Bronisław Komorowski nie pojawił się na rozmowach przy okrągłym stole w sprawie służby zdrowia. Jak usłużnie podaje pani prezenterka „zaprzyjaźnionej stacji”, wybrał On czyny a nie słowa. Pani prezenterka podaje również, że Pan Hrabia w ramach „czynów” testował śmigłowca filii Lotniczego Pogotowia Ratunkowego w Płocku . Oczywiście w czasie tej relacji jeszcze kilka razy przypomniano nam o niezwykłej rzeczowości Gajowego, pomiędzy migawkami pokazującymi w jaki sposób uradowany wąsacz bawi się nowym samolocikiem. Oglądając cały materiał nie można było nie wychwycić idiotyczności całej sytuacji. Oto bez zażenowania podaje się widzowi papkę, że „oddawanie do użytku śmiglowca” (nie wiem czy w ramach obowiązków p.o. Prezydenta, Marszałka, czy Kandydata) jest ważniejsze od rozmów z szefami największych partii nt. służby zdrowia. Totalny dysonans poznawczy, który odczuwałaby każda logicznie myśląca osoba, wcale nie ujawnia się u pani prezenterki. Materiał kończy się bez żadnego komentarza nacechowanego choćby szczyptą dezaprobaty.
104
BLOG
Hrabia w śmigłowcu
W przeciwieństwie do wielu komentatorów nie uważam, aby było specjalnie karygodne to, że prywatna stacja jest stronnicza i jedne siły polityczne wspiera a inne zwalcza. Prywatni właściciele stacji telewizyjnych mają swoje interesy, które jak każdy, chcą bronić i umacniać. Znacznie gorszą rzeczą jest stronniczość stacji publicznych, które są dobrem wspólnym i funkcjonują za pieniądze publiczne czyli każdego obywatela z osobna.
To z czym nie mogę się zgodzić to nagminne udawanie bezstronności i wręcz bezczelne obrażanie inteligencji widza, który wcale nie musi być specjalnie ważki intelektualnie aby wychwycić, próbę zrobienia mu wody z mózgu. To oczywiście na krótką metę może zdać egzamin, jednak każda kolejna manipulacja zbliża widza do oczywistego wniosku, że tej stacji, tym dziennikarzom nie należy ufać. Może tego nie mówić głośno, może dalej te programy oglądać, ale swoje będzie wiedział. I w tej jednej jedynej chwili, stojąc sam na sam z kartką, długopisem i urną, powie sobie w myśli. „Na pohybel skurwysynom, którzy robią mnie w bambuko”. I wrzuci kartę z krzyżykiem na zupełnie innym miejscu. To stało się 20 czerwca, powodując kompromitację pewnej sondażowni i tych właśnie mediów. To samo stanie się 4 lipca, to zjawisko będzie się pogłębiać, przynajmniej mam taką nadzieję.


Komentarze
Pokaż komentarze (17)