosimy o przeniesienie krzyża w godne miejsce, przygotowane w kaplicy katyńskiej Kościoła św. Anny", to PiS głosi: "Z nadzieją przyjmujemy oświadczenie Prezydium Episkopatu Polski i Metropolity Warszawskiego w sprawie krzyża. Od dawna Prawo i Sprawiedliwość podkreślało konieczność dialogu prowadzącego do kompromisu pozwalającego godnie zakończyć ten niepotrzebny konflikt wokół tej sprawy. Prezydium Episkopatu w swoim apelu zwróciło uwagę na konieczność podjęcia kroków w kierunku zażegnania konfliktu i konsultacji w sprawie wybudowania pomnika śp. Lecha Kaczyńskiego i ofiar katastrofy. Jest to bardzo ważna i cenna deklaracja, która ufamy, że zostanie wysłuchana przez Prezydenta Bronisława Komorowskiego".
Trzeba być po prostu bezczelnym, aby powiedzieć wprost "nie" biskupom i równocześnie głosić cynicznie, że "myślimy prawie tak, jak Kościół".
Mam nadzieję, że biskupi wreszcie zdejmą różowe okulary i zorientują, że PiS nie jest partią katolicką, a jedynie wykorzystującą Kościół do zdobywania popularności i głosów wyborczych. PiS nie jest partią katolicką, jest partią posługującą się instrumentalnie katolicyzmem. Nawołując wiernych do buntu wobec biskupów - w postaci "obrony" krzyża - PiS rozpoczyna budowę własnej sekty religijno-politycznej, gdzie panować ma kult św. Lecha sprawowany przez wielebnego Jarosława.
Gdy dziennikarze pokazali protestującym pod krzyżem oświadczenie biskupów, zobaczyliśmy w telewizji motłoch wykrzykujący teksty w rodzaju: „a co mi tam biskupi”, „jeden arcybiskup nie wystarczy”, „muszą tu przyjść wszyscy arcybiskupi i własnoręcznie przenieść krzyż”. Wreszcie esencja: „to nie biskupi, to my jesteśmy Kościołem”. Oto sekta teologiczno-polityczna wytworzona przez pisowską histerię i wykarmiona falami radiowymi z Torunia. To proste skutki nauczenia motłochu, że oddolna histeria może decydować o Kościele, jak to się stało - precedensowo - w przypadku obalenia abpa Wielugusa. Gawiedź raz poczuła się silna i od razu stała się bezczelna. „To nie biskupi, to my jesteśmy Kościołem” - oto istota rzeczy i ich programu. A Katechizm trzeba wymienić na roczniki "Gazety Polskiej".
Biskupi się wypowiedzieli. Roma locuta, causa finita. Kto tego nie rozumie, nie jest katolikiem, ale zwykłym sekciarzem." Adam Wielomski


Komentarze
Pokaż komentarze (2)