W mediach pojawił się nius, że Włodzimierz Cimoszewicz, największa zouza polskiej polityki, postanowiła poprzec w wyborach Pana Hrabiego.
Pragnę wszystkim przypomnieć: (blog Bernardo)
"Po wybuchu pamiętnej afery z Jarucką Cimoszewicz wycofał się ze startu w wyborach, czym wywołał konsternację na całej lewicy. Według powszechnej opinii jakiś udział mieli w tym ludzie związani z PO i służbami specjalnymi. Wojciech Brochwicz (Raduchowski), któremu nomen omen premier Belka w swoim czasie proponował objęcie stanowiska szefa Agencji Wywiadu i Konstanty Miodowicz wówczas i obecnie poseł PO, wcześniej szef kontrwywiadu UOP."
Dlaczego Włodek nie chowa urazy do PO za tak faul?
Dlaczego mimo tak dużego poparcia w sondażach nie zdecydował się startować bez poparcia PO?
Każdy kto by obejrzał program Tomasza Lisa z Cimoszewiczem zorientował by się, że ten człowiek aż się prosi o poparcie partii miłości.
"No ja bym startował, tylko nie ma żadnej wielkiej siły politycznej, a SLD to nie bardzo bym chciał"
Te wszystkie wydarzenia wręcz idealnie pasują do tezy niektórych polityków, że Miodowicz trzyma w piwnicy grube papiery na Włodka, zresztą półgębkiem wspominał o tym Rokita. Bo niby dlaczego skoro Jarucka została prawomocnie skazana to Włodek nie nie podaje Miodowicza do Sądu i czemu nie tworzy wielkiej wrzawy wobec tak okrutnej manipulacji, która pozbawiła go szans na prezydenturę, tylko pod absurdalnym pozorem "niedopuszczenia PiSu do władzy" (jakby co najmniej chodziło o Adolfa Hitlera) spełnia grzecznie wszystkie zachcianki Partii Miłości.


Komentarze
Pokaż komentarze