Nie sądziłem, że moja wolna teoria o tym, że ktoś celowo kieruje Kaczyńskiego do rowu by później pozbierać to co zostanie po nim, okaże się jak najbardziej realna. Teraz rozpoczęła się po prostu eliminacja potencjalnych rywali w walce o schedę. Tajemnicą poliszynela jest to, że stoi za tym Zbiginiew Ziobro, który jest nie tylko jednym z najbardziej zaufanych doradców, ale też potencjalnym rywalem (o czym Jarosław Kaczyński nie musi sobie zdawać sprawy). To jeden z czterech jego doradców ze sztabu, ale najbardziej chyba wpływowy. Większość rzeczy opisałem w swej notce "Lot Ikara".
Eliminowani są nie tylko ci, którzy są w PiS-ie popularni, ale też ci którzy pragną wskazywać na to, że obecna polityka tej partii prowadzi do porażki. Czyli ci, którzy mogliby jakimś trafem wpłynąć na wodza partii, by ten odmienił jej oblicze z powrotem na skuteczne. Mogłoby to pokrzyżować plany tym, którzy chcą tej porażki. Pikanterii dodaje fakt, że w kuluarach mówi się, że porażka skłoni Jarosława Kaczyńskiego do politycznej emerytury. Cóż mogłoby być większym afrodyzjakiem dla tych, którzy mają dość monarchii jednej osoby i mają apetyt na coś więcej? Wybrali świetny moment - Jarosław zmęczony tragedią rodziny, dający się łatwo manipulować, a partia jest w punkcie wyjścia. Albo odmieni się, albo przestanie istnieć. Widać Ziobro ze spółką spojrzeli na kolegów z SLD z zazdrością i postanowili zrobić to samo ze swoim betonem.
Paradoskalnie może to wyjść tej partii na dobre, bo twarz Kaczyńskiego przesiąkła nienawiścią, agresją i obłudą. Pomogli nie tylko doradcy, ale media którym z PiS nie po drodze, a także on sam. Mimo to brakuje w Polsce silnej prawicy, z socjalistycznymi odnogami. Zresztą lewicy też nam brakuje, ale tej może brakować, bo ta łatwo się tworzy. Prawica musi długo dojrzewać.


Komentarze
Pokaż komentarze (2)