Miałem napisać laurkę na sto dni rządu Donalda Tuska ale media wprowadziły mnie w błąd bo czego bym nie przeczytał, obejrzał, wysłuchał to wszędzie zaczynało się od słów „mija sto dni rządów Gabinetu Donalda Tuska…” a dalej wszystko było o PiSie. No to w końcu nie wiem czy to miało być sto dni Tuska czy Kaczyńskiego. Dlatego machnąłem ręką i nie pisałem nic. Z pewnością będzie jeszcze okazja.
Rano w necie przeczytałem ciekawą sondę. Ocena Tuska i Kaczyńskiego – oczywiście znacznie wyżej oceniono Tuska. Ocena rządów Tuska i Kaczyńskiego – oczywiście wyżej oceniono rząd Tuska. Ocena poszczególnych ministrów Tuska i ministrów Kaczyńskiego – no i tu zaczynają się schody. W ocenie poszczególnych ministrów obu rządów tendencja była odwrotna. Respondenci wyżej oceniła wielu sztandarowych ministrów Kaczyńskiego niż Tuska. Zastanowiło mnie co może być tego przyczyną. Bo tak w generaliach to Tusk bije na głowę Kaczyńskiego. Kiedy jednak dochodzimy do szczegółów to okazuje się że nie jest to takie oczywiste. Już jakiś czas temu zauważyłem w rozmowach że ;udzie w pierwszym odruchu mówią o Kaczyńskich i o PiSie tvenem albo wyborczą. Kiedy rozmowa schodzi na szczegóły to mają kłopot z uzasadnieniem wyższości PO na PiSem. Kiedy ich przyprzeć do muru to najczęstszą odpowiedzią jest „– Ja nie wiem, ale ten PiS …” i tu znowu padają ogólniki.
Zawsze twierdziłem że PiS bezsensownie dał się wciągnąć w wiele niepotrzebnych konfliktów. Ich spiętrzenie dało w odbiorze społecznym wrażenie pieniactwa. Po PO widać że unikają konfliktów jak mogą nawet wtedy kiedy reagować powinni. Najczęściej udają że nic się nie dzieje, a kiedy już dłużej ta metoda nie skutkuje to usiłują konflikt rozmydlić przez przeciągające się jałowe markowane negocjacje. Taka strategia w odbiorze społecznym daje wrażenie że coś jest załatwiane, choć załatwiane nie jest.
Wszystko sprowadza się do tego czy chce społeczeństwu się coś załatwić czy chce się ładnie wyglądać.
Podsumowując popularność Premiera Tuska, przypomina mi ona popularność Prezydenta Kwaśniewskiego. Co by nie zrobił to i tak był przez Polaków lubiany. Dlaczego? Ano dlatego że potrafił robić wrażenie dobrego polityka. Wystarczy do tego dodać przychylność mediów i mamy odpowiedź.
Zapominalskim przypominam że kiedy PiS wygrał wybory Donald Tusk nie wytrzymał nerwowo i oświadczył że z tego powodu do końca roku benzyna będzie kosztować pięć złotych za litr. Kiedy Donald Tusk chciał wygrać wybory oświadczył że PO wie jak obniżyć ceny. Wszystko wskazuje na to że Donald Tusk jak coś oświadczy to strzela kulą w płot.
Obejrzałem uważnie wystąpienie premiera i prezentację zamierzeń na 300 dni, 1500 dni, a nawet 3000 dni. W generaliach to było piękne ale że nie było nic o narzędziach i metodach osiągania tych świetlanych celów to jestem pełen obaw że będzie to tak samo jak z tą benzyną.
A szkoda. Bo bardzo mi się dobrze po wystąpieniu premiera i po prezentacji drzemało w fotelu i sny miałem takie kolorowe, optymistyczne, pełne miłości i zaufania.
PO życzę powodzenia w realizacji zamierzeń. A z laurką zaczekam na 300 dni. Może wtedy rządowi uda się przebić do mediów stale zajmujących się PiSem. No chyba że znowu będzie to dobry parawan za który będzie się usiłował schować.





Komentarze
Pokaż komentarze (19)