Dobra, stało się jak się stało, nikogo nie dziwi że tylko PiS zaliczył gorszy wynik względem poprzedniego roku. Wszyscy o tym trąbili, a Jarosław Kaczyński z uporem maniaka mówił: "nie, damy radę, to dobry sposób". Co bardziej gorliwych w tłumaczeniu mu, że będzie inaczej wyrzucał za bruk... by na nich ostatecznie zwalić winę za porażkę. Pytanie co teraz?
Wydawać by się mogło, że kolejna porażka pogrąży wodza partii. Na dodatek wizja tych, którzy uciekają niczym szczury z tonącego okrętu, wcale nie napawa optymizmem. Nie wątpię, że ktoś zza kulis już czycha z frontalnym atakiem, by osłabionego szefa dobić. Jednak w obliczu tego, że media tak ostatnio zarysowały sytuację, zapewne zechce to zrobić w bardziej wyrafinowany sposób. Trudno mi sobie wyobrazić, że PiS w następnych wyborach będzie startował z twarzą JK. Byłoby to naiwne. Mało kto już dziś wierzy, że Jarosław Kaczyński jest w stanie oświetlać drogę PIS do wygranej. Zrobiono w zasadzie wszystko, by stał się on postacią negatywną. Nawet tragedia smoleńska nie ociepliła za bardzo jego wizerunku, co w Polsce naprawdę jest wyczynem. Jesteśmy bowiem narodem dość współczującym i emocjonalnym wobec tragedii. Mini-rozłam w partii jest tylko efektem ubocznym obrotu sprawy. Bo konserwatywna i ciepła prawica, jest w Polsce popularna - o czym przekonano się podczas ocieplania wizerunku JK w wyborach prezydenckich. Brakuje teraz tylko odpowiednich przemian i osób.
Jednakże może być zupełnie inaczej. JK wytrzyma na stanowisku, nie da się obalić, a jego polityka będzie polegała na nieco skrzywionej taktyce Victora Orbana. Kolejne wybory są skazane jeszcze na porażkę, z naciskiem jednak na poprawnienie swej pozycji względem PSL czy SLD - czyli stworzenie maksymalnie silnej opozycji, jak się będzie dało. Potem wystarczy poczekać, aż PO kolejny raz straci zaufanie kolejnych wyborców i wykruszy się jej elektorat. Tymczasem maksymalnie konseratywna prawica ruszy swój twardy jak beton elektorat i ostatecznie wygra przy niskiej frekwencji. Jednak jest to plan długofalowy i nie pozbawiony ryzyka. Sytuacja polityczna aż prosi się o wyrwanie z tego impasu PO-PiS i ludzie będą skłonni zrobić wszystko, by jej w tym pomóc. Ostatecznie obie te partie mogą wylądować w mniejszości.


Komentarze
Pokaż komentarze