Suskowola, gmina Pionki. Smutne jest spotkanie z takim dworem.

Foto z własnego arch.
Suskowola, gmina Pionki. Smutne jest spotkanie z takim dworem. Foto z własnego arch.
Przedwieczorny Przedwieczorny
164
BLOG

Refleksje....

Przedwieczorny Przedwieczorny Podróże Obserwuj temat Obserwuj notkę 0

Zdjecie powinno kończyć tekst, ale nie wiem jak to zrobić.Trudno.

Do napisania tego tekstu zainspirował mnie AKTYWNYPODRÓŻNIK swoim wczorajszym postem.
 
Zachęcał w nim do odwiedzenia kilku podwarszawskich pałaców. Pięknych, odnowionych, zadbanych. Cieszących swoim pięknem właścicieli i turystów.
 
Mnie przypomniał się wtedy modrzewiowy dworek w Turowicach. Pierwszy raz widziałem go gdzieś na początku lat siedemdziesiątych. Już wtedy był zaniedbany, ale mieszkali w nim ludzie więc był zimą ogrzewany i jakoś trwał. Gdzieś we wrześniu czy na początku października w zeszłym roku przejeżdżałem przez Turowice więc się zatrzymałem żeby zobaczyć dworek z nadzieją że jak wiele dworków i on znalazł dbającego właściciela.
To co zobaczyłem przeraziło mnie. Szybko opuściłem tę wołającą o pomstę mogiłę.
Dwór owszem znalazł właściciela tylko nie wiem po co. Nie wiem co zrobił konserwator zabytków żeby do tej ruiny nie dopuścić.
 
Na przełomie lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych dużo jeździłem po centralnej Polsce i odwiedzałem po drodze pozostałości dworów i dworków.
Nie chwaląc się, tak wyrobiłem sobie oko że z daleka odróżniałem kępę drzew od zapuszczonego parku podworskiego. Dzięki temu odwiedziłem dziesiątki zupełnie nieznanych dworków.
Pod Sierpcem nawet spotkałem wójta, który zapytany o stan pobliskiego dworu zaproponował mi kupno za symboliczną złotówkę. Opieka nad dworem rujnowała budżet gminy.
W dawnym województwie siedleckim natomiast bliski byłem kupienia pięknego zrujnowanego dworku wraz z siedmiohektarowym parkiem.
Po wojnie w dworze mieściły się różne instytucje . Na koniec ulokowano w nim gminną czy wiejską bibliotekę i dom kultury. Z czasem mieszkańcy postanowili zbudować sobie lepszy dom kultury i zrobili to. A na podłogę do nowego domu kultury wycięli dwa potężne dęby rosnące po obu stronach tarasu dworskiego. Trudno. We dworze pozostała już tylko biblioteka. Siłą rzeczy w zimę palono tylko w piecach ogrzewających bibliotekę więc druga część dworu nieogrzewana, opuszczona szybko popadła w ruinę. Zarwał się dach, potem strop i wszystko wskazywało, że to już koniec. Wtedy właśnie go znalazłem.
Nie kupiłem. Ubiegli mnie przedwojenni właściciele. I cieszę się że wrócił w ich ręce. Dla mnie to by była cudza historia a dla nich własna.
 
Z moich wędrówek wyniosłem jedną, obserwację.
Po wojnie dwory odebrane właścicielom, zwłaszcza na prowincji, paradoksalnie przetrwały w lepszym stanie niż te pozostawione właścicielom.
Dwór to nie jedynie budynek mieszkalny. To całe przedsiębiorstwo. Kiedy więc odebrano przedsiębiorstwo w całości to odebrano by produkować. Natomiast, kiedy właścicielom odebrano środki produkcji a pozostawiono dwór to odcinano źródło utrzymania.
Właściciele pozbawieni majątków ziemskich nie mieli na utrzymanie dworu w odpowiednim stanie. Dzieci właścicieli kończyły miejscowe szkoły potem szły na uniwersytety do dużych miast i tam układały sobie życie. Pozostający we dworze rodzice czy dziadkowie starzeli się i umierali lub wyprowadzali się do miasta, do dzieci.
A dwór pozostawał. Pozostawał opuszczony i obracał się w ruinę.
 
Obalenie komuny miało zmienić również to. Miało przywrócić dworom może już nie rangę dobrze prosperującego przedsiębiorstwa, ale rangę siedziby ludzi zamożnych.
I w wielu przypadkach tak się stało. Widziałem wiele dworów pięknie odrestaurowanych, zadbanych i pielęgnowanych.
Ale nie ze wszystkimi sprzedanymi w prywatne ręce dworami tak się stało. W bardzo wielu niestety przypadkach dwory kupowali ludzie kompletnie niezainteresowani ich stanem a nawet zainteresowani szybkim ich upadkiem.
 
Zadziwia mnie brak reakcji na taki stan rzeczy ze strony konserwatorów zabytków. Przecież mogą wykonać prace zabezpieczające i kosztami obciążyć nowych właścicieli. Można również w umowach sprzedaży zawrzeć klauzulę o możliwości odebrania w przypadku nie wywiązania się właściciela z obowiązku dbałości o stan techniczny dworu.
Wiem że jak się chce to można.
 
Ale niestety efekty pracy konserwatorów w tej kwestii są żadne.
 
Nie macie pojęcia jak bolesny jest dla człowieka o moich zainteresowaniach widok popadającego w ruinę budynku a zwłaszcza takiego budynku jak dwór.

 

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Rozmaitości